Zmiana przeznaczenia posiadanych serwisów.

Blog zawierający różne głupstwa ukonstytuował się dzięki pośrednictwu tumblr. pod adresem dominik.kozaczko.info. Wybacz, Joggerze, ale wygrała wygoda obsługi i brak problemów z administratorami cenzurującymi "nieprawomyślnych" użytkowników :P Nie żeby mnie to kiedyś bezpośrednio dotknęło, ale byłem świadkiem i niesmak pozostał.

Joggera oczywiście sobie zostawię ze względu na fakt, że jest produkowany głównie przez i dla geeków. Wymyśliłem sobie, że będę tu zamieszczał różne notki dotyczące spraw technicznych.

A Twitter? Jeszcze się zastanawiam ;)

Zabawa: Moje życie z punktu widzenia...

Znalazłem na FB ciekawą zabawę, którą łatwo można przełożyć na fora i blogi.

Using only song titles from ONE ARTIST, cleverly answer these questions. Pass it on to 5 people you like and include me. You can't use the band I used. Try not to repeat a song title. It's a lot harder than you think! Repost as "my life according to (band name)".

Odpowiedz na poniższe pytania sprytnie używając wyłącznie tytułów piosenek jednego zespołu. Powiadom 5 znajomych (mnie też - np. przez trackback). Nie możesz użyć tego samego zespołu, co ja. Staraj się nie powtarzać tytułów. Zatytułuj post "Moje życie z punktu widzenia (nazwa zespołu)".

Poniżej moje odpowiedzi:

Pick Your Artist: Mogwai
Male or Female? Like Herod
How do you feel? Local Authority
Describe where you currently live: Kings Meadow
If you could go anywhere, where would you go: Travel is Dangerous
Your best friend is: Golden Porsche
What's the weather like: The Sun Smells Too Loud
If your life was a tv show, what would it be called: Sine Wave
What is life to you: Robot Chant
Your last relationship was: 2 Rights Make 1 Wrong
Your current relationship: Helps Both Ways
Your fear: Hunted by a Freak
What is the best advice you have to give: Wake Up and Go Berserk
How you would like to die: O I Sleep
Your soul's present condition: Batcat
Your motto: I Know You Are but What Am I?

Dlaczego czasami homeopatia jednak działa

Jako fizyk staram się stać na straży podejścia naukowego, dlatego niezwykle mierzi mnie hurraoptymistyczne podejście niektórych ludzi do homeopatii. Homeopatia sama w sobie NIE działa. Udało mi się natomiast wykryć, dlaczego niektóre z leków homeopatycznych wyraźnie mają wyższą skuteczność od placebo.

Na warsztat wziąłem syrop na kaszel Stodal. Skład tego specyfiku kamuflują enigmatyczne nazwy z jednostką "CH". Ok, to akurat jest zasłona dymna i jedna wielka ściema. Co tam jest poza tym? Ano syrop z krzyżownicy oraz balsam tolutański. Przejrzałem kilka encyklopedii i co się okazuje?

Wywar z krzyżownicy sprzyja wydzielaniu śluzu (zmienia kaszel suchy na mokry) i wspomaga wykrztuszanie. Balsam tolutański ma działanie antyseptyczne (przeciwbakteryjne, odkażające), pobudza system immunologiczny i wspomaga wykrztuszanie. Poza tym nadaje syropowi charakterystyczny aromat.

Reszta składu to woda i cukier (sacharoza). No i co? Nie wystarczyło napisać w składzie "100g syropu zawiera ileśtam syropu z krzyżownicy, ileśtam balsamu tolutańskiego, 30g cukru i wodę do 100g". Dodatkowo napisać w ulotce, że to wspaniały syrop na bazie naturalnych składników bezpieczny w użyciu także dla kierowców i kobiet w ciąży. Bez żadnego homeopatycznego prania mózgów.

Ale nie, musi być, że jest homeopatyczny i to właśnie jego homeopatyczność jest lecznicza. Syrop faktycznie działa, więc ludzie zaczynają wierzyć w homeopatię zamiast wracać do ziołolecznictwa. Po takiej indoktrynacji ludzie zaczynają leczyć homeopatycznie raka odstawiając normalne leki! Co jak co, ale grypę można wyleczyć za pomocą efektu placebo lub wywarów ziołowych, ale raka???

Alternatywna milonga

Tydzień temu zadebiutowałem jako TJ, czyli osoba, która układa milongę. Z założenia miała to być milonga alternatywna, w której tradycyjnego tanga nie ma wcale. Poniżej przedstawiam playlistę (2h). Jako cortinę (przerywnik) wykorzystałem fragment utworu "Benighted" zespołu Opeth.

  1. Thomas Anders - You're My Heart (wersja smooth jazz)
  2. 3-11 Porter - Surround Me
  3. Boris Kovac & Ladaaba Orchest - Rumbatto
  4. Balkan Beat Box - Sunday Arak
  5. Type O Negative - By My Druidess
  6. Nirvana - Heart Shaped Box
  7. A Perfect Circle - Weak and Powerless (zły wybór, nie nadaje się do tanga)
  8. Beck - Loser
  9. Boris Kovac & Ladaaba Orchest - Begin for Julia
  10. The Cracow Klezmer Band - Regalim
  11. Maanam - To tylko tango
  12. IAMX - Bring Me Back a Dog
  13. ohGr - deviL
  14. Yes - Yesterday and Today
  15. Republika - Odchodząc
  16. Queen - Play the Game
  17. Lenny Kravitz - I Belong to You
  18. Sneaker Pimps - Post-Modern Sleaze
  19. King Crimson - I Talk to the Wind
  20. Björk - Aeroplane
  21. Sade - King of Sorrow
  22. Dead Can Dance - Tell Me About the Forest
  23. Metallica - Nothing Else Matters
  24. Scorpions - When the Smoke Is Going Down
  25. Czesław Śpiewa - Pożycie małżeńskie
  26. Maanam - Parada słoni i róża

Mam przygotowany materiał na co najmniej trzy następne milongi. Informacje pojawią się u Twarzowej Buki.

Serio - czemu nie?

Co jakiś czas pojawia się temat legalizacji marihuany - czy to w mediach, czy też w prywatnych rozmowach. Podejrzewam (nie chce mi się sprawdzać), że sam poruszałem tutaj ten temat. Jakiś czas temu oglądałem film o konopii, w którym poza tą najbardziej zmianą odmianą mówiono o stosowaniu włókien konopnych w przemyśle. A przypomniałem sobie o tym po raz kolejny wymieniając sznurówki w glanach. Zadziwiające, jak ludzkie myśli potrafią błądzić.

Ciągle nie rozumiem przesłanek, jakie przemawiają za delegalizacją "ziela". Na rynku dostępnych jest wiele różnych używek - większość z nich mocno uzależnia, np. alkohol, tytoń, kawa. Jak w tym szeregu wyglądałaby marihuana? Typowo. Owszem - uzależnia. Nieważne już teraz czy mocno, czy nie. Ludzie się uzależniają od niej tak samo, jak od alkoholu czy tytoniu. A kofeinistów to już nawet nikt nie liczy. No więc co by się zmieniło? Niewiele. Doszedłby kolejny program profilaktyki do ośrodków pomocy społecznej. Co ciekawsze - statystyki przemocy mogłbyby spaść, bo czysta marihuana działa odprężająco. W przeciwieństwie do całej reszty używek z alkoholem na czele.

Co więc jest z marihuaną nie tak? Tylko proszę nie przytaczać tekstów, że otwiera ona wrota do świata twardych narkotyków. Teraz otwiera, bo jest tak samo jako one nielegalna. Idziesz do dilera po działkę ziela, to równie dobrze możesz iść po kokę. Przy okazji nie masz pewności, co dostajesz. Ziele może być zanieczyszczone wszelkimi świństwami, żeby je "wzmocnić". W przypadku legalizacji ziele byłoby standaryzowane. Pełna kontrola procesu produkcji, akcyza, banderolki. Już pomijam wpływy do kasy państwa. Przede wszystkim chodzi właśnie o pewność co do otrzymywanego produktu. I znowu: czemu nie? Uzależnia - tak; jest ryzykowna dla zdrowia - tak; to samo można powiedzieć o alkoholu i tytoniu, a jednak są legalne - dlaczego?

Inna kwestia, od której moja myśl się zaczęła: legalizacja marihuany pociągnęłaby za sobą uproszczenie procesu hodowli konopii włóknistej. Jakie korzyści? O wiele trwalsze tkaniny, łatwiejsza produkcja wyższej jakości papieru, obniżka cen materiałów budowlanych przy poprawie ich jakości. Może tu właśnie leży pies pogrzebany? Przemysł włókienniczy korzysta na tym, że wykorzystuje mniej trwałe włókna bawełniane czy wełnę. Spisek, nie? :P Tkaniny konopne są kilkukrotnie bardziej trwałe - niemal niezniszczalne - to dzięki nim dżinsy stały się legendą: po prostu nie dało się ich rozwalić. Obecne też są trwałe, ale to tylko ułamek trwałości konopnego oryginału. Konopię można dodawać do pulpy papierowej, przez co można przetwarzać makulaturę niemal w nieskończoność - obecnie po kilku przetworzeniach taki papier nie nadaje się do niczego, bo się po prostu nie trzyma.

Na razie tyle w tej kwestii, ale naprawdę chciałbym poznać jakieś rzeczowe fakty przemawiające za dalszą delegalizacją marihuany. I niech to lepiej będą takie argumenty, pod które w miejsce "marihuana" nie będzie się dało wstawić "tytoń" czy "alkohol".

Akcja książka - drugie starcie

Przeglądając archiwalne wpisy mojego bloga trafiłem na Akcję Książka:

  1. Złap najbliższą książkę.
  2. Otwórz ją na 123 stronie.
  3. Znajdź piąte zdanie.
  4. Obublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
  5. Nie szukaj najfajniejszej książki, jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

Tomasz Jastrun - Gorący lód: "W pracy kilka razy smarował się leczniczym kremem."

UKE popiera Jabbera - it's official!

W dniu wczorajszym na stronie UKE pojawiła się informacja o spotkaniu, o którym pisałem wcześniej (i patronacie nad projektem Teabot). Wiadomość ta oficjalnie potwierdza wsparcie Urzędu Komunikacji Elektronicznej dla protokołu XMPP/Jabber. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że lawina zaczyna się toczyć :D

P.S.
Zamieściliśmy materiały użyte podczas prezentacji - nic specjalnego, ale może komuś się przyda ;)

UKE popiera Jabbera!

Wróciłem właśnie z Warszawy z małego spotkania w UKE. Na owym spotkaniu Maciej Nowak, Mateusz Świszcz oraz moja skromna osoba omówiliśmy najważniejsze zagadnienia związane z XMPP/Jabberem oraz wspomnieliśmy o projekcie Teabot, którego Maciek i Mateusz są współtwórcami.

W spotkaniu brali udział: prezes UKE Anna Streżyńska, zastępca prezesa Krzysztof Dyl, rzecznik prasowy Piotr Dziubak, szef działu ds. konsumenckich Przemysław Skubisz oraz bodaj szef informatyków Artur Karwacki.

Reakcja na przedstawione przez nas argumenty była najpierw ciepła, a pod koniec wręcz entuzjastyczna (pomijam już, że pracownicy UKE to najbardziej otwarci i serdeczni ludzie w polskiej administracji). Spodobało się głównie to, że XMPP jest otwarty, wszechstronny, nie powoduje uzależnienia od konkretnego dostawcy i jest prosty do wdrożenia. Pani prezes stwierdziła, że to bardzo obiecująca technologia i UKE zamierza ją promować. A nie ma lepszej promocji niż skuteczne wdrożenie i pochwalenie się tym faktem. W związku z tym podjęła decyzję, że w Urzędzie zostanie wprowadzony system komunikacji zarówno wewnętrznej, jak i z konsumentami w oparciu właśnie o Jabbera. Teraz czekam tylko na oficjalny komunikat na ich stronie ;)

Z bardziej prywatnych rzeczy: projekt Teabot oficjalnie uzyskał patronat Urzędu.

Na koniec kilka zdjęć z tego ważnego spotkania:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Teoria konspiracji

Wydarzenia, które ostatnio obserwuję w Sieci skłoniły mnie do przeprowadzania szeroko zakrojonych badań z tzw. data-miningu, psychologii społecznej i memetyki. Wnioski są bardzo niepokojące. Mam nadzieję, że zdążysz przeczytać tego posta i przekazać linka do niego swoim znajomym, zanim oni się zorientują i wyłączą Ci możliwość oglądania go.

Okazuje się, że Grupa Bilderberg (pół-tajna Grupa Trzymająca Władzę) uknuła kosmiczny spisek - umówiła się z obcą cywilizacją (tzw. Szarakami), że w przeciągu trzystu lat począwszy od ok 1955 roku przekształcą Ziemię w planetę zdatną do zamieszkania przez wspomnianych Szaraków, a z samych ludzi zrobią pokornych niewolników. Czytając coraz to nowe informacje możemy dojść do wniosku, że bardzo się spieszą i chcą znacznie skrócić wyznaczony sobie czas. Może obiecano im dodatkowe bonusy? W każdym razie pamiętaj o tym, gdy czytasz o kolejnych kamerach monitorujących miasta, o przeszukaniach cyfrowych, Hadopi, Pakiecie Telekomunikacyjnym, Traktacie Lisbońskim, świńskiej lub ptasiej grypie, odbieraniu praw obywatelskich i tego typu rzeczach. To wszystko ma na celu stopniowe zniewalanie ludzi.

Co więcej! Członkowie Klubu Bilderberg poszli krok dalej. Żeby ludzie zbytnio nie interesowali się ich poczynaniami, wykorzystali mechanizmy inżynierii społecznej, by wykreować fałszywe potrzeby i fałszywe niepokoje. Jak to jest, że 10 lat temu do wszystkiego wystarczał komputer z zegarem 800MHz i 256MB RAM, a dzisiaj dwurordzeniowy procesor taktowany 3GHz z 4GB RAM na pokładzie ma kłopoty z udźwignięciem samego systemu operacyjnego? A kryzys gospodarczy? Wziął się stąd, że ludzie zapożyczali się, by kupić rzeczy, których nie potrzebowali! I teraz, zamiast patrzeć politykom na ręce, martwią się, jak dotrwać do pierwszego. Gorzej! Bilderberg korzystając ze zdobyczy memetyki zaczął tworzyć przeróżne teorie spiskowe, byle tylko zająć co ambitniejsze umysły gonieniem w piętkę za zajączkami z lusterka. Pamiętaj o tym, gdy następnym razem usłyszysz o nowej wersji grypy czy chemtrails. Wszystkie teorie spiskowe to jeden wielki spisek. Oni chcą, żebyś przestał patrzeć politykom na ręce! Oni chcą, byś przestał walczyć o swoją wolność i zamiast tego marnował czas na YouTube i spiskowych forach internetowych dywagując nad tym, jakie to rządy są perfidne i cwane zamiast po prostu wziąć sprawy w swoje ręce!

Przestań więc dumać nad chemtrails! To bajka! Rusz dupę sprzed komputera i ucz się fizyki, matematyki, ekonomii, medycyny i prawa! Zacznij chodzić na debaty z politykami i sam zacznij takie debaty organizować! Idź na kurs asertywności, żeby nie dało się Tobą łatwo manipulować! Domagaj się podawania źródeł i wyrabiaj sobie własne zdanie samodzielnie je czytając, nie zdawaj się na cudze opinie. Dyskutuj z rodziną. I przede wszystkim MYŚL SAMODZIELNIE! Dopiero wtedy będzie istnieć realna szansa, że "ich" - tych wrogów ludzkiej wolności - uda się w końcu zdławić. Wierzę w Ciebie.

Wyszukiwanie połączeń wrocławskiej komunikacji miejskiej

Od jakiegoś czasu nie można wejść poprzez stronę wrocławskiego Urzędu Miasta do wyszukiwarki połączeń komunikacji miejskiej. Zgłosiłem ten problem administratorom strony, ale nie wiem jak wygląda czas ich reakcji. Dla wszystkich zainteresowanych: link do wyszukiwarki. Mam nadzieję, że prawidłowo wyszukuje ;)

EDIT:
Dostałem odpowiedź i okazuje się, że wyszukiwarka została wyłączona ze względu na błędy w wyszukiwaniu oraz ciągle zmieniającą się komunikację zastępczą. Jednocześnie zostałem poinformowany, że uruchomienie nowej wyszukiwarki planowane jest w czasie kilku tygodni.

Wujek Dobra Rada o psich kupach

Mam pomysł jak skutecznie pozbyć się psich kup z chodników:

Po pierwsze trzeba zlikwidować podatek od psów - jest to fikcja prawna. A jeśli już ktoś płaci, to uważa, że dzięki podatkowi nie musi sprzątać po swoim psie.

Po drugie: zobowiązać straż miejską do sprzątania kup do czasu przyłapania kogoś na niesprzątaniu po psie. Tu dochodzimy do punktu trzeciego: żadnych mandatów - zamiast tego miesiąc przymusowego sprzątania kup (a jak się nie zgłosi, to sroga grzywna i nasr...obione w papierach.

Mam wrażenie, że ten system dość skutecznie zapewniłby czyściutkie chodniki i trawniki.

A jednak przyszedł :)

Czekałem trzy tygodnie, ale w końcu przyszedł. Mówię o zamienniku pękniętego kubka. Razem z nim przyszedł list z przeprosinami i podziękowaniem za krytyczną uwagę.

P.S.
Bliższa inspekcja kubka ujawniła mikropęknięcia w lakierze - a jeszcze nie zdążyłem go zalać wrzątkiem XD Niestety na razie nie jestem w stanie zrobić zdjęcia, które uwidoczni problem. Niemniej jednak kubki z aktualnej promocji Liptona są dość lipne.

Uwaga na kubki Lipton!

Przyznaję się bez bicia - dałem się skusić reklamie. Bo uwielbiam Wojciecha Manna i posiadanie kubka z jego autografem, cytatem i słuchawkami - w dodatku w wersji Mann (czyt. XXL) - wydawało się piękną perspektywą. Niestety, nie cieszyłem się nim długo. Oto opis sprawy, jaki wysłałem do podmiotu odpowiedzialnego:

Witam

W zeszłym tygodniu kupiłem promocyjny zestaw Lipton herbata+kubek (w wersji XXL, bo to przecież Mann). W weekend zauważyłem rysy w lakierze po wewnętrznej stronie kubka. Nie przejąłem się tym zbytnio, bo miałem już kiedyś taki kubek, który popękał w środku. Przed chwilą zauważyłem jednak coś znacznie gorszego. Kubek pękł także na zewnątrz. Zrobiłem sobie herbatę z miodem i sokiem malinowym, dzięki czemu przesączenia nie spłynęły od razu i ustępują dopiero pod wodą.

Zaznaczam, że kubek nie był traktowany w sposób brutalny. Nie był wrzucany do zlewu, myty w zmywarce ani nic z tych rzeczy. Jedyną formą czyszczenia było opłukiwanie wodą oraz pocieranie szmatką z niewielką ilością łagodnego detergentu. Zaznaczam też, że z kubka piłem wyłącznie licencjonowaną herbatę, tzn. Liptona.

W załączeniu zamieszczam zdjęcia - nie zmniejszałem ich, bo pęknięcia wyraźniej widać po zbliżeniu.

Proszę o to, by zlecali Państwo produkcję kubków jakieś solidnej firmie, bo to trochę głupie, że zalewanie wrzątkiem powoduje takie zniszczenia. Chyba że kubek jest wyłącznie ozdobny, ale wtedy taka informacja powinna znajdować się na pudełku i przede wszystkim reklama nie powinna sugerować, że można z niego pić coś ciepłego.

Proszę o zastąpienie mojego uszkodzonego kubka Wojciecha Manna (wersja duża) nowym, ale wykonanym porządnie.

[dane osobowe, z poważaniem, imię nazwisko]

Załączone zdjęcia:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Jeśli też masz taki problem, zgłoś się do producenta: unilever [m] teleperformance [k] pl

Wpis będzie aktualizowany w miarę rozwoju sytuacji.

EDIT:

Problem nie jest odosobniony.
Wykop

Mury

W ramach odrabiania 2 stycznia i nałożenia się rocznicy podpisana Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i rocznicy wprowadzenia stanu wojennego mieliśmy dzisiaj w szkole kilka przedstawień. Bardzo wzruszająca była szczególnie inscenizacja złożona z relacji uczestników starć z milicją. Były piosenki z epoki - w tym słynne "Mury"

Nie wiem dlaczego wciąż i bezustannie śpiewa się tę pieśń jako zagrzewającą do walki z reżimem. Owszem, jest tam bardzo chwytliwy tekst "wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat, a mury runą" itd. Problem w tym, że ów refren jest w cudzysłowie. Świadczy o tym szczególnie ostatnia zwrotka i refren, w których oszalały tłum urządza masakrę i obraca się przeciwko bardowi ("kto sam, ten nasz najgorszy wróg! ...a śpiewak także był sam (...) a mury rosły, łańcuch kołysał się u nóg". Piosenka ta bezsprzecznie niesie ze sobą ostrzeżenie, że masowy ruch w rezultacie może zakończyć się zniewoleniem. Rewolucja Październikowa była walką uciśnionych robotników o lepsze życie. Wszyscy wiemy, czym to się skończyło. Rewolucja w Iranie przeciwko szachowi skończyła się wprowadzeniem totalitaryzmu religijnego. Oczywiście bywało też inaczej, ale zbaczam z tematu.

Sprawa ta nie dawała mi spokoju. Postanowiłem poszukać interpretacji tekstu. Nie mogłem uwierzyć, że nikt wcześniej nie zauważył, że ta piosenka jest de facto antyrewolucyjna. Dopiero po dłuższym czasie trafiłem na portal poświęcony Kaczmarskiemu, a na nim wypowiedzi samego autora odnośnie "Murów". Jednak moja interpretacja okazała się słuszna.

Mury

W ramach odrabiania 2 stycznia i nałożenia się rocznicy podpisana Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i rocznicy wprowadzenia stanu wojennego mieliśmy dzisiaj w szkole kilka przedstawień. Bardzo wzruszająca była szczególnie inscenizacja złożona z relacji uczestników starć z milicją. Były piosenki z epoki - w tym słynne "Mury"

Nie wiem dlaczego wciąż i bezustannie śpiewa się tę pieśń jako zagrzewającą do walki z reżimem. Owszem, jest tam bardzo chwytliwy tekst "wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat, a mury runą" itd. Problem w tym, że ów refren jest w cudzysłowie. Świadczy o tym szczególnie ostatnia zwrotka i refren, w których oszalały tłum urządza masakrę i obraca się przeciwko bardowi ("kto sam, ten nasz najgorszy wróg! ...a śpiewak także był sam (...) a mury rosły, łańcuch kołysał się u nóg". Piosenka ta bezsprzecznie niesie ze sobą ostrzeżenie, że każdy masowy ruch w rezultacie kończy się zniewoleniem. Rewolucja Październikowa była walką uciśnionych robotników o lepsze życie. Wszyscy wiemy, czym to się skończyło. Rewolucja w Iranie przeciwko szachowi skończyła się wprowadzeniem totalitaryzmu religijnego. Oczywiście bywało też inaczej, ale zbaczam z tematu.

Sprawa ta nie dawała mi spokoju. Postanowiłem poszukać interpretacji tekstu. Nie mogłem uwierzyć, że nikt wcześniej nie zauważył, że ta piosenka jest de facto antyrewolucyjna. Dopiero po dłuższym czasie trafiłem na portal poświęcony Kaczmarskiemu, a na nim wypowiedzi samego autora odnośnie "Murów". Jednak moja interpretacja okazała się słuszna. Czasem nie lubię mieć racji.

Nieuczciwy finał Mam Talent

Zwykle nie oglądam telewizji, ale ostatnio wszyscy zachwycali się zwycięskim duetem akrobatycznym, więc obejrzałem ich występy. Zauważyłem, że Melkart Ball pokazali w finale dokładnie to samo, co na kastingu! Dla porównania:

Na mój gust jest to co najmniej nieuczciwe.

Komputer już jest. Kłopoty też.

Po licznych bojach udało mi się w końcu (no, ponad miesiąc temu) zakupić w końcu komputer. Nie skończyły się jednak problemy. Chcąc jakoś wykorzystać moc drzemiącą w czterordzeniowym Phenomie, zapuściłem SETI@Home. Po jakimś czasie pisnął UPS, ale nic się nie działo. Zaciekawiło mnie to i po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku, że w ten sposób ostrzegł mnie przed przeciążeniem. Wiadomo, że 100% wykorzystanie pełnej mocy komputera pociąga za sobą większe zużycie energii, a mój UPS był przystosowany do mocy około 300W - zasilacz w kompie wyciska max 500W. Po kilkunastu minutach komputer wyłączył się - tym razem UPS nawet nie pisnął. Co gorsza, komputer wcale nie miał zamiaru włączyć się ponownie. Trochę się zestresowałem, bo oto mogło się okazać, że nowy sprzęt stał się w jednej chwili bezużyteczny. Komp odpalił się dopiero po wyłączeniu UPS i ponownym włączeniu. Zwaliłem winę na UPS, więc przepiąłem kompa bezpośrednio do listwy. Jakież było moje zdziwienie, gdy komputer ponownie wyłączył się po kilkudziesięciu minutach działania SETI@Home. Czyli jednak nie UPS. Rozkręciłem kompa. Procesor bardzo ciepły, ale bez tragedii. Sparzyłem się natomiast dotykając radiatora chipsetu. Niestety płyta główna nie posiada heatpipe'ów, które mogłyby skutecznie odprowadzać ciepło z tego ważnego miejsca. Pozostało mi skręcić komputer i wyłączyć automatyczne uruchamianie S@H. Może i dobrze, bo dzięki temu jest szansa, że nie zapłacę za prąd 4x więcej niż przed kupnem kompa ;)

Horroru ciąg dalszy - etap tragifarsy.

Niecały miesiąc temu napisałem, że przymierzam się do kupna komputera. Otóż udało mi się dobrać parametry. Płyta Gigabyte GA-MA790FX-DS5, procek AMD Phenom X4 jakiś mocarny, 4GB RAM, obudowa Gigabyte Triton 180 czarna, do tego chciałem jakiegoś Radeona (choć znajomi ostrzegają, że toto pod Linuksem chodzi jak po grudzie) i SATAńskiego twardziocha 640GB WD Caviar. Dwa tygodnie temu dowiedziałem się, że płyta będzie co najwyżej GA-MA790X-DS4 (czyli cztery porty SATA mniej i bez kaloryfera na zasilaniu procka), dyski są, ale nie ma tych 640GB. Dodatkowo obudowa będzie musiała być inna bo cośtam. Mówię "ok", byleby już to zwierzę u mnie było i można było zapuścić coś wymagającego. Wczoraj mi kumpel mówi, że obudowa idzie (inna, ale też w miarę ok), dysk jednak będzie 640GB, normalnie cud miód.

BAM! Dzwonił dzisiaj ok 20, że dzwonił do niego znajomy dystrybutor, że jest strajk magazynierów w hurtowniach i mimo że jest już list przewozowy (czyli teoretycznie sprzęt powinien iść do kumpla, który ma to wszystko złożyć do kupy), to nie wiadomo kiedy to dojdzie na miejsce. No normalnie cyrk na kółkach. Potem się okaże, że np. zasilacz nie działa. Coś mnie chyba trafi...

Intersport nie szanuje klientów.

Zostałem dzisiaj zeszmacony przez ochronę w bielskim Intersporcie (galeria Sfera). Ochroniarz powiedział, że nie wejdę do sklepu z plecakiem (małym, typ "laptoponosiciel"). Oburzyłem się na takie traktowanie i zapytałem dlaczego w takim razie kobiety wchodzą z torebkami, siatami, reklamówkami, etc, a ja nie mogę wejść z małym plecakiem. Ochroniarz odpowiedział na to, że też je trzeba edukować. Buc jeden, pewnie miał pod górkę do szkoły. Poszedłem do kierownika. Ów też nie potrafi traktować klienta z godnością, bo ciągle zwracał się do mnie per "ty". No cholera jasna, wódki z nim nie piłem. Powiedziałem mu, żeby wyjaśnił ochronie jak należy traktować klientów; że mam prawo wejść z plecakiem (mam tam kasę i dokumenty, których nie mam zamiaru pozostawiać w byle jakiej skrytce) i jak mają dziadowski system antykradzieżowy, to już nie moja sprawa. Nie mają jednak prawa z góry traktować mnie jak potencjalnego złodzieja.

W związku z powyższym ogłaszam bojkot Intersportu.

Dlaczego zestrzelono satelitę?

Zastanawiam się dlaczego tak naprawdę zestrzelono satelitę. Zbuntował się i nie chciał współpracować. Był na opadającej orbicie, więc spłonąłby w atmosferze. Podobno był tam zbiornik z toksycznym paliwem. Dlaczego więc nie strąca się innych satelitów, które się buntują? Czy dlatego, że skończyło im się paliwo i mogą spokojnie samodzielnie spalić się w atmosferze? Coś nie chce mi się wierzyć, żeby armia jakoś specjalnie przejmowała się ekologią.

Zastanawiające jest to, że rakieta, która strąciła satelitę należała do tego samego typu pocisków, które będą znajdować się w systemie osławionej tarczy. Czy w związku z tym nie jest bardziej prawdopodobne, że był to po prostu test nowego systemu? Trafić w stosunkowo nieduży obiekt, który porusza się na wys. ponad 200km i zasuwa z szybkością kilku tys. km/h jest nie lada sztuką.

A może jedno i drugie.

Odpowiedź w sprawie "kamyczka"

Oto co dostałem przed chwilą z WIPO w odpowiedzi na mój wczorajszy mail. Jakieś pytania?


Dear Sir,

If you have trademark or common-law rights in a name that is similar or confusingly similar to the domain name in question, your recourse may be to initiate an action seeking the transfer of the domain name in question under the Uniform Domain Name Dispute Resolution Policy (UDRP). http://www.wipo.int/amc/en/domains/gtld/udrp/index.html

As an administrative alternative to court proceedings, the UDRP provides an efficient option for the resolution of disputes between a domain name registrant and a third party-trademark or service mark owner over the abusive registration and use of an Internet domain name.

According to Paragraph 4(a) of the UDRP, trademark or service mark owners can obtain the transfer of the domain name if they establish each of the following criteria:

(i) the domain name registered by the domain name registrant is identical or confusingly similar to a trademark or service mark in which the complainant (the person or entity bringing the complaint) has rights; and

(ii) the domain name registrant has no rights or legitimate interests in respect of the domain name in question; and

(iii) the domain name has been registered and is being used in bad faith

The UDRP provides a number of examples of the above mentioned criteria (ii) and (iii). (http://www.wipo.int/amc/en/domains/rules/index.html).

The Center as an independent and impartial body cannot give any views about the strengths and weaknesses of a party's case, or provide any legal assistance outside of general references. However, the Center's Index of WIPO UDRP Panel Decisions offers easy access for parties to the legal and other information contained in WIPO decisions. http://www.wipo.int/cgi-bin/domains/search/legalindex?lang=en. When using the Index of Decisions, it is recommended to enter only one criterium at a time for optimal results.

See also the WIPO Overview of WIPO Panel Views on Selected UDRP Questions at http://www.wipo.int/amc/en/domains/search/overview/index.html.

The WIPO Center's role is to administer the proceedings, which includes receiving the Complaint, verifying that it satisfies the formal requirements of the UDRP, UDRP Rules and WIPO Supplemental Rules, co-ordinating with the concerned registrar(s) to verify registration details, notifying the Complaint to the Respondent, sending out case-related notifications, appointing the Administrative Panel and otherwise ensuring that the administrative proceeding runs smoothly and expeditiously.

The UDRP procedure normally should be completed within some 60 days of the date the WIPO Center receives the Complaint. For a case filed with the WIPO Center involving between 1 and 5 domain names that is to be decided by a single Panelist, the fee is USD1500; for 3 Panelists, the total fee is USD4000.

The most frequently asked questions with respect to the UDRP procedure are answered in WIPO's Guide to the Uniform Domain Name Dispute Resolution Policy, available at http://www.wipo.int/amc/en/domains/guide/index.html. A WIPO Model Complaint and Filing Guidelines may be found at http://www.wipo.int/amc/en/domains/complainant/index.html.

As you rightly pointed out, Texas International Property Associates has been involved as Respondent in a number of UDRP cases administered by the Center. You may find a comprehensive list by typing "texas" in the "Named respondent" box at http://www.wipo.int/amc/en/domains/statistics/.

I hope this answers your question. Do not hesitate to contact us again should you have any further question on the UDRP.

Sincerely,
Annick Regard
Information and External Relations Section
WIPO Arbitration and Mediation Center

Czy Google zostanie mecenasem oświaty?

W ubiegłym tygodniu dostałem list od kilku absolwentów mojego liceum, którzy aktualnie pracują w Google. Zwykła informacja o konkursie programistycznym dla uczniów. Jednak nie mogłem oprzeć się pokusie i nawiązałem dialog z nadawcą. Podziękowałem za odrzucenie moich aplikacji, bo dzięki temu mogę teraz uczyć w szkole, którą sam kończyłem. Odpowiedź jaką dostałem zburzyła mój wewnętrzny spokój. Otóż zaproponowano mi przysłanie CV w celu ponownego rozpatrzenia i ewentualnie umówienia na rozmowę.

Sytuację można porównać ze złapaniem Boga za nogi. Wszyscy wiedzą, że Google najlepszym pracodawcą jest. Nie lubię jednak wykorzystywać znajomości (tak, jeszcze jestem idealistą). Skoro odrzucili mnie wcześniej, to jeśli teraz by mnie przyjęli, to tylko po znajomości. Poza tym znów musiałbym się przeprowadzać (choć perspektywa powrotu do Wrocławia przyspiesza mi puls). Dodatkowo uwielbiam pracę w mojej szkole. Panuje w niej niesamowita atmosfera, specyficzny kameralny urok.

Nie mogłem się jednak powstrzymać przed spisaniem pomysłów, które zrodziły się w mojej głowie podczas rozważań nad ofertą. Doszedłem do wniosku, że Google mógłby stać się mecenasem polskiej edukacji. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie z Polski (i jeszcze Rosji) pochodzą najlepsi światowi programiści. Dlaczego więc nie stworzyć sieci prywatnych szkół dla najlepszych? Nauka powinna być w nich darmowa, żeby każdy mógł pobierać nauki bez względu na status materialny. Jednak trafiać do niej powinni tylko najwybitniejsi - selekcja mogłaby się odbywać choćby przez specjalnie skonstruowane egzaminy. Kadra nauczycielska też powinna być specjalnie dobrana. Reasumując: Google z powodzeniem mogłoby stworzyć sieć szkół dla wybitnych, w której szkoliłoby sobie narybek, a nauczyciele w końcu zarabialiby godziwie. Przy okazji byłby to bardzo mocny sygnał, że szkolnictwo jest nadzieją dla społeczeństwa. Bo bez dobrze opłacanych nauczycieli coraz trudniej o dobrze wyszkolone kadry, a bez kadr coraz trudniej o intensywny rozwój gospodarki. Ciekaw jestem co mi odpiszą ;)

O resocjalizacji

W sobotę byłem na koncercie Olka Grotowskiego i Małgosi Zwierzchowskiej (specjalne podziękowania dla Oli i jej rodziców). Występ jak zwykle fantastyczny, kaskady śmiechu itd. Zastanowiła mnie jednak jedna anegdota, którą opowiedzieli między utworami.

Otóż duet występował kiedyś we Wrocławiu w zakładzie karnym na Kleczkowskiej. Na widowni około 100 zakapiorów. Piosenki jak zwykle wymagają interakcji z publicznością. Otóż ci osadzeni byli tak złaknieni wszelkiej kultury, że śpiewali tak żywiołowo i donośnie, że do sali wpadł oddział uzbrojonych po zęby strażników, bo myśleli, że wybuchł bunt.

Sytuacja jakkolwiek zabawna nasunęła mi wniosek, że jednym z głównych punktów resocjalizacji powinno być faszerowanie kulturą, w szczególności występy kabaretowe, projekcje ambitniejszych filmów czy też wystawy fotograficzne. Uważam, że mogłyby to pomóc szybciej "wyleczyć" skazanych. Oczywiście kompletny degenerat czy recydywista wiele z tego nie wyniesie, ale jeśli istnieje szansa nawrócenia "pierwszaków", to chyba należałoby z niej skorzystać.

Cała Polska sprząta po wyborach

Szykują się czystki w państwie: odpolitycznienie CBA, KRRiTV, prokuratury, likwidacja NFZ, etc.

Postanowiłem iść za przykładem zwycięskiej partii oraz przy okazji zastosować się do mojego wcześniejszego postu. Otóż zabrałem się za kompleksowe poprawianie Polski. Zaczynam od własnego pokoju. Wysypałem wczoraj zawartość dwu szaf, przebrałem i poukładałem to, co zostało. Akcja się na tym nie zakończyła. Dzisiaj wspólnie z Włodkiem sprzątnęliśmy sporą część zaplecza pracowni komputerowej.

Zachęcam wszystkich do przyłączenia się do akcji :) Wyrzućcie stare graty ze strychu, piwnicy lub zza szafy, zlustrujcie zawartość dawno nie sprzątanego biurka. A może macie bałagan na twardym dyku? Czas doprowadzić nasz kraj do ładu. Zacznijmy od siebie!

O, jogger działa o_O

Widzę, że nasz kochany Sparrow w końcu wyleczył frustrację, bo jogger znowu działa. Pewnie ktoś za bardzo emocjonował się ciszą wyborczą :P

Oczywiście to tylko przypuszczenia i bezczelne insynuacje, ale Sparrow jakoś dziwnie lubi wyłączać serwer gdy któryś z użytkowników śmie wystąpić przed szereg. Szanuję go za pracę, jaką włożył w stworzenie Joggera, ale system zarządzania tym bałaganem chyba za bardzo wzoruje na systemie Kaczyńskego...

Nie kijem go, to pałką, czyli szanse na przełom w walce z BPH

Niedawno pisałem o rozpoczęciu batalii z BPH w sprawie niepoprawnie działającej platformy do transakcji internetowych.

Niniejszym chciałem poinformować o dwóch sprawach:

  1. Znalazłem skuteczne i nieuciążliwe rozwiązanie (już wcześniej o nim pisałem, ale teraz jest już przetestowane): należy dodawać wszystkie transakcje do koszyka i dopiero stamtąd podpisywać i wysyłać. Jest to też ewidentny dowód na to, że informatycy spartaczyli robotę przy podpisywaniu bezpośrednim - bo jednak da się podpisywać transakcje mimo "nieprawidłowych znaków w nazwach pól".
  2. Posłałem rozwiązanie do BPH z sugestią, aby poinformowali zarówno informatyków, jak i konsultantów w infolinii. Zostałem zbyty uprzejmymi podziękowaniami. Nie wiem dlaczego, ale obawiam się, że zamiast naprawić podpisywanie bezpośrednie, informatycy zepsują koszyk :P

Relikty komuny

Ciekaw jestem czy udało się kiedyś komuś kupić bilet na katowickim dworcu bez dostania gratis ciężkiego ataku cholery. Poziom obsługi klienta przypomina mi najgorsze czasy komuny albo przynajmniej krakowskie sklepikarki.

Mają chyba z osiem kas na każdym z dwu poziomów. Problem polega na tym, że zwykle otwarte są trzy na górnym i jedna na dolnym (Intercity). Ewenementem w skali kraju jest niemożność kupienia normalnego biletu w kasach Intercity - można je natomiast kupić w zwykłych kasach, co też jest ewenementem w skali kraju.

Najgorsze jest jednak podejście kasjerek do klienta. Mamcięwdupizm w czystej postaci. Wczoraj o godz. 21 były otwarte dwie kasy. Przy jednej koszmarna kolejka, przy drugiej jeden starszy pan, a kasjerka zawzięcie coś stukała na kasie. Pomyślałem, że jegomość pewnie kupuje bilety na następne trzy miesiące (zgodnie z prawami Myrphy'ego zdarza się to zawsze, kiedy jest mało kas otwartych), ale stanąłem za nim. Po chwili odszedł od kasy i zaczął majstrować przy swoim bagażu. Zapytałem czy dużo rzeczy ma tam jeszcze do załatwienia, na co odpowiedział czymś w rodzaju "no comprende". Aha. Czyli ten Hiszpan stał tam od dobrych kilku minut i w końcu zrezygnował z prób zwrócenia na siebie uwagi kasjerki. Pięknie. Zapytałem pani czy mogłaby mnie łaskawie obsłużyć, bo trochę mi się spieszy. Powiedziała "zaaaraaaa" w taki sposób, jakbym jej zabił pieska bananem. Skończyła anulować jeden bilet i zaczęła następny. No to ja do niej "Przepraszam bardzo, ale pani pracuje w kasie, więc może by mnie pani łaskawie obsłużyła, bo trochę mi się spieszy?!" Nic nie odpowiedziała, tylko dalej anulowała ten cholerny bilet jakby to była czynność, której nie da się zrobić, gdy zabraknie interesantów. Gdyby naprawdę mi się nie spieszyło, to zrobiłbym tam piekło. Obiecuję sobie, że następnym razem zrobię coś w tej sprawie, bo to nie jest odosobniony przypadek - w Katowicach takie traktowanie jest normą. Może ktoś ma sugestie gdzie należy uderzyć, żeby oczyścić przestrzeń publiczną (albo przynajmniej okienka kasowe) z takich raszpli?

Dlaczego nie ma w Polsce szybkich łącz?

Treść komentarza (z uzupełnieniami), jaki wpisałem pod artykułem Szybki internet jeszcze nie dla Polaków. Kiedyś pisałem notę na ten temat, ale akurat podczas dodawania jogger padł.


Internet w Polsce nie będzie przyspieszał jeśli nie wezmą się za to samorządy. Uważam, że tylko władze miasta/gminy są w stanie dostarczyć szybkie łącza i nie oglądać się na innych.

Przykład? Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (MPEC) we Wrocławiu w ciągu kilku lat zbudowało w sporej części miasta sieć światłowodową, która pierwotnie służyła do monitorowania stanu urządzeń ciepłowniczych. Ktoś był jednak na tyle rozgarnięty, by udostępnić te kable publice. W wyniku tego na kilku osiedlach żyją szczęśliwi ludzie podłączeni do nielimitowanego 100Mbit każdy, z publicznym IP za niecałe 70zł miesięcznie (w tym VAT), można robić co się chce, ISP nie wnika co robisz ze swoim łączem. Niestety MPEC został (w drodze prywatyzacji) kupiony przez fiński Fortum, który nie miał zamiaru rozwijać sieci i utrzymał status quo. Potem sieć e-wro, bo o niej mowa, została sprzedana spółce Dialog Telecom. Jak dla mnie jest to śmierć tej sieci. Jakoś nie wydaje mi się, żeby Dialog chciał podłączać ludzi do stumegabitowych łącz za 70zł, skoro po położeniu takich samych światłowodów może podłączać ludzi do megabitowego ADSL za 100zł. Ruch mniejszy, a kasa znacznie większa. Oczywiście status quo ponownie zostanie utrzymane, bo ludzie zrobiliby małą rewoltę, gdyby im ktoś chciał zabrać tak fantastyczne łącza.

Konkluzja: tylko firmy podległe samorządom mogą sobie pozwolić na instalowanie szybkich łącz.

Dodatkowo często zawiązują się swego rodzaju kartele. Jeden ISP podpisuje umowę ze spółdzielnią osiedlową (czy co tam jest) i nie wpuszczają konkurencji. Przykładem jest choćby Bielsko-Biała, gdzie jest to nagminne. I co z tego, że jakaś firma chciałaby położyć kable, skoro spółdzielnia nie pozwoli jej kopać, a TePSA zażyczy sobie bandyckie pieniądze za korzystanie ze swoich studzienek? Jedyną opcją jest już chyba tylko oplakatowanie osiedli tekstami typu "chcemy Wam dać 100razy lepszy internet, ale skorumpowane władze spółdzielni nas nie wpuszczają".

Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby sieci osiedlowe działały wewnętrznie w standardzie 100MBps (w większości tak jest). Potem mogłyby nawzajem łączyć się ze sobą światłowodami. W ten sposób użytkownicy odrębnych sieci mogliby się łączyć jak ze swoimi. Tak zrobiły wrocławskie osiedlówki poza strefą e-wro. W ten sposób można wspólnymi siłami stworzyć sieć wielkomiejską (MAN). Każda ze składowych osiedlówek miałaby już jakieś punkty styku z zewnętrznym internetem. Pozostałoby zadbać o dobry ruting i dodatkowe łącza. I tutaj zazwyczaj zaczynają się schody. Jestem jednak przekonany, że sieć wielkomiejska (bo do tego czasu składowe osiedlówki byłyby w stanie zawiązać spółkę) mająca pod sobą kilka(dziesiąt) tysięcy abonentów byłaby w stanie podpiąć się do najszybszych łącz dostępnych w kraju oraz skorzystać z łącz satelitarnych.

To wszystko niestety na razie mrzonki, bo sieci osiedlowe musiałyby chcieć ze sobą współpracować, a nie wygryzać się nawzajem ;)

Jak Kuba Bogu...

Dzisiaj usunięto konto użytkownika BeteNoire. Popadł on w konfilkt z administratorem z powodu kilku głupstw wypowiedzianych pod wpływem wzburzenia (zagroził jakiemuś matołkowi mordobiciem), z których się potem wycofał i przyznał do błędu.

Zabawne jest to, że Bete wczoraj zapowiedział zamknięcie joga z powodu właśnie tego konfliktu. Sparrow nieco wcześniej posłał pierwsze upomnienie, że są na Bete skargi i zagroził "poważnymi konsekwencjami".

Wczoraj BN dyskutował jeszcze z riddlem, ale nie znam szczegółów. Koniec końców konto Bete zostało usunięte.

Jak dla mnie jest to drobne przegięcie. Może BN potrafi się zacietrzewić, ale jeśli potrafi się też przyznać do błędu, to chyba nie zasługuje na takie traktowanie. Sam jestem administratorem forum i czasem wdaje się w ostre dyskusje (wręcz kłótnie) z użytkownikami, zamykam wątki, posyłam ostrzeżenia, ale jak do tej pory nie skasowałem z tego powodu żadnego postu i nie zabanowałem żadnego użytkownika. Zamknięte wątki i tak były otwierane gdy emocje nieco opadły. Staram się szanować prawo uzytkowników do własnego zdania (nawet najbardziej absurdalnego i denerwującego) oraz ich prawo do wypowiadania się. Sparrow stracił moje zaufanie, ponieważ pod wpływem impulsu dokonał rzeczy ostatecznej - "zabił" konto. Szczerze mówiąc, to nie wiem czy ta notka, krytyczna wobec niego, nie przyczyni się do usunięcia także mojego konta. Ale w sumie mnie to wali. Na joggerze świat się nie kończy :-P

Stwórzmy internetową Filmotekę Narodową

Piotr Szulkin zapostulował na łamach GW to, nad czym zastanawiałem się od roku: stworzenie darmowej Filmoteki Narodowej, z której przez internet można by ściągnąć za darmo dowolny polski film przed- i powojenny. W zasadzie jest już nawet platforma do tego - archive.org. Wystarczyłaby odpowiednia ustawa.