Dlaczego prostest przeciw podwyże VAT okazał się w BB porażką?
Dwa tygodnie temu odbył się w Bielsku-Białej protest przeciwko podwyżce VATu. Niestety nie mogłem wziąć w nim udziału, gdyż byłem chory, a wisiał w moim kalendarzu odkąd się o nim dowiedziałem. W każdym razie protest wypadł żałośnie - przyszło około 40 osób. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby protestować pod Urzędem Skarbowym na rogu Sixta i Krasińskiego, ale na pewno nie mieszka w centrum Bielska-Białej. Problem polega na tym, że ten rejon w godzinach wieczornych (protest rozpoczął się o 18) jest niemal wymarły.
Rozumiem, że protest odbył się o tak późnej godzinie, by każdy mógł skończyć pracę i jeszcze zjeść obiad. Pytam jednak dlaczego wybrano tak beznadziejne miejsce? Jeśli chce się protestować pod Urzędem Skarbowym, to trzeba to robić w godzinach pracy, czyli powiedzmy między 8 a 15, a nie o 18. Jeśli jednak chce się protestować w godzinach wieczornych i zainteresować mieszkańców, to trzeba sobie wybrać miejsce typu pl. Chrobrego, pl. Wojska Polskiego lub ul. 11 Listopada, szczególnie okolice pomniku Reksia.
Jak ta manifestacja powinna była wyglądać? Załóżmy, że chcemy dać ludziom skończyć pracę. Zbiórka o 17 na pl. Chrobrego, po pół godzinie krzyczenia przemarsz ul. 11 Listopada na pl. Wojska Polskiego i z powrotem pod Urząd Skarbowy (który do tego czasu i tak zdąży opustoszeć z pracowników).











