Dlaczego prostest przeciw podwyże VAT okazał się w BB porażką?

Dwa tygodnie temu odbył się w Bielsku-Białej protest przeciwko podwyżce VATu. Niestety nie mogłem wziąć w nim udziału, gdyż byłem chory, a wisiał w moim kalendarzu odkąd się o nim dowiedziałem. W każdym razie protest wypadł żałośnie - przyszło około 40 osób. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby protestować pod Urzędem Skarbowym na rogu Sixta i Krasińskiego, ale na pewno nie mieszka w centrum Bielska-Białej. Problem polega na tym, że ten rejon w godzinach wieczornych (protest rozpoczął się o 18) jest niemal wymarły.

Rozumiem, że protest odbył się o tak późnej godzinie, by każdy mógł skończyć pracę i jeszcze zjeść obiad. Pytam jednak dlaczego wybrano tak beznadziejne miejsce? Jeśli chce się protestować pod Urzędem Skarbowym, to trzeba to robić w godzinach pracy, czyli powiedzmy między 8 a 15, a nie o 18. Jeśli jednak chce się protestować w godzinach wieczornych i zainteresować mieszkańców, to trzeba sobie wybrać miejsce typu pl. Chrobrego, pl. Wojska Polskiego lub ul. 11 Listopada, szczególnie okolice pomniku Reksia.

Jak ta manifestacja powinna była wyglądać? Załóżmy, że chcemy dać ludziom skończyć pracę. Zbiórka o 17 na pl. Chrobrego, po pół godzinie krzyczenia przemarsz ul. 11 Listopada na pl. Wojska Polskiego i z powrotem pod Urząd Skarbowy (który do tego czasu i tak zdąży opustoszeć z pracowników).

Kandydat odpisał, ale to nie koniec.

Otrzymałem odpowiedź ze sztabu wyborczego kandydata PO na prezydenta Bielska-Białej Krzysztofa Michalskiego (pisownia oryginalna):

Bardzo dziękuję, że odwiedził Pan moją stronę. Gwarancji będę udzielał kiedy - w co wierzę - zostanę Prezydentem Bielska-Białej na dzisiaj jeżeli zechce Pan mi dać szansę - liczę na Pana głos

Poniżej zamieszczam moją ripostę:

Proszę wybaczyć, ale po wyborach to już będzie tzw. musztarda po obiedzie. Jeśli miałbym na Pana oddać swój głos, to oczekuję jakichkolwiek gwarancji, że spełni Pan swoje obietnice. Aktualnie podejście Pańskiej partii do swoich wyborców wygląda tak, jak podejście Majstra do Klienta w słynnym skeczu kabaretu Dudek. Skąd mam więc wiedzieć, że nie zachowa się Pan zgodnie z naukami Majstra?

Oczywiście jest inny sposób na wykazanie, że jest Pan odpowiednim kandydatem na stanowisko prezydenta dużego miasta - proszę wykazać się dokonaniami na rzecz miasta i lokalnej społeczności. Jakie inicjatywy lokalne są Pana udziałem? Czego dokonał Pan, żeby Bielsko-Biała było miastem przyjaźniejszym mieszkańcom? Proszę się postawić oboak pani Staniszewskiej oraz pana Krywulta - to są osoby, które realnie pozytywnie wpłynęły na Bielsko. A czego Pan dokonał?

Ciekaw jestem, co tym razem dostanę.

Zapytaj kandydata

Ostatnio dość namolnie (musiałem go w końcu zablokować) wpraszał się do moich znajomych na FB kandydat na prezydenta Bielska-Białej z ramienia PO. Skoro taki uparty, a program ma ładny, postanowiłem zadać mu jedno proste pytanie. Posłałem tedy mejl na adres jego sztabu wyborczego (innego adresu przezornie nie podał):

Proszę mi powiedzieć, jakie mam gwarancje, że po wygranych wyborach nie weźmie Pan przykładu z macierzystej partii i nie wypnie się Pan na wyborców zapominając o swoim programie i złożonych obietnicach?

Ciekaw jestem czy i co mi odpiszą :]

Upomnij kłamczucha - część 2

We wrześniu 2007 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi zamieściłem notkę, w której wyliczyłem Jarosławowi Kaczyńskiemu jego kłamstewka. Aktualnie przygotowuję taką samą listę dla Donalda Tuska. Jeszcze nigdy nie byłem tak głęboko rozczarowany politykiem, którego niegdyś (chyba z głupoty) popierałem. Zaczynamy:

  • obniżymy podatki
  • zlikwidujemy senat
  • ograniczymy liczbę urzędników
  • wprowadzimy okręgi jednomandatowe

W komentarzach proszę zamieszczać propozycje kolejnych, bo o tej godzinie trochę źle mi się myśli ;)

Dlaczego nie należy zgadzać się na budowę meczetu w Warszawie?

No właśnie: dlaczego nie?

Zastanawia mnie, dlaczego tak dużo ludzi mówiąc "muzułmanin" myśli "terrorysta". To takie samo krzywdzące nadużycie jak "Niemiec" - "nazista", czy "katolik" - "bigot/dewotka".

Idźmy dalej. Czy gdyby judaiści chcieli wybudować synagogę byłby raban? Raczej nie. Radiomaryjni by protestowali i w sumie tyle. Reszta społeczeństwa byłaby albo obojętna, albo popierałaby ideę budowy synagogi. A przecież Żydzi obecnie traktują Palestyńczyków podobnie, jak sami byli traktowani przez Niemców 70 lat temu. Oh, pardon. Palestyńczycy to przecież głównie muzułmanie, więc można ich gnębić...

Przysłuchiwałem się dyskusji w Trójce na temat planów budowy meczetu. Któryś ze słuchaczy zaproponował "wymianę barterową": niech zbudują meczet, ale pod warunkiem, że chrześcijanie będą mogli zbudować kościół w jakimś arabskim kraju (zaproponował chyba Arabię Saudyjską). Problem tylko w tym, że aktualnie w sporej części krajów arabskich rządzą fundamentaliści. Czyli krótko mówiąc sytuacja w tych krajach przypomina Włochy, Hiszpanię i Niemcy z początków XX w. A może nawet gorzej. Kto oglądał lub czytał "Persepolis", ten ma choć mgliste pojęcie. Jeśli więc kraje te się trochę ucywilizują, to może wtedy będzie tam możliwy pluralizm religijny.

Kolejna podnoszona przy tej okazji kwestia: wszyscy się boją, że nas "Turcy" zaleją. Na czym jednak ów "zalew" polega? Ano na tym, że muzułmanie mają trochę inne priorytety. Jak ich stać na posiadanie dzieci, to mają 10 lub więcej. Jak ich nie stać, to mają średnio 5. Proste. Jak to wygląda u mieszkańców Zachodu? Jak ich stać na dzieci, to mają 1 max 2, jak ich nie stać, to mają 5 l ub więcej. Z prostego rachunku wynika, że społeczeństwa Zachodu albo wymierają, albo się degenerują (w rodzinach wielodzietnych zwykle brak jest funduszy choćby na edukację). Tymczasem muzułmanie się mnożą i edukują. No i do kogo tu mieć pretensje?

Zupełnie marginalną kwestią jest fakt, że w okresie międzywojennym też miał być budowany meczet w Warszawie i nikt złego słowa nie powiedział. Budowa nie doszła jednak do skutku, bo wybuchła wojna, a muzułmanie przeznaczyli zebrane pieniądze na dozbrajanie Wojska Polskiego (lub pokrewny cel, szukam informacji).

I już zupełnie na koniec: w Warszawie już jest jeden meczet, a w sumie w Polsce stoją cztery, choć tylko gdański posiada minaret.

UKE popiera Jabbera!

Wróciłem właśnie z Warszawy z małego spotkania w UKE. Na owym spotkaniu Maciej Nowak, Mateusz Świszcz oraz moja skromna osoba omówiliśmy najważniejsze zagadnienia związane z XMPP/Jabberem oraz wspomnieliśmy o projekcie Teabot, którego Maciek i Mateusz są współtwórcami.

W spotkaniu brali udział: prezes UKE Anna Streżyńska, zastępca prezesa Krzysztof Dyl, rzecznik prasowy Piotr Dziubak, szef działu ds. konsumenckich Przemysław Skubisz oraz bodaj szef informatyków Artur Karwacki.

Reakcja na przedstawione przez nas argumenty była najpierw ciepła, a pod koniec wręcz entuzjastyczna (pomijam już, że pracownicy UKE to najbardziej otwarci i serdeczni ludzie w polskiej administracji). Spodobało się głównie to, że XMPP jest otwarty, wszechstronny, nie powoduje uzależnienia od konkretnego dostawcy i jest prosty do wdrożenia. Pani prezes stwierdziła, że to bardzo obiecująca technologia i UKE zamierza ją promować. A nie ma lepszej promocji niż skuteczne wdrożenie i pochwalenie się tym faktem. W związku z tym podjęła decyzję, że w Urzędzie zostanie wprowadzony system komunikacji zarówno wewnętrznej, jak i z konsumentami w oparciu właśnie o Jabbera. Teraz czekam tylko na oficjalny komunikat na ich stronie ;)

Z bardziej prywatnych rzeczy: projekt Teabot oficjalnie uzyskał patronat Urzędu.

Na koniec kilka zdjęć z tego ważnego spotkania:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ciekawe konsekwencje finału Dialnet Masters.

Najważniejszą sprawą jest to, że poznałem osobiście panią Annę Streżyńską - prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Bez fałszywej skromności powiem, że dzięki mnie dowiedziała się ona o istnieniu Jabbera i obiecała, że JID Urzędu znajdzie się na jego stronie w dziale Kontakt :D Przekazałem jej link do świetnego artykułu z jabstera i zasugerowałem, że UKE powinno zająć się demonopolizacją rynku komunikatorów internetowych w Polsce :]

Oprócz tego załatwiłem projektowi Teabot patronat UKE i Dialogu. Nie wiem jeszcze tylko, jaką formę ów patronat przyjmie.

Nie wierzcie ekoterrorystom

Kiedy buldożery miały rozjeżdżać Rospudę - protestowałem. Kiedy ruszyły kampanie proekologiczne - cieszyłem się. Jestem zwolennikiem życzliwego podejścia do środowiska naturalnego i wykorzystywania odnawialnych źródeł energii. Nie mogę jednak zdzierżyć bzdur, które wygadują ekoterroryści z Greenpeace. Nie wiem skąd wziął się pogląd, że działalność człowieka przyczynia się do ocieplenia klimatu. Na przełomie wieków XIX i XX sądzono, że jest wprost przeciwnie (por. wykres przy artykule zmiana klimatu w Wikipedii). 7 lat temu naukowcy z PAN wykazali, że klimat w Europie się oziębia.

Nie wiem czy ktokolwiek pamięta lekcje geografii (a wcześniej przyrody/biologii), gdzie mówiono o kolejnych zlodowaceniach (skubani ludzie pierwotni musieli nieźle zanieczyszczać atmosferę!). Mówiono też, że w czasach dinozaurów było znacznie goręcej. Dzięki temu całą planetę pokrywała bujna roślinność, z której powstał aktualnie wydobywany węgiel (który nieprędko jeszcze, ale kiedyś się skończy). Dodajmy do tego, że dwutlenek węgla produkowany przez całą ludzkość stanowi marne 4% z całej ilości tego gazu, jaki dostaje się do atmosfery na skutek aktywności wulkanicznej i pożarów. Kolejną rzeczą, o której warto pamiętać jest fakt, że większa ilość CO2 pociąga za sobą lepszą wegetację. Wyższa temperatura też ją wspomaga. Dodatkowo podwyższenie temperatury atmosfery powoduje większe parowanie z mórz, co pociąga za sobą większe zachmurzenie, które z kolei odbijają więcej promieniowania i całość się bilansuje. Pyły? Czym jest ludzkość w porównaniu do jednego wulkanu. W ciągu 5 czy nawet 10 lat nie jesteśmy w stanie wyprodukować tylu pyłów i szkodliwych związków (i nie mówię tu o samym CO2, ale też o związkach siarki), które uwalniają się w czasie jednego wybuchu wulkanu. No i co z tymi pyłami? Opadają przy najbliższym deszczu. Wielkie mi coś.

Co tak naprawdę jest przyczyną zmian klimatycznych? Słońce. Całe życie na Ziemi zależy tylko i wyłącznie od tego. Kilka tygodni temu czytałem artykuł (jak znajdę, to podepnę), w którym napisano, że aktywność słoneczna jest najspokojniejsza od prawie stu lat - w przeciągu kilkuset dni nie zaobserwowano żadnych rozbłysków i plam. Wyciągnięto wniosek, że czeka nas w niedługim czasie poważne oziębienie klimatu, bo Słońce weszło w spokojniejszą fazę.

Wszystko sprowadza się do tego, że nie mamy wpływu na klimat. Mamy wpływ na czystość rzek i atmosfery w miastach - tu trzeba walczyć o oczyszczalnie i katalizatory spalin. Jednakże wymuszanie kosztownego ograniczania emisji CO2 jest zbrodnią na gospodarkach. Poza tym co? Mam nie oddychać?!

Zachęcam do uważnego przeczytania podanego wcześniej artykułu w Wikipedii oraz wypowiedzi naukowców z różnych frakcji (kilka miesięcy temu był na ten temat cykl artykułów w Polityce, często i gęsto pisze o klimacie Świat Nauki). Najlepiej budować własne zdanie na jak największej liczbie źródeł, a nie słuchać tych, którzy najgłośniej krzyczą.

EDIT: Na koniec film: Oszustwo globalnego ocieplenia (polskie napisy) - oczywiście pod rozwagę i dyskusję.

Podpis elektroniczny.

Ostatnio zainteresowałem się kwestią podpisu elektronicznego. Podziwiam zamysł twórców. Zapewnili sobie stały dopływ darmowej gotówki na kilka pokoleń wprzód (a przynajmniej do czasu, aż znajdzie się ktoś inteligentny na odpowiednim stanowisku).

O co chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o kasę. Podpis elektroniczny możemy składać wyłącznie posługując się uwiarygodnionym certyfikatem. Za taki certyfikat należy zapłacić. Opłata jest związana z koniecznością utrzymania scentralizowanej infrastruktury.

Zastanawiam się co przeszkadza w używaniu zdecentralizowanego systemu w rodzaju PGP. W tym przypadku zaufanie do klucza buduje się na podstawie wzajemnych podpisów składanych przez użytkowników pod kluczami swoich znajomych. Załóżmy, że posiadam pełne zaufanie do Bartka i wiem, że jego klucz znajdujący się w mojej bazie na pewno jest jego, bo wręczył mi go osobiście. Jeśli więc dostanę klucz Agnieszki podpisany przez Bartka, to mogę mieć pewność, że ten klucz na pewno należy do Agnieszki i korespondencja nim podpisywana faktycznie od niej pochodzi.

Zdecentralizowany system umożliwia łatwe symulowanie systemu centralnego. Załóżmy, że tworzę parę kluczy - prywatny będzie mi służył do podpisywania, publiczny będzie umożliwiał zweryfikowanie mojego podpisu przez innych (dowiedz się więcej na temat podpisów cyfrowych). Jeśli zależy mi na tym (lub jest to wymagane np. przez ZUS), mógłbym teraz wziąć mój klucz publiczny (który jest nierozerwalnie związany z prywatnym), pójść do urzędu i przedstawiając dowód osobisty poprosić o potwierdzenie, że to faktycznie mój klucz. Pani w okienku taka operacja powinna zająć kilka sekund. Do domu wróciłbym już z kluczem podpisanym przez państwowy urząd. Teraz mógłbym już wystawić ów klucz do publicznej wiadomości. Każdy, kto dostałby podpisaną przeze mnie korespondencję widziałby urzędową autoryzację - dokładnie tak jak teraz widzi w certyfikatach używanych do składania elektronicznego podpisu (słowo "klucz" zostało zastąpione przez "certyfikat"). Jaki więc był problem, żeby wdrożyć PGP? Bo nikt by nie zarobił, tak?

Jeśli mylę pojęcia i jestem niedoinformowany, to proszę mnie oświecić :) Chciałbym wierzyć, że są jakieś obiektywne przesłanki przemawiające za centralnym systemem (pomijam kwestię, że nieco łatwiej zaimplementować to w prawodawstwie - interesują mnie wyłącznie kwestie praktyczne z punktu widzenia informatyki).

Mój kamyczek do lawiny przeciw WIPO

Wysłałem dzisiaj do WIPO maila następującej treści:


Hi

I'd like to know how much would it cost to get back my domain from a guy who registered it after I forgot to renew it. I was late only two months to renew my domain and that guy bought my domain and he won't give it back.

I heard you did the trick with some nasty pirates who took some domain from anti-pirates. I want my domain back too!

Sincerely,
>podpis<


Jeśli ktoś nie jest na bieżąco, to niech przeczyta artykuł ThePirateBay straci domenę. Jak dla mnie postępowanie WIPO i IFPI jest jawną kradzieżą, którą próbuje się legitymizować prawnie.

Zachęcam do posyłania podobnych w wydźwięku maili (np, przez dostępny na ich stronie formularz kontaktowy).

Proszę nie kopiować treści mojego listu. Znacznie lepszy efekt można osiągnąć pisząc swoimi słowami. Ja stylizowałem na zblazowanego nastolatka. Ktoś może bardziej oficjalnie. Wykażcie trochę inwencji :)

Tylko statystyki?

Podsumowanie akcji "Znicz": Ponad 70 osób zginęło na drogach między 31.10 a 3.11. Pytam: gdzie żałoba narodowa?! Gdzie znaczące zapomogi dla rodzin ofiar? Przecież to więcej niż dwa pełne autokary. Poza tym większość z nich z pewnością jechała z pielgrzymką na cmentarze lub z niej wracała.

Cała Polska sprząta po wyborach

Szykują się czystki w państwie: odpolitycznienie CBA, KRRiTV, prokuratury, likwidacja NFZ, etc.

Postanowiłem iść za przykładem zwycięskiej partii oraz przy okazji zastosować się do mojego wcześniejszego postu. Otóż zabrałem się za kompleksowe poprawianie Polski. Zaczynam od własnego pokoju. Wysypałem wczoraj zawartość dwu szaf, przebrałem i poukładałem to, co zostało. Akcja się na tym nie zakończyła. Dzisiaj wspólnie z Włodkiem sprzątnęliśmy sporą część zaplecza pracowni komputerowej.

Zachęcam wszystkich do przyłączenia się do akcji :) Wyrzućcie stare graty ze strychu, piwnicy lub zza szafy, zlustrujcie zawartość dawno nie sprzątanego biurka. A może macie bałagan na twardym dyku? Czas doprowadzić nasz kraj do ładu. Zacznijmy od siebie!

Pawlak ministrem informatyzacji? Oby!

Jeśli Waldemar Pawlak zostanie ministrem (lub choćby koordynatorem) do spraw informatyzacji kraju, to prawdopodobnie będzie to najpiękniejszy dzień w historii polskiego ruchu Open Source.

Dobrze byłoby się zastanowić nad kontraktem społecznym w celu utworzenia (dopracowania?) standardów elektronicznej komunikacji obywateli z urzędami. Jeśli nawet zlecenie otrzyma profesjonalna firma, to przetarg powinien wymagać udostępnienia kodu na wolnej licencji, dopuścić pomoc społeczności OpenSource (choćby proste zgłaszanie błędów i łatek), otwarte protokoły komunikacji (to w zasadzie jest wymuszone przez otwarty kod). Przy okazji aplikacja napisana w Javie jest niemalże z definicji wieloplatformowa (no, trzeba czasem dopieścić), więc można pójść w tym kierunku.

Obecnie furorę robią też aplikacje webowe. Płatnik wymaga połączenia z internetem, dlaczego więc nie stworzyć wersji Płatnika obsługiwanej przez przeglądarkę z dokumentami przechowywanymi na serwerze ZUSu - podobnie jak to jest w Google Apps? Wtedy jeśli zmieniłyby się zasady naliczania składek, to nie trzeba byłoby aktualizować oprogramowania, bo ZUS za jednym zamachem zaktualizowałby zasady naliczania u wszystkich używających tego typu systemu. Z resztą nawet jeśli ktoś używałby tradycyjnej aplikacji, to aktualizacja zasad naliczania mogłaby odbywać się automatycznie poprzez komunikację z serwerami ZUS.

Niewykluczone też, że ZUS udostępni kod samego Płatnika, który to kod ponoć jest już zdeponowany w banku i czeka na wygaśnięcie umowy ZUSu z Prokomem (czy raczej Asseco).

Tak czy inaczej jestem pełen nadziei co do p. Pawlaka - ktoś, kto od kilku dobrych lat używa wyłącznie Linuksa (tak przynajmniej deklaruje) i propaguje otwartość, wykorzysta chyba okazję, by wcielić swoje pomysły w życie. Czego sobie i Wam życzę :)

Z mojej strony gotowe

No, spełniłem swój obywatelski obowiązek - w dodatku, jak to wcześniej deklarowałem, zagłosowałem w rękawiczkach (ale skórkowych, nie jednorazowych). Plan wykonany. Teraz już tylko z niecierpliwością czekam na oficjalne wyniki (możliwe, że już we wtorek).

Ciekawostka: Przed lokalem wyborczym nie było rozwieszonych flag, jak to miało miejsce we wszystkich poprzednich wyborach. Czyżby akcja sabotażowa na frekwencję? Muszę sprawdzić czy w ordynacji jest jakiś zapis na ten temat. Przecież jeśli flagi są widoczne, to zapominalscy zorientują się, że dzieje się coś ważnego i pójdą do urny. Zapytałem komisję dlaczego nie ma flag przed lokalem, to mi odpowiedzieli "ale są w środku". Wrrr.

PS: Ordynacja nic nie mówi o oznakowaniu lokalów wyborczych (albo nie udało mi się takiego zapisu znaleźć). Uważam jednak, że lokale powinny być oflagowane.

Głosuj - na kogokolwiek, ale idź do urny - proszę.

Nie głosując zmuszasz Demokrację do prostytucji!

UWAGA: Wpis ten nie łamie ciszy wyborczej, bo nie agituje za konkretnym kandydatem lub listą. Zależy mi przede wszystkim na zwiększeniu frekwencji.

Głosuj w rękawiczkach

Manowce (dzięki, dzięki) pokazała mi jeszcze lepszą akcję niż ta poniżej, a mianowicie Głosuj w rękawiczkach. Owszem, zamierzam głosować (jak zawsze), ale nie jestem zadowolony z wyboru, który podjąłem. Nie wiedziałem jak wyrazić swoją niechęć. Okazało się, że zapomniałem o przykładzie, jaki dali Francuzi pięć lat temu. Trzeba wybrać mniejsze zło, ale zrobić to w rękawiczkach - na znak protestu. By pokazać, że brzydzimy się tych, na których głosowaliśmy, ale że nie chcemy też dopuścić do władzy jeszcze gorszego szamba.

Mam szczerą nadzieję, że ci wszyscy, którzy zamierzali wyrazić sprzeciw za pomocą pustego głosu (lub co gorsza nie iść do wyborów) jednak przemyślą sprawę i wybiorą mniejsze zło z nałożonymi rękawiczkami. Nie możemy dopuścić, żeby znów była niska frekwencja. Dwa lata temu głosowało 40% społeczeństwa. 27% z tych 40% (czyli de facto zaledwie 11% wszystkich uprawnionych do głosowania!) zadecydowało o zwycięstwie PiS. Cała reszta przystała na to, bo nie poszła do urn! Podobno demokracja to rządy większości... Głosującej większości! Idźcie do wyborów! Jeśli nawet wygra PiS, ale frekwencja wyniesie 90%, to będzie to zupełnie inna rozmowa.

Nie głosuj!

Nie głosuj, jedź na zmywak!

Pomysł na internetową bazę politycznych CV.

Moi znajomi coraz częściej mówią, że z zainteresowaniem oglądają obrady Sejmu. Wygląda na to, że nareszcie Naród zaczyna interesować się tym, co jego pracownicy wyprawiają, gdy powinni zasuwać dla dobra pracodawcy. Dopiero dzięki tego typu kontroli możliwe jest zwolnienie najmniej wydajnych i rekrutacja na ich miejsce ludzi z większymi kompetencjami. Im bardziej uświadomieni będą ludzie przystępujący do wyborów, tym bardziej kompetentni ludzie będą naszym krajem zarządzać.

Niniejszym postuluję założenie internetowej bazy politycznych CV - suchych, treściwych, rzeczowych i obiektywnych informacji na temat rządzących (i nie tylko). Wolałbym ją widzieć bez cytatów z wypowiedzi - uważam, że podstawą ocen polityka powinny być jego konkretne działania. W szeregach jakich partii działał, jak głosował w konkretnych sprawach. Całość przedstawiona na tle historycznym wraz z podpiętymi źródłami z zasobów Sejmu i innych instytucji administracji.

Myślę, że wstępnie mechanizm wiki byłby do tego celu całkiem rozsądną platformą. Trzeba tylko stworzyć odpowiednie szablony, żeby łatwo można było organizować zgromadzone dane. Ktoś się pisze? Jeśli podobna baza już gdzieś istnieje, to bardzo proszę o linka.


Jak zwykle jestem w tyle za rzeczywistością. Gover.pl całkiem dobrze spełnia moje założenia, choć jeszcze muszę wgryźć się w szczegóły. Dzięki za linka, remiq.

Edit2: Serwis gover.pl wystartował 3 dni temu. I jak tu się nie załamać? :P

Premier Kaczyński: zasady zobowiązują

No to przypomnijmy kłamczuchowi te jego zasady!

  1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem.
  2. Nie będzie koalicji z Samoobroną.
  3. Cieszę się, ze będę na pierwszej linii walki z Samoobroną.
  4. My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy w Polsce uczestniczyć nie będziemy
  5. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sądu lub przeciwko komu toczą się sprawy sądowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS.
  6. Wiceminister sprawiedliwości nie ścigał i nie osadzał w wiezieniu działaczy opozycji w latach 70tych.
  7. Wybudujemy trzy miliony mieszkań.
  8. Wprowadzimy szybko niższe podatki.
  9. Wycofamy wojsko polskie z Iraku.
  10. Prawie 200 km autostrad w 2006, to nasza zasługa.
  11. Tylko 6 km autostrad w 2007, to wina SLD.
  12. Marcinkiewicz, to premier na całą kadencje.
  13. Pomożemy Stoczni (UE chce zwrotu 4 mld).
  14. Zredukujemy administrację państwową.
  15. W rządzie nie będzie byłych członków PZPR.
  16. Dla mnie, raz dane słowo, jest święte... (Jarosław Kaczyński 10 VII 2006)

źródło Można (wręcz należy) kopiować.

PRL Bis, jak słowo daję!

Czasem zastanawiam się ile jeszcze debilizmów przyjdzie mi zobaczyć w tym chorym państwie.

Dzisiaj policja szumnie zamknęła napisy.org i aresztowała kilka osób - oczywiście odbyło się to w obecności delegatów FOTA, co samo w sobie jest złamaniem prawa. Przede wszystkim FOTA jest stroną skarżącą, co wyklucza możliwość uczestniczenia jej przedstawicieli w zatrzymaniach i przeszukaniach.

Miesiąc temu czytałem o bezprawnym nalocie policji na akademiki w Koszalinie - policja wtargnęła na teren uczelni bez zgody Rektora i bez nakazów, co stanowi złamanie Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Oczywiście z udziałem delegatów FOTA.

Dzisiaj dodatkowo przeczytałem, że satyrykom zakazuje się wyśmiewania władzy!

To nie jest IV RP, to jest po prostu PRL Bis!

Poczytaj więcej na: vagla.pl, o2.pl

P.S.
Byłem dzisiaj na spotkaniu dolnośląskich związkowców z wiceministrem edukacji (należę do NSZZ Solidarność). I co? Żadnych konkretów. Pościemniał jacy to nauczyciele są fajni, że Solidarność to w ogóle zasłużona, ZNP to źli są do szpiku kości itd. Zapomniał jednak, że oba związki walczą o to samo - o godne życie nauczycieli. Szczyt hipokryzji

Najbardziej w tym wszystkim wnerwiające było to, że chwalił się jakim to wspaniałym osiągnięciem była pięcioprocentowa podwyżka pensji nauczycieli i że jest to efekt długofalowych działań mających na celu poprawę sytuacji. Gówno, a nie podwyżka. Średnia krajowa pensja wzrosła o 9%, inflacja wynosi ok 4%, to jaka to jest podwyżka?! To jest OBNIŻKA pensji i niech nam farmazonów nie sadzi.

Niestety nie dopchałem się do mikrofonu, a miałem jedno retoryczne pytanie do ministra: Jak sobie rząd wyobraża edukację za kilka lat, kiedy to starzy nauczyciele odejdą na emerytury, a młodych nie będzie, bo nikt o zdrowych zmysłach nie pójdzie tyrać do szkoły, kiedy taką samą pensję może mieć wykonując pracę "konserwatora powierzchni płaskich" - tak tak, sprzątaczka zarabia tyle samo, co nauczyciel kontraktowy, a więcej niż stażysta. Podejrzewam, że jedyną odpowiedzią, jakiej bym się doczekał, byłoby "wtedy to już prawdopodobnie nie będzie nasze zmartwienie". Pięknie.

Na barykady!

Już nie mogę patrzeć na to, co się w polskiej polityce dzieje. Każdy dzień przynosi nowe absurdy. Ludzie! Nie widzicie, że pisiory fundują nam zjazd po równi pochyłej w stęsknione objęcia totalitaryzmu? Pod koniec ich kadencji będzie gorzej niż za PRL.

Każdy ustrój totalitarny zaczyna się od prześladowań mniejszości - mogą to być Żydzi, Romowie czy homoseksualiści. Potem zaprzecza się nauce, a w końcu wchodzi się z butami w prywatność obywateli.

Prześladowania Żydów i homoseksualistów mamy ciągle - Giertych senior wydał antysemitowską broszurę, aktualnie ministerstwo edukacji walczy z homoseksualnymi nauczycielami. Niedługo będą zwlaczać homoseksualnych lekarzy, ratowników, fryzjerów, murarzy, piosenkarzy. Podważanie teorii ewolucji jest już słynne w świecie. Aktualnie z butami wkracza się w prywatność projektując zmianę w konstystucji nakazującą dzieciom narodzenie nawet jeśli dziecko miałoby być warzywkiem i w czasie porodu zabić matkę. Aktualnie planuje się całkowity zakaz posiadania pornografii tłumacząc - jak zwykle wbrew naukowym badaniom - że dostęp do "świerszczyków" przyczynia się do wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Ostatnio próbowano też (po raz kolejny) wprowadzić nakaz pięcioletniej retencji danych włącznie z nakazem przechowywania przez operatorów treści smsów. Nawet w państwach, w których ostatnio dochodziło do incydentów terrorystycznych okres retencji nie przekracza dwóch lat.

Poza tym po jakie licho komukolwiek potrzebna masowa lustracja kogo popadnie w 17 lat po wyzwoleniu się Polski z totalitaryzmu? Chyba tylko po to, by zdobyć narzędzie zastraszania, którym można wprowadzić nowy totalitaryzm. Za pięć lat będziemy rozliczać na zasadzie lustracji współpracowników obecnego represyjnego rządu. I co? Kaczyńscy, Giertychowie i ich poplecznicy pójdą siedzieć za działania przeciwko Polsce. Bo jak inaczej można nazwać przymuszanie Narodu do emigracji?

Były problemy z pracodawcami zmuszającymi do samozatrudnienia. Co zrobił nasz genialny rząd? Uderzył w samozatrudniających się zamiast w tych, którzy tych samozatrudniających wykorzystują. I pomyśleć, że chcę otworzyć w Polsce firmę. Jeszcze chcę, ale nie wiem czy mi nie przejdzie. Dlaczego minister edukacji zamiast zająć się poprawą sytuacji nauczycieli przynajmniej trzykrotnym podniesieniem pensji, by ten zawód był prestiżowy i w końcu adekwatnie opłacany? Zdezaktualizowałby się gorzki dowcip o matce szukającej pracy dla syna po zawodówce: "3000zł? Nie, on to przepije. Nie ma czegoś tak za 900?" "Co pani?! Do tego trzeba mieć wyższe wykształcenie!" Nie, o wiele łatwiej jest wprowadzić nikomu nie potrzebne i anachroniczne mundurki - atrybut uniformizacji tak charakterystycznej dla totalitaryzmu.

Jak długo jeszcze będziemy czekać? Jak długo jeszcze znośić upokarzanie Polski przed innymi państwami? Ile jeszcze absurdów muszą wymyślić p.osłowie, żeby Naród w końcu powstał i wywiózł tych debili na taczkach?! NA BARYKADY!

Rospuda niezgody.

Tekst ten dojrzewał we mnie od kilku dni. Piszę, bo trochę opadły emocje.

Afera wokół budowy obwodnicy Augostowa przez unikalną na skalę europejską dolinę Rospudy przypomina lawinę. Pamiętam jak jeszcze na zeszłorocznym Woodstock Adam Wajrak (lub jego kolega, nie pamiętam dokładnie twarzy) rozdawał specjalnie przygotowane wydania Wyborczej z artykułami na temat Rospudy. Wtedy w zasadzie nic nie mówiono na ten temat. Był głosem wołającego na puszczy. Teraz w ciągu dwóch niespełna tygodni sprawa urosła do rangi międzynarodowej.

O co tyle hałasu?
Dolina Rospudy jest ostatnim na skalę europejską zachowanym naturalnym torfowiskiem niskim i przejściowym z nienaruszonymi stosunkami wodnymi. Występują tu, często jako unikaty w skali kraju, chronione prawnie gatunki roślin (głównie storczykowate) i zwierząt (jarząbek, kropiatka). Należy też do Zielonych Płuc Polski. Nie trzeba chyba więcej argumentów, by powiedzieć jak ten teren jest istotny ekologicznie.

Ten unikalny ekosystem chce się zniszczyć przeprowadzając przezeń estakadę autostradowej obwodnicy Augustowa.

Mieszkańcy Augustowa słusznie domagają się autostrady - TIRy przejeżdżające przez miasto są ogromnym zagrożeniem dla mieszkańców - statystyki wypadków mówią same za siebie. Nie wiadomo jednak kto wmówił ludziom, że ekolodzy chcą powstrzymać budowę autostrady w ogóle. Otóż nie! Ekolodzy CHCĄ obwodnicy Augustowa! Ekolodzy nie chcą, by przechodziła ona przez najcenniejszy przyrodniczo teren. I tyle. Konflikt między interesem mieszkańców a ekologów jest jak widać pozorny. Najgorsze jednak jest to, że ktoś z niewiadomych powodów podburza mieszkańców Augustowa i okolic przeciwko obrońcom przyrody.

Nie dalej jak wczoraj słyszałem w Trójce wypowiedzi oburzonej młodzieży, która mówiła, że autostrada jest dla nich ważna, że ekolodzy nie wiedzą o co chodzi, że nie znają potrzeb mieszkańów i inne tego typu argumenty świadczące o totalnej niewiedzy. Tak samo wypowiadali się mieszkańcy zapytani o to jak będą głosować w referendum (o którym za chwilę): "Jeśli będzie referendum, to wszyscy - WSZYSCY - będziemy na tak." Ciekaw jestem czy człowiek, który wypowiedział te słowa w ogóle wiedział o co walczą ekolodzy, jakie jest ich zdanie w sprawie obwodnicy i w jakiej sprawie w ogóle miałoby być przeprowadzone referendum.

No właśnie - referendum. Na ten temat też się sporo nasłuchałem. Pierwszą myślą na wieść o decyzji premiera było "jak Piłat". Oczywiście znów wychodzi na wierzch nieudolność Kaczyńskich w rządzeniu. Nie można przeprowadzać referendum czy wolno łamać prawo (por. "Prawo i Sprawiedliwość"). Wydanie pozwolenia na budowę obwodnicy przez obszar chroniony było niezgodne z prawem polskim i unijnym, więc nawet nie ma o co pytać. Jeśli już nawet mieliby kogokolwiek pytać, to nie mieszkańców Podlasia, ale wszystkich Polaków - budowa będzie finansowana m.in. z moich (i Twoich też) pieniędzy. Osobiście nie życzę sobie by za moje pieniądze rujnowano przyrodę. Tyle mam do powiedzenia w tej kwestii.

A jak rozwiązać problem TIRów do czasu wybudowania obwodnicy? Przecież w jeden dzień jej nie wybudują i przez następne 10 lat TIRy nadal będą rozjeżdżać Augustowian. Rozwiązanie jest proste, ekologiczne i korzystne dla wszystkich stron: TIRy na tory!. Korzyści dla kierowców: mogą się wyspać, za przejazd płacą mniej niż za paliwo, dojeżdżają szybciej. Korzyści dla PKP - kasa. Korzyści dla społeczeństwa - mniej korków, mniej hałasu, mniej dziur w drogach, mniej spalin. W zasadzie dlaczego to rozwiązanie miałoby być praktykowane jedynie do czasu wybudowania autostrady? Niechże w całej Polsce TIRy jeżdżą koleją! Oczywiście trzeba tylko chcieć. Niestety w Polsce "tylko" zbyt często wymieniane jest na "aż".

Dowcipy szkolne

Wypowiedź jednej z uczennic: "Ministra Romana Wspaniałego spytano kiedyś co wspólnego ma z edukacją i on powiedział, że ma dzieci w wieku szkolnym. To równie dobrze ja mogę zostać ministrem zdrowia, bo czasem choruję."

Roman Giertych - przyjaciel belfra...?

Roman Giertych - wicepremier i minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, lider Ligi Polskich Rodzin. Można mówić, że jest niekompetentny, nieudolny, twardogłowy, nietolerancyjny, wręcz faszyzujący, etc. Jedno jednak trzeba mu przyznać - jest chyba pierwszym ministrem edukacji, który naprawdę chce coś zrobić. Jest też pierwszym minstrem edukacji, który wywołał gorącą i szeroką debatę na temat szkoły - powiedział coś na kształt "król jest nagi", zerwał zmowę milczenia. Za to (i tylko za to) mu dziękuję.

Drażliwy dzień

Wszystko zaczęło się od tego, że wstałem głodny i jakiś taki bardziej zdrowy niż wczoraj. Lekcje skrócone z okazji otrzęsin klas pierwszych (tz. beania - kto wymyślił taką nazwę?) - generalnie fajny dzień. Jednak jakoś tak dziwnym trafem przyjrzałem się stronie z informacjami wydawniczymi w zbiorze zadań wydawnictwa ZamKor, a tam taki napis: "Zabrania się publikowania rozwiązań zadań zamieszczonych w zbiorze." Już wcześniej widziałem to zdanie, ale jakoś dzisiaj wykiełkowało we mnie przekorne pytanie "Bo co?" Sprawa jest dość istotna i wcale nie banalna.

Po pierwsze: Na jakiej podstawie zakazuje się publikowania rozwiązań zadań? Jest na to paragraf? Jakoś nie wydaje mi się, żeby prawo autorskie twórców zbioru do zamieszczonych w nim zadań obejmowało też rozwiązania. Po drugie: Co mi mogą zrobić? Pogrożą palcem? Idę o zakład, że zapis ten stoi w sprzeczności nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale też kilkoma prawami obywatelskimi zagwarantowanymi chociażby w konstytucji.

Poza tym co rozumiemy przez publikację? Czy przedstawienie uczniom rozwiązania zadania w czasie lekcji jest publikacją? Według mnie tak, bo przecież udostępniam treść rozwiązania szerokiemu i w zasadzie nielimitowanemu gronu odbiorców - żaden z uczniów nie podpisuje lojalki, że będą trzymać rozwiązania zadań w tajemnicy przed innymi. W sumie sam nie podpisywałem żadnej lojalki z wydawnictwem, więc ten zapis jest nie tylko martwy, ale też głęboko pogrzebany.

Swoje przemyślenia zawarłem w liście otwartym, który wysłałem do wydawnictwa i umieściłem na ichnim forum internetowym (niestety dostępne dla zamkniętego grona nauczycieli). Ponieważ chcę, by list ten dotarł jak najdalej, zamieszczam jego treść poniżej:

Witam, chciałem poruszyć kwestię zakazu publikowania rozwiązań zadań umieszczonych w zbiorze. Adnotacja jest w moim odczuciu dość absurdalna. Jak rozumiem ma ona zapobiec powstawaniu zbiorów z rozwiązaniami zadań, jakie powstały do popularnego swego czasu zbioru autorstwa braci Mendel. Jednak zapis w postaci "Zabrania się publikowania rozwiązań zadań zamieszczonych w zbiorze." jest zbyt ogólna. Gdyby zinterpretować zapis literalnie, to powoduje on kompletną nieprzydatność zbioru i ogranicza swobody obywatelskie użytkownika. Gdybym się do niego zastosował, to nie mógłbym np. przedstawić uczniom rozwiązania w czasie lekcji, gdyż to już byłaby publikacja rozwiązania. Gdyby teraz uczeń pozwolił odpisać podane przeze mnie rozwiązanie nieobecnemu koledze, to także rozpowszechniłby rozwiązanie. Co więcej, jeśli zbiór posiadam tylko ja i np. część zadań omawiam podając rozwiązanie, a część dyktuję do rozwiązania w domu, to zapis z podręcznika w zasadzie nie obowiązuje moich uczniów. W tym momencie dochodzę do następującej kwestii - kogo tak właściwie obejmuje ten zapis i na jakich warunkach? Rozważmy teoretyczną sytuację: moi uczniowie prowadzą Wiki (lub Moodle), w którym wspólnie notują wszystko, co zostało powiedziane na lekcji - łącznie z przykładowymi rozwiązaniami zadań, które mogłem podać na lekcji. W tym momencie moi uczniowie, bez mojej wiedzy, opublikują rozwiązania zadania, które znajdowało się w Państwa zbiorze. Kto w takim układzie jest odpowiedzialny i na jakiej podstawie? Czy odpowiedzialni są moi uczniowie, bo opublikowali podane przeze mnie rozwiązanie - jednak bez świadomości, że pochodzi ono z Państwa zbioru i tym bardziej bez świadomości istnienia w/w zapisu? A może to ja jestem odpowiedzialny, ponieważ podałem uczniom rozwiązanie zadania (czyli kwestia poruszona wyżej)? Kolejną kwestią jest fakt, że taki zapis uderza w podstawowe prawa obywatelskie, szczególnie w prawo do nauki, wymiany myśli, dyskusji. W rezultacie otrzymujemy zbiór zadań, które uczeń może wykonać jedynie samodzielnie, ale nie może się podzielić rozwiązaniem z kolegami np. za pomocą forum internetowego, bo mogłyby mu grozić konsekwencje (tak swoją drogą - jakie i na jakiej podstawie? ustawy o prawie autorskim? dlaczego? a może złamania umowy licencyjnej? jeśli tak, to gdzie jest treść licencji?)

Proszę o wyjaśnienie tej istotnej dla mnie kwestii. Pozdrawiam,
[cenzura ;) ]
nauczyciel fizyki w liceum, libertarianin

Na tym jednak nie koniec. Moje poczucie absurdu wykroczyło poza skalę, gdy wracałem z pracy i słuchałem radia. 800zł dla nierobów - bezterminowo, na zawsze. Dawno się tak nie zirytowałem. To ja zapierdzielam cały tydzień w uciążliwych warunkach i dostaję marne 750zł na rękę, a tu nieroby mają dostawać 800zł ZA NIC! To ja chromolę taki interes. Jak tylko to wejdzie (na szczęście są nikłe szanse, bo nikt takiego debilizmu nie przepuści), to idę na bezrobocie. Będę leżał brzuchem do góry, a pieniążki z podatków tych wszystkich frajerów będą wartkim potokiem płynąć do mojej kieszeni. Zawsze, a nie przez jakieś zakichane pół roku jak teraz. Słuchałem tej audycji dalej. Krew mnie zalewała jak słyszałem co poniektórych wyrażających zdziwienie dlaczego tak wszyscy pomstują na Andrew za tak genialny pomysł - "przecież to się przyczyni do podniesienia płac, bo pieniądze w końcu wrócą" albo "takie oburzanie się to typowy przejaw polskiej mentalności, bo dlaczego inni mają dostać, skoro ja nie dostanę". Od razu widać, że humanoidy wypowiadające takie opinie nie mają choćby mglistego pojęcia jak działa gospodarka i obieg pieniądza. Dobra, nie chcę więcej pisać, bo jeszcze się przekradną jakieś wulgaryzmy, a to nie przystoi nauczycielowi.

A właśnie. Dzisiaj dotarł do mnie list o Jego Wspaniałomyślności Ministra Edukacji i Bogobojności Narodowo-Socjalnej Romana Wielgachnego Giertycha. 40000zł z budżetu (za które kilkoro biednych dzieci mogło mieć darmową zupę w południe) poszło na rozesłanie tych listo-ulotek do szkół. Jeśli jakaś dotrwa do jutra, to może nawet zamieszczę skan. Co wewnątrz? Życzenia zdrowia, szczęścia, bogobojności i gorące zapewnienia, że serce Romeczka bije tylko dla mnie i moich koleżanek i kolegów.

Niech sobie wsadzi.

EDIT 0:37, 19.10.2006
Zwrócono mi uwagę, że w sposób krzywdzacy uogólniam wszystkich bezrobotnych jako nierobów. Przepraszam, nie było to moją intencją. Sam byłem bezrobotnym (nie zarejestrowałem się jednak) i wiem, że ciężko czasem znaleźć pracę zgodną z kwalifikacjami. W powyższej notce piszę jednak przede wszystkim o nierobach, czyli tych bezrobotnych, którzy nie pracują, bo im się zwyczajnie nie chce, bo przeróżne kruczki sprawiły, że bezrobocie jest dla nich dochodowym interesem. Nie orientuję się czy wszędzie są takie same zasady, ale gdzieśtam przysługuje 300zł plus tyle samo na każde dziecko. No to trójka dzieciarów i mamusia to daje w sumie 4x300zł=1200zł na rączkę. Niech mi ktoś powie, bo nie wiem niestety, gdzie by owa mamusia tyle zarobiła? Na kasie w Biedronce? A kto by się dziećmi zajął? Musiałyby pójść do przedszkola, co kosztuje. A dzieci bezrobotnych dostają dofinansowane posiłki w szkole, kolonie, szmery bajery. Po co pracować, no po co?

EDIT2: Przy okazji wyłapałem własną niekonsekwencję ;) Najpierw napisałem, że za te 40tys. wydane na propagandę Giertycha kilka biednych dzieci miałoby zapewniony posiłek, a potem, że dzieci bezrobotnych dostają posiłek i że to niby coś złego. Otóż ja rozróżniam między dziećmi bezrobotnych a dziećmi z biednych rodzin (albo z domów dziecka). To jest jak dla mnie różnica. Bo bezrobotny może być nierobem i jego dziecko dostaje michę, bo mu się należy, a inni mogą być biedni, bo np. przez długi ojca pijaka/hazardzisty komornik wszedł czy cośtam i mają 5zł dziennie na życie. To jest różnica.

Historyczna czkawka

Przeszła bandycka ordynacja. Koniec z komitetami obywatelskimi. Głosując na kogoklwiek, w zasadzie głosujesz na PiS, czyli Samoobronę.

Co mnie najbardziej w tym wszystkim śmieszy i jednocześnie przeraża? Kaczory kiedyś walczyły z komuną, a teraz sami wprowadzają totalitaryzm. Powolutku, po cichutku, aż w końcu będzie za późno. Jak ze ściemniaczem od lampy: jeśli szybko przekręcić, to efekt widać natychmiast, jeśli natomiast kręcić bardzo wolno, to trudno się zorientować, że światło gaśnie.

Dobranoc, Polsko :(

Głosując na PiS głosujesz na Samoobronę.

Sytuacja w kraju przechodzi wszelkie możliwe wyobrażenia. Nie mam sił na opisywanie tego jak jestem zniesmaczony. Przyłączam się do Akcji Obywatelskiej. Jeśli nie zaczniemy działać, to dołączymy do krajów Trzeciego Świata. Już teraz przedsiębiorcy sa szantażowani przez katoli - odwołano Black Metal Fest, bo rzekomo jest to satanistyczna impreza. Co z tego, że to tylko festiwal rockmetalowy, że na koncerty przychodzą tylko ci, którzy mają bilety, a osoby postronne nie mają szans na urażenie swoich uczuć religijnych. Nikt nikogo nie zmuszał do uczestnictwa w koncertach. No ale moherom się nie podobało, że w Polsce ktoś chce zorganizować festiwal z prawdziwego zdarzenia i zaszantażowali Proximę odebraniem koncesji na piwo. Koniec. To jest skandal i absurd. ŚREDNIOWIECZE! Z tym chcę walczyć.

I'm irrepresible!

Niniejszym dołączam do kamapnii Amnesty International mającej na celu wymuszenie na rządach i koncernach respektowanie praw człowieka (patrz wstawka po prawej). Wiem, walka z wiatrakami. Jeden Don Kichot nic nie zdziała, ale może cała armia?

Amnestia? Wolne żarty!

Dzisiaj miłościwie nam panujący Piękny Roman wpadł na pomysł, żeby wprowadzić amnestię dla tych maturzystów, którzy nie zdali jednego egzaminu, ale mimo tego uzyskali 30% możliwych do zdobycia punktów.

Mój brat nie zdał matury - zabrakło mu 3 punktów z polskiego - powinienem poprzeć ten pomysł. Nie zrobię tego, bo jest to akcja totalnie demoralizująca. Już w tym roku można było zaobserwować wielkie rozluźnienie wśród abiturientów - efekty było widać podczas ogłoszenia wyników matur. W przyszłym roku luz byłby jeszcze powszechniejszy, i co wtedy? Minister znów obniży progi?

Do tej pory w Polsce poziom kształcenia był bardzo przyzwoity - przynajmniej do czasu reformy oświaty, która obróciła wszystko do góry nogami. Zamiast najpierw modyfikować programy i kształcić kadrę nauczycielską do nowych form nauczania, zmieniono najpierw ścieżkę edukacyjną poprzez wprowadzenie gimnazjum, a dopiero potem zaczęto majstrować przy programach. W efekcie doprowadziło to do dramatycznego obniżenia jakości kształcenia, bo w gimnazjum ze względu na okrojone programy nie da się zrobić podstaw, a potem młodzież i tak się rozchodzi do liceów, w których trzeba naprawić błędy z gimnazjum - tylko że nie ma na to czasu, bo liceom odjęto rok!

Teraz Piękny Roman wykonał kolejny gest sabotujący polską edukację, bo oczywistym jest, że obniżenie wymagań nie podniesie poziomu kształcenia. Od teraz każdy będzie mówił "chromolę, nie uczę się - przecież mogę jeden egzamin oblać". SKANDAL!