Ballada o dzielnych wojach herbu Jabbersmok

Posłuchajcie, drogie dzieci
Tej historii, która w świecie
znana będzie już niebawem
(i to bez konfliktu z prawem).

W trzecią środę listopada
Maciek, co Windowsem włada
Wraz z kolegą Mateuszem
przysięgali na swe dusze:

Że gadulca wykorzenią
Że Jabbera wnet rozplenią
Że Teabota wypromują
I się przy tym nie zatrują.

Do pomocy sam się zgłosił
Imć Kozaczko, który głosi
Że pingwinów ród jest wielki
(Więc ma z Tuxem nawet szelki).

W trójkę szybko uradzili
Że nie tracąc ani chwili
Rychło ruszą do stolicy
Bo z nich twardzi zawodnicy.

W drodze przygód mieli mnogo
I nie było wcale błogo
Zwłaszcza kiedy kontrolerka
Chciała zagrać z nimi w berka.

Oprócz tego w trzy godziny
(Chociaż każdy był aż siny)
Wykonali prezentację
Wykazując wielką grację.

Całkiem zgrabnie spletli bowiem
Kilka wątków - dość, że powiem
Iż Jabbera liczne cnoty
Wyostrzyli niczym groty.

Byli więc z niej bardzo dumni
Chociaż kilku podłych durni
Chciało zamysł storpedować
Nie chcąc ściągi wydrukować.

(A pamiętaj, drogie dziecię,
Że w informatycznym świecie
Nie ma dobrej prezentacji
Bez ściągawki kolportacji)

Szczęściem jednak w sądnej chwili
Miłą panią przekupili
I ściągawek sześć zestawów
Dorzucili do wykładu.

W międzyczasie pozwiedzali
Teren wokół dworca hali
Plus pobliskie kazamaty
I Tarasy - choć na raty.

A gdy się naoglądali
Wsiedli w tramwaj i w oddali
Srogą obaczyli twierdzę
I aż im zadrżało serce.

To był cel ich eskapady
Tam wygłoszą swe wykłady
Tam jabbera sławić będą
Oraz famę wnet zdobędą.

Choć się wcale nie spieszyli
Już pod bramą twierdzy byli
Skąd szambelan bez oporu
Poprowadził ich w głąb dworu.

Tam po pauzy krótkiej chwili
Do prelekcji przystąpili
Która - tutaj daję słowo
Prowadzona była z głową

Całość Maciek prezentował
Imć Kozaczko sekundował
A Mateusz szeptał sprytnie
"Co nie wyjdzie, to się wytnie"

Ich zmagania podziwiali
Najważniejsi, bo na sali
Pani Prezes zasiadała
A wraz z nią jej świta cała.

Wszyscy szczerze uśmiechnięci
Wszyscy pełni dobrych chęci
Wszyscy mocno poruszeni
I już wiemy - coś się zmieni.

Prezes rzekła: "Ja to kupię,
Gadu-Gadu ja mam w nosie.
Wolę lepsze rozwiązania:
Chcę Jabbera, jakem Ania!"

Nie minęły trzy niedziele
A już się podziało wiele
Technologia już wdrożona
Prezes więc zadowolona

I rozgłasza wszystkim wokół
Że ten Jabber to protokół
Który człeka czyni wolnym,
Mądrym, zacnym i przezornym.

Lecz nie poprzestała na tem
Bo Teabota patronatem
Honorowym swym objęła
By dopełnić cnego dzieła.

Tako więc historii karty
Zapisali - to nie żarty
Z Bielska-Białej trzej młodzieńcy
Więc im ukłon złóż w podzięce.


Ballada ukazała się w 107 numerze gazetki VLO "Piątaszek".

P.S. Żeby była jasność: autorem jestem ja, a wiersz jest objęty licencją CC-BY-NC-ND (wyjątkowo, bo reszta wpisów jest na CC-BY-NC-SA)

Z cyklu złote myśli ;)

Niedawno skleciłem:

Dr House has a sarcastic sense of tumor.

Policzcie: ile procent schorzeń przedstawionych w serialu House, M.D. jest spowodowanych różnego rodzaju guzami ;) Poza tym podoba mi się gra słów.

Dowcipy szkolne

Wypowiedź jednej z uczennic: "Ministra Romana Wspaniałego spytano kiedyś co wspólnego ma z edukacją i on powiedział, że ma dzieci w wieku szkolnym. To równie dobrze ja mogę zostać ministrem zdrowia, bo czasem choruję."

Pogaduszki w sklepie

Poszedłem na małe zakupy, podchodzę do serów i słyszę tekst
- E, zostaw to, to jakiś wyrób seropodobny.
Mam zwyczaj wtrącania się w ciekawe wypowiedzi, więc wtrąciłem się i teraz:
- Zupełnie jak za komuny - wtedy były batoniki z napisem "wyrób czekoladopodobny".
I teraz pointa mojego przypadkowego rozmówcy:
- Tja, a głową państwa jest wyrób prezydentopodobny

Robię sobie różne testy :)

Nawet nie wiem jak tego dokonałem:
I am nerdier than 98% of all people. Are you nerdier? Click here to find out!

Jakaś dobra passa dzisiaj:
My computer geek score is greater than 95% of all people in the world! How do you compare? Click here to find out!

Poprawność językowa a wiarygodność

Uzupełniałem dzisiaj publiczność na pewnej prelekcji. Pani mówiła bardzo ważne rzeczy, uświadamiała rolę swojego stanowiska w badaniu jakości itp. Niestety cały jej wykład położony został przez niezręczność językową. Dowiedziałem się na przykład, że:

  • można powziąć wiedzę
  • luki się doskonali
  • istnieje takie słówko jak standarty - o ile w wyrazie standard ostatnia głoska ma prawo się ubezdźwięcznić w formie podstawowej, tak po prostu nie wyobrażam sobie, że można powiedzieć standarty zamiast standardy
  • pani powiedziała o sobie: "będąc pracownikiem, dyrektorem i wieloma innymi rzeczami"
  • peany na czyjąś cześć się zaświadcza
  • w Polsce wybudowano tysiąc lat na Tysiąclecie
  • jakieś tam osoby nie lubieją swojej koleżanki

W ten sposób, z powodu nieporadności językowej, pani będąca ponoć szychą w ministerstwie straciła kompletnie wiarygodność. Jak dla mnie mogła mówić o wpływie nasłonecznienia na odcień futra szynszyli.