Dlaczego prostest przeciw podwyże VAT okazał się w BB porażką?

Dwa tygodnie temu odbył się w Bielsku-Białej protest przeciwko podwyżce VATu. Niestety nie mogłem wziąć w nim udziału, gdyż byłem chory, a wisiał w moim kalendarzu odkąd się o nim dowiedziałem. W każdym razie protest wypadł żałośnie - przyszło około 40 osób. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby protestować pod Urzędem Skarbowym na rogu Sixta i Krasińskiego, ale na pewno nie mieszka w centrum Bielska-Białej. Problem polega na tym, że ten rejon w godzinach wieczornych (protest rozpoczął się o 18) jest niemal wymarły.

Rozumiem, że protest odbył się o tak późnej godzinie, by każdy mógł skończyć pracę i jeszcze zjeść obiad. Pytam jednak dlaczego wybrano tak beznadziejne miejsce? Jeśli chce się protestować pod Urzędem Skarbowym, to trzeba to robić w godzinach pracy, czyli powiedzmy między 8 a 15, a nie o 18. Jeśli jednak chce się protestować w godzinach wieczornych i zainteresować mieszkańców, to trzeba sobie wybrać miejsce typu pl. Chrobrego, pl. Wojska Polskiego lub ul. 11 Listopada, szczególnie okolice pomniku Reksia.

Jak ta manifestacja powinna była wyglądać? Załóżmy, że chcemy dać ludziom skończyć pracę. Zbiórka o 17 na pl. Chrobrego, po pół godzinie krzyczenia przemarsz ul. 11 Listopada na pl. Wojska Polskiego i z powrotem pod Urząd Skarbowy (który do tego czasu i tak zdąży opustoszeć z pracowników).

Walcz z żebractwem!

Nareszcie ruszyła akcja przeciwko żebractwu. Szkoda tylko, że w Trójmieście. Szukam chętnych do wdrożenia takiej akcji w Bielsku-Białej.

Zadanie szkolne - plan emerytalny

W trakcie lekcji na temat arkusza kalkulacyjnego przedstawiam uczniom metodę oszczędzania, którą w szczególnym przypadku można zastosować do ustalenia wysokości swojej emerytury. Proszę o analizę i naświetlenie wszelkich nieścisłości i przerysowań.

Założenia początkowe: Zaczynamy odkładać w wieku 25 lat po 150zł miesięcznie. Pieniądze lokujemy na lokacie a'vista oprocentowanym 4,5% w skali roku z miesięczną kapitalizacją odsetek. Dodatkowo postanawiamy w styczniu każdego roku robić waloryzację zwiększając kwotę wpłaty o 15zł.

Pytania: Ile pieniędzy zgromadzimy przez 40 lat pracy? Na jak długo wystarczą nam te pieniądze przy założeniu, że emeryturę w pierwszym roku ustalamy sobie na 2500zł, a roczna waloryzacja będzie wynosić 50zł? Oprocentowanie konta i kapitalizacja odsetek pozostaje takie same.

Bez uwzględniania podatku Belki wyszło mi, że po 40 latach takiego oszczędzania powinienem mieć na koncie ~479kzł i powinno to wystarczyć na ponad 21 lat skromnej (bo po tych 40 latach 2500zł będzie miało mniejszą wartość niż obecnie) emerytury. Zważywszy na to, że facetom ogólnie trudno jest dożyć poza 80tkę, to powinno rodzince starczyć jeszcze na pogrzeb i stypę.

No i teraz najzabawniejsza część: od podanej metody oszczędzania gorsza jest jedynie przysłowiowa skarpeta. W rzeczywistości można swoje fundusze ulokować znacznie korzystniej i to przy niskim ryzyku. Tak czy inaczej wychodzi, że stosując tę metodę można mieć naprawdę zacną emeryturę. Zanim zacznę porównywać te wyniki z prospektami OFE proszę o pomoc w urealnieniu założeń tej symulacji.

P.S. Pierwszy raz taki symulator oszczędzania przedstawił na lekcji mój kolega Bartek Żywczak.

Wujek Dobra Rada o psich kupach

Mam pomysł jak skutecznie pozbyć się psich kup z chodników:

Po pierwsze trzeba zlikwidować podatek od psów - jest to fikcja prawna. A jeśli już ktoś płaci, to uważa, że dzięki podatkowi nie musi sprzątać po swoim psie.

Po drugie: zobowiązać straż miejską do sprzątania kup do czasu przyłapania kogoś na niesprzątaniu po psie. Tu dochodzimy do punktu trzeciego: żadnych mandatów - zamiast tego miesiąc przymusowego sprzątania kup (a jak się nie zgłosi, to sroga grzywna i nasr...obione w papierach.

Mam wrażenie, że ten system dość skutecznie zapewniłby czyściutkie chodniki i trawniki.

Kim jest mobinauta?

Całkiem samodzielnie ukułem dziś słowo mobinauta na określenie osoby, która korzysta z internetu przy użyciu telefonu komórkowego (a dokładniej surfuje korzystając z przeglądarki w telefonie zamiast używać telefonu jako zwykłego modemu). Oczywiście określenie to można na dobrą sprawę używać też w odniesieniu do osób korzystających z internetu na jakimkolwiek urządzeniu przenośnym, ale im mniejsze urządzenie, tym bardziej pasuje.

Tak czy inaczej okazuje się, że nie ja pierwszy wymyśliłem to słowo. W języku francuskim już od kilku lat funkcjonuje słowo mobinaute, które ma znaczenie dokładnie takie, jak wpisałem powyżej. Jest nawet czasopismo o takiej nazwie... Ehh... Trudno w dzisiejszych czasach wymyślić coś oryginalnego ;) Jeśli jednak wierzyć Google, to ten wpis jest pierwszym polskim tekstem zawierającym to słowo, więc w pewnym sensie mogę się uważać za pioniera :D

Srebrne myśli

Niedawno wymyśliłem bodaj najkrótszą definicję subkultury:

subkultura - indywidualizm poprzez konformizm.

Inna srebrna myśl mnie ostatnio naszła - pomysł na biznes:
Firma kurierska działająca w całej Europie (albo w krajach Schengen), której usługi byłyby wiarygodne, a ceny nie przekraczały znacząco cen usług krajowych. Tutaj przydałoby się kilka słów komentarza: DHL czy UPS nie sprawdzają się zbyt dobrze, bo mają zbyt drogie usługi. Mnie chodzi o coś w rodzaju USPS (United States Postal Service), który nieduże przesyłki ze Stanów do Europy dostarcza za około $10. Wewnątrz Stanów z pewnością ma atrakcyjniejsze ceny. Sprawdziłem ile kosztuje posłanie książki (0,6kg, duża koperta) na drugą stronę kontynentu (z Miami do Seattle): $5. Za przesłanie jej do Europy (priorytetowa nie ekspresowa z zadeklarowaną wartością $5) zapłaciłem $11. Gdybym chciał taką książkę wysłać z powrotem za pomocą Poczty Polskiej (priorytetowa nie ekspresowa, z zadeklarowaną wartością 10zł), zapłaciłbym 57zł. UPS dostarczyłby ją za 300zł, więc nawet nie wnikam.

Sprawdzę jeszcze ile zapłaciłbym za przesłanie takiej książki z i do UK oraz Niemiec zwykła pocztą (priorytetowa nie ekspresowa bez zadeklarowanej wartości).

PL -> EU (UK lub DE): 30zł za list priorytetowy o wadze 0,5kg-1kg, 70zł za paczkę priorytetową do 1kg
UK -> PL (Royal Mail): £6.12 (27zł) za list lotniczy, £3.55 (16zł) za zwykły.
DE -> PL (Deutsche Post): €6,0 (20zł) za zwykły list, listu premium (priorytetowego) jakoś się nie doszukałem, ale koszt paczki wyniósł jakieś €13 (45zł).

Ktoś, kto stworzy firmę w miarę szybko i pewnie przewożącą paczki w obrębie Europy ma szansę zbić fortunę. Przedsięwzięcie logistyczne ambitne, ale raczej wykonalne. Po cichu liczę, że InPost podchwyci ten pomysł ;)

Firefox Download Day - refleksje

Firefox 3 wydany, bicie Rekordu Guinessa za nami. Mam jednak wątpliwości co do formuły rekordu.

"Największa liczba pobrań w ciągu 24h". Już Illiad dowcipnie to spuentował. Co nam jednak po samym pobraniu? Ktoś mógł chcieć dołączyć się do bicia rekordu, ale wcale nie ma zamiaru używać liska. Ja bym dał formułę w rodzaju "Największa liczba instalacji w 24h od wydania". Jak to sprawdzić? Bardzo prosto. Wystarczyłoby uruchomić stronę, która po wejściu sprawdzałaby rodzaj i wersję przeglądarki - takie informacje przekazywane są w nagłówkach sesji. Wystarczyłoby zliczyć wszystkich, którzy wejdą za pomocą Firefoksa 3, ponieważ implikowałoby to instalację pobranego produktu. Poza tym wejście na stronę nie obciąża tak serwerów jak pobieranie kilkumegowego pliku.

Samo rozprowadzanie Firefoksa mogłoby odbywać się różnymi kanałami. Dlaczego nie zastosowano protokołu BitTorrent? Bo nie da się łatwo policzyć pobrań (akurat! kto choć raz widział tracker torrentowy wie, że łatwo da się to sprawdzić); bo z przeglądarek tylko Opera ma wbudowaną obsługę BT; bo protokół jest na cenzurowanym; etc. Rozesłanie najnowszego liska za pomocą BT i pobijanie rekordu poprzez wchodzenie na specjalną stronę byłoby IMHO o wiele bardziej wiarygodne.

Kościół z fasadą w graffiti?

Pomysł ten tli się w mojej głowie już co najmniej od pół roku. Dzisiaj dostałem impuls, żeby zacząć działać.

Z pewnością sporo osób odwiedzających Bielsko i na pewno większość mieszkańców zna kościół przy dworcu PKS. Wielka obrzydliwa góra betonu. Tak się jednak składa, że ów beton jest ułożony w dość zgrabne tafle. Aż się prosi, żeby wynająć artystów graficiarzy, którzy na tej ogromnej przestrzeni wymalują ładne murale. Wyobraźcie sobie - pierwszy w Polsce kościół przyozdobiony sztuką nowoczesną! Nie wiem czy gdziekolwiek na świecie już ktoś coś takiego zrobił, ale miejsce we wszelkich przewodnikach miałby zapewnione. Poza tym raczej niewiele jest w Polsce (i na świecie) kościołów opartych na planie kwadratu, których ściany są niemal całkowicie płaskie i kompletnie pozbawione okien.

Jedynym problemem może okazać się proboszcz, który podobno (nie rozmawiałem osobiście) do postępowych nie należy. Dlatego moja propozycja wygląda następująco - przygotować projekty zamalowania powierzchni kościoła (wkrótce wykonam zdjęcia), z którymi następnie będzie można pójść do proboszcza, biskupa, etc. Musi się znaleźć jakiś dość wysoko postawiony ksiądz, któremu pomysł i projekty przypadną do gustu i pomoże zorganizować lobbing na rzecz realizacji.

Korzyści z realizacji mogą być przeróżne - dla parafii przede wszystkim ogromna atrakcja: turyści z pewnością chcieliby kupić pamiątki czy albumy z dokumentacją projektu. Może też przy okazji by się pomodlili. Dla miasta wielka atrakcja, bo turyści przyjeżdżający obejrzeć ewenement zostawią całą górę pieniędzy i może przy okazji odwiedzą inne atrakcje, jakich w Bielsku nie jest wcale tak mało. Dla graficiarzy ogromny prestiż - po TAKICH ścianach nieczęsto udaje się malować; w dodatku zapewniona byłaby późniejsza ochrona takiej pracy

AKTUALIZACJA:
Zrobiłem na szybko kilka zdjęć:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Niestety ze zdjęć można sobie wyrobić jedynie mgliste pojęcie. Poza tym to raptem trzy fotki, a budynek jest wielki i takich ścian jest tam więcej ;)

Z cyklu "Bank pomysłów" - kredyt dla każdego z samochodem w tle.

Opisany poniżej pomysł nie został przetestowany, ale jest możliwy do realizacji. Wszystkie detale zostały potwierdzone.

Niedawno mój dziadek potrzebował wziąć kredyt (lub pożyczkę), żeby sobie coś tam sfinansować. Oczywiście jako emeryt nie ma w banku żadnej zdolności kredytowej. Albo raczej warunki stawiane przez banki były nie do przyjęcia. Pomijam już, że potrzebny był żyrant i w ogóle cuda na kiju. Dziadek posiada jednak w miarę nowy samochód.

Wymyśliłem jak zdobyć pieniądze na całkiem dobrych warunkach. Otóż należy oddać samochód w komis do autoryzowanego salonu i natychmiast go stamtąd odkupić - tyle że na raty. Formalności załatwiane są bardzo szybko, nie trzeba żyrantów, a okres kredytowania może wynosić do kilku lat. Samochód nadal byłby przez dziadka używany. Trzeba by było tylko wpisać kredytodawcę (bank) jako współwłaściciela.

Dziadkowi udało się pozyskać pieniądze skądinąd - dlatego pomysł nie został wcielony w życie - aczkolwiek dzwoniliśmy do salonu i uzyskaliśmy odpowiedź, że oczywiście da się tak zrobić. Jeśli ktoś przetestuje to w działaniu, to proszę o informacje :)