Coraz więcej łyżek dziegciu

Staram się nie przejmować głupstwami. Mimo tego brak mojego nazwiska na liście wszystkich nauczycieli, jacy kiedykolwiek uczyli w mojej szkole w publikacji wydanej z okazji 20-lecia owej szkoły jest dla mnie dziwnie przykry. Szczególnie po słowach dyrektora, który zapytany o to odparł, że "krasnoludki są sprawiedliwe; jak się ma problemy z wypełnianiem szkolnej dokumentacji, to takie rzeczy mogą się zdarzyć". Chwilę potem dodał, że żartował, ale jakoś mu nie wierzę. Na liście znalazł się kolega pracujący u nas od 2009 roku, znaleźli się też koledzy, którzy razem ze mną byli w szkole zatrudniani w 2007 roku. Ktoś tę listę nauczycieli przecież uzupełniał, ktoś całą publikację weryfikował przed oddaniem do druku. Nie wiem, może jednak za bardzo się przejmuję.

UKE popiera Jabbera - it's official!

W dniu wczorajszym na stronie UKE pojawiła się informacja o spotkaniu, o którym pisałem wcześniej (i patronacie nad projektem Teabot). Wiadomość ta oficjalnie potwierdza wsparcie Urzędu Komunikacji Elektronicznej dla protokołu XMPP/Jabber. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że lawina zaczyna się toczyć :D

P.S.
Zamieściliśmy materiały użyte podczas prezentacji - nic specjalnego, ale może komuś się przyda ;)

Tylko 2%?

Rozwiązałem przed chwilą Zagadkę Einsteina. Najszybszą metodą rozwiązywania jest metoda puzzli: robimy dwie tabelki, obie w rzędach mają zapisane fakty: jedna w kolumnach ma uporządkowane domy plus naniesione fakty odnoszące się do konkretnych domów (np. ten, że Norweg mieszka w pierwszym). Zaraz obok druga tabelka z naniesionymi faktami. Potem prostą metodą eliminacji nanosimy kolejne fakty do tabelki z domami.

Łącznie z rysowaniem zajęło mi to może 10 minut :P Nie chce mi się wierzyć, że tylko 2% ludzi potrafi to rozwiązać.

Bielsko-Biała tonące w słońcu

Okolica jest jakby wymarła, choć to ścisłe centrum. Większość mieszkańców z pewnością udała się na przedmieścia, by jeszcze lepiej wykorzystać cudowną pogodę. Powietrze jest czyste i pachnące. Wspaniała woń zakłopotanej spóźnieniem wiosny. Delikatny szum wiatru gasi świdrującą uszy ciszę. Pojedyncze samochody i nieliczni przechodnie przemykają chyłkiem, jakby zawstydzeni, że swą obecnością burzą milczącą doskonałość niedzielnego popołudnia.

Przechodzę na drugą stronę ulicy. Promienie słońca oświetlają obskurną fasadę pobliskiej kamienicy. Jej upstrzone suszącym się praniem balkony zdają się falować lekko w rytm podmuchów wiatru. Jakiś dzieciak siedzi na przedostatnim piętrze i obgryzając paznokcie wystawia szczerbaty uśmiech ku słońcu. Koty pilnują pozostawionych na parkingu samochodów. Na mój widok niektóre z nich przeciągają się leniwie i porusząją wąsami. Inne tylko strzygą uszami. Rozumiemy się bez słów.

SMStep jednak zmiękł

Pisałem wczoraj, że Sklep Muzyczny Step leci w kule. Dzisiaj rano zadzwoniłem do opolskiej PIH i zgłosiłem problem ze sklepem. Oczywiście przyznano mi rację, że sklep musi wydać towar po cenie z dnia sprzedaży i nie może mi odesłać pieniędzy jeśli sam tego nie zażądam. Dodatkowo dowiedziałem się, że adres podawany na ich stronie jest nieprawidłowy. Tak uzbrojony poinformowałem sklep, że jeśli nie podzielają zdania PIH, to będę zmuszony złożyć skargę do polubownego sądu konsumenckiego. Przy tak postawionej sprawie sklep w końcu przyznał mi rację (a nie można było tak od razu?) i dostanę towar po cenie zakupu.

SMStep leci w kule

Wkurzyłem się dzisiaj na sklep smstep.pl - tydzień temu zamówiłem tam kilka płyt. Tak, lubię mieć oryginałki na półce. Sprzedaż wyglądała banalnie: wszedłem na stronę, powrzucałem rzeczy do koszyka, zakończyłem zakupy, wykonałem przelew, dostałem potwierdzenia i pozostało mi tylko czekać na realizację zamówienia. Dzisiaj dostałem mejla, że muszę dopłacić, bo część płyt podrożała.

Odpisałem, że umowa kupna/sprzedaży została zawarta na warunkach sprzed tygodnia i oczekuję wydania towaru za który zapłaciłem. Pan ze sklepu odpisał, że może mi oddać kasę, bo nie będą sprzedawać poniżej kosztów (chyba chciał powiedzieć "z mniejszą marżą"). Na to odpisałem, że nie chcę zwrotu. Zapłaciłem za towar zgodnie z cennikiem i chcę go dostać. Nic mnie nie interesuje, że mieli nieaktualną bazę danych - to ich problem. Nie omieszkałem też odnieść się do starokupieckiego "nasz klient, nasz pan" oraz zwróciłem uwagę, że zadowolony klient nakręci kolejnych 10, a niezadowolony zniechęci co najmniej 100.

Jeśli ktoś nie rozumie mojego wzburzenia, to niech wyobrazi sobie taką sytuację: Idę do sklepu, wybieram spodnie. Idę do kasy, pani nabija, płacę. Spodnie idą do pakowania (odczepienie dongli, ładowanie do reklamówki). Niestety zamiast podać mi reklamówkę z zapakowanym ciuchem, pani zza lady mówi: "przykro mi, ale właśnie się dowiedziałam, że spodnie podrożały i musi pan dopłacić 20zł; możemy też oddać kasę". Nie chcę zwrotu, bo takie spodnie mieli tylko tam i to po okazyjnej cenie. Węszę próbę wyłudzenia. Ogarnia mnie pusty śmiech i dzownię do PIH, rzecznika konsumentów lub po prostu wzywam policję.

Niniejszym gorąco odradzam robienie zakupów w Sklepach Muzycznych Step.

Na barykady!

Już nie mogę patrzeć na to, co się w polskiej polityce dzieje. Każdy dzień przynosi nowe absurdy. Ludzie! Nie widzicie, że pisiory fundują nam zjazd po równi pochyłej w stęsknione objęcia totalitaryzmu? Pod koniec ich kadencji będzie gorzej niż za PRL.

Każdy ustrój totalitarny zaczyna się od prześladowań mniejszości - mogą to być Żydzi, Romowie czy homoseksualiści. Potem zaprzecza się nauce, a w końcu wchodzi się z butami w prywatność obywateli.

Prześladowania Żydów i homoseksualistów mamy ciągle - Giertych senior wydał antysemitowską broszurę, aktualnie ministerstwo edukacji walczy z homoseksualnymi nauczycielami. Niedługo będą zwlaczać homoseksualnych lekarzy, ratowników, fryzjerów, murarzy, piosenkarzy. Podważanie teorii ewolucji jest już słynne w świecie. Aktualnie z butami wkracza się w prywatność projektując zmianę w konstystucji nakazującą dzieciom narodzenie nawet jeśli dziecko miałoby być warzywkiem i w czasie porodu zabić matkę. Aktualnie planuje się całkowity zakaz posiadania pornografii tłumacząc - jak zwykle wbrew naukowym badaniom - że dostęp do "świerszczyków" przyczynia się do wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Ostatnio próbowano też (po raz kolejny) wprowadzić nakaz pięcioletniej retencji danych włącznie z nakazem przechowywania przez operatorów treści smsów. Nawet w państwach, w których ostatnio dochodziło do incydentów terrorystycznych okres retencji nie przekracza dwóch lat.

Poza tym po jakie licho komukolwiek potrzebna masowa lustracja kogo popadnie w 17 lat po wyzwoleniu się Polski z totalitaryzmu? Chyba tylko po to, by zdobyć narzędzie zastraszania, którym można wprowadzić nowy totalitaryzm. Za pięć lat będziemy rozliczać na zasadzie lustracji współpracowników obecnego represyjnego rządu. I co? Kaczyńscy, Giertychowie i ich poplecznicy pójdą siedzieć za działania przeciwko Polsce. Bo jak inaczej można nazwać przymuszanie Narodu do emigracji?

Były problemy z pracodawcami zmuszającymi do samozatrudnienia. Co zrobił nasz genialny rząd? Uderzył w samozatrudniających się zamiast w tych, którzy tych samozatrudniających wykorzystują. I pomyśleć, że chcę otworzyć w Polsce firmę. Jeszcze chcę, ale nie wiem czy mi nie przejdzie. Dlaczego minister edukacji zamiast zająć się poprawą sytuacji nauczycieli przynajmniej trzykrotnym podniesieniem pensji, by ten zawód był prestiżowy i w końcu adekwatnie opłacany? Zdezaktualizowałby się gorzki dowcip o matce szukającej pracy dla syna po zawodówce: "3000zł? Nie, on to przepije. Nie ma czegoś tak za 900?" "Co pani?! Do tego trzeba mieć wyższe wykształcenie!" Nie, o wiele łatwiej jest wprowadzić nikomu nie potrzebne i anachroniczne mundurki - atrybut uniformizacji tak charakterystycznej dla totalitaryzmu.

Jak długo jeszcze będziemy czekać? Jak długo jeszcze znośić upokarzanie Polski przed innymi państwami? Ile jeszcze absurdów muszą wymyślić p.osłowie, żeby Naród w końcu powstał i wywiózł tych debili na taczkach?! NA BARYKADY!

Przychodzi taki dzień, że można już tylko marudzić...

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale średnio rzecz ujmując* relacje damsko-męskie w dzisiejszym świecie są - że użyję eufemizmu - chore. Kobiety szukają księcia z bajki - co prawda ideałów nie ma, ale znajdzie się pewnie kilku takich, którym niewiele brakuje. W każdym razie gdy już kobieta takiego księcia znajdzie, to przy pierwszej okazji zostawi go dla jakiegoś szmaciarza, który mógłby tamtemu najwyżej kibel szorować. Przykłady można mnożyć. Choćby mój serdeczny przyjaciel, który dla swojej dziewczyny był w stanie góry przenosić, był przez trzy miesiące zdradzany i w końcu porzucony dla jakiegoś żelmena, który obecnie ową lasiencją dosłownie pomiata.

Żeby nie było, że kobiety są jakieś okropne, to podam przykład odwrotny. Poznałem kiedyś niejaką Annę. Fantastyczna dziewczyna. Niestety nie byłem w stosunku do niej zbyt dobry. Jej znajomi nadali mi wręcz ksywę "tatuś", bo byłem surowy a jednocześnie nadopiekuńczy. Ania kochała mnie szczerze, ale wszystko ma swoje granice. W końcu zaczęła się buntować i robić wszystko na przekór. Skończyło się na tym, że zaczęła palić, ścięła włosy na 13mm i spotykała się z jakimiś podejrzanymi typami; w końcu mnie rzuciła. I co z tego, że teraz jestem kimś zupełnie innym? Wtedy byłem koszmarny. Próbowałem do niej zadzwonić na ostatnie Boże Narodzenie - rzuciła słuchawką. Nie mam do niej żalu, rozumiem ją. Mam tylko żal do siebie, że nie dorosłem zanim wszystko się schrzaniło.

Cóż, trzeba chyba żyć dalej. Ponoć tego kwiatu jest pół światu. Niestety niektóre kwiaty są zagrożone wyginięciem, a mnie nie interesują - przepraszam za wyrażenie - stokrotki.

---
*) Wiem, WIEM, że są wyjątki, ale można je policzyć na palcach jednej ręki drwala po wypadku.