Dlaczego prostest przeciw podwyże VAT okazał się w BB porażką?

Dwa tygodnie temu odbył się w Bielsku-Białej protest przeciwko podwyżce VATu. Niestety nie mogłem wziąć w nim udziału, gdyż byłem chory, a wisiał w moim kalendarzu odkąd się o nim dowiedziałem. W każdym razie protest wypadł żałośnie - przyszło około 40 osób. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby protestować pod Urzędem Skarbowym na rogu Sixta i Krasińskiego, ale na pewno nie mieszka w centrum Bielska-Białej. Problem polega na tym, że ten rejon w godzinach wieczornych (protest rozpoczął się o 18) jest niemal wymarły.

Rozumiem, że protest odbył się o tak późnej godzinie, by każdy mógł skończyć pracę i jeszcze zjeść obiad. Pytam jednak dlaczego wybrano tak beznadziejne miejsce? Jeśli chce się protestować pod Urzędem Skarbowym, to trzeba to robić w godzinach pracy, czyli powiedzmy między 8 a 15, a nie o 18. Jeśli jednak chce się protestować w godzinach wieczornych i zainteresować mieszkańców, to trzeba sobie wybrać miejsce typu pl. Chrobrego, pl. Wojska Polskiego lub ul. 11 Listopada, szczególnie okolice pomniku Reksia.

Jak ta manifestacja powinna była wyglądać? Załóżmy, że chcemy dać ludziom skończyć pracę. Zbiórka o 17 na pl. Chrobrego, po pół godzinie krzyczenia przemarsz ul. 11 Listopada na pl. Wojska Polskiego i z powrotem pod Urząd Skarbowy (który do tego czasu i tak zdąży opustoszeć z pracowników).

Kandydat odpisał, ale to nie koniec.

Otrzymałem odpowiedź ze sztabu wyborczego kandydata PO na prezydenta Bielska-Białej Krzysztofa Michalskiego (pisownia oryginalna):

Bardzo dziękuję, że odwiedził Pan moją stronę. Gwarancji będę udzielał kiedy - w co wierzę - zostanę Prezydentem Bielska-Białej na dzisiaj jeżeli zechce Pan mi dać szansę - liczę na Pana głos

Poniżej zamieszczam moją ripostę:

Proszę wybaczyć, ale po wyborach to już będzie tzw. musztarda po obiedzie. Jeśli miałbym na Pana oddać swój głos, to oczekuję jakichkolwiek gwarancji, że spełni Pan swoje obietnice. Aktualnie podejście Pańskiej partii do swoich wyborców wygląda tak, jak podejście Majstra do Klienta w słynnym skeczu kabaretu Dudek. Skąd mam więc wiedzieć, że nie zachowa się Pan zgodnie z naukami Majstra?

Oczywiście jest inny sposób na wykazanie, że jest Pan odpowiednim kandydatem na stanowisko prezydenta dużego miasta - proszę wykazać się dokonaniami na rzecz miasta i lokalnej społeczności. Jakie inicjatywy lokalne są Pana udziałem? Czego dokonał Pan, żeby Bielsko-Biała było miastem przyjaźniejszym mieszkańcom? Proszę się postawić oboak pani Staniszewskiej oraz pana Krywulta - to są osoby, które realnie pozytywnie wpłynęły na Bielsko. A czego Pan dokonał?

Ciekaw jestem, co tym razem dostanę.

Doczekałem się na odpowiedź z Rady Miasta

Nareszcie doczekałem się odpowiedzi na mój list. Mimo że datowany na 8 października (czyli dzień po podlinkowanym wpisie), dotarł do mnie dostarczony osobiście przez panią kurier dopiero 19 października. No ale nieważne. Ważne jest to, co sam Przewodniczący RM mi odpisał. Pozwolę sobie jednak nie przytaczać pełnej treści odpowiedzi, a jedynie streszczę najważniejsze rzeczy:

  1. Rada Miejska ma związane ręce jeśli chodzi o zakazy wywieszania reklam. Można to zrobić tylko na podstawie planu zagospodarowania przestrzennego.
  2. Plany zagospodarowania przestrzennego są systematycznie zmieniane tak, żeby uniemożliwić zasłanianie elewacji. Niestety w tym zakresie muszą zostać zachowane umowy podpisane przed wejściem w życie określonego planu, nie dłużej jednak niż przez 18 miesięcy. Z tego powodu w najgorszym razie dopiero po 19 czerwca 2011 można spodziewać się oczyszczenia przestrzeni miejskiej ze szpetnych bilbordów (w związku z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 27 listopada 2009 Dz.U. Nr 205, poz. 1584, które weszło w życie 19 grudnia 2009).
  3. Miasto zachęca do remontów elewacji w sposób następujący: 10 marca 2009 roku podjęto Uchwałę Nr XXXVIII/903/2009, w której zwalnia się budynki zabytkowe z podatku od nieruchomości pod warunkiem wykonania remontu elewacji. Jeśli o mnie chodzi, to jest to wystarczająca zachęta. W dodatku zachęca do wpisania obiektu do rejestru :]

Czyli jednak coś się dzieje na rzeczy :)

Zapytaj kandydata

Ostatnio dość namolnie (musiałem go w końcu zablokować) wpraszał się do moich znajomych na FB kandydat na prezydenta Bielska-Białej z ramienia PO. Skoro taki uparty, a program ma ładny, postanowiłem zadać mu jedno proste pytanie. Posłałem tedy mejl na adres jego sztabu wyborczego (innego adresu przezornie nie podał):

Proszę mi powiedzieć, jakie mam gwarancje, że po wygranych wyborach nie weźmie Pan przykładu z macierzystej partii i nie wypnie się Pan na wyborców zapominając o swoim programie i złożonych obietnicach?

Ciekaw jestem czy i co mi odpiszą :]

Ostatnia szansa dla Rady Miasta

Rok temu wysłałem do Rady Miasta Bielska-Białej list, w którym poruszyłem problem reklam szpecących przestrzeń miejską. Dostałem nań w ustawowym terminie odpowiedź, w której dziękowano mi za obywatelską postawę oraz zapewniano mnie, że temat ów jest Radzie bliski i że przygotowywane są uchwały zakazujące zasłaniania reklamami fasad budynków (za wyjątkiem remontów).

Od tego czasu minął rok. Reklamy szpecące okolicę dworca oraz pl. Żwirki i Wigury wiszą sobie w najlepsze. Jedyną zmianą jest zniknięcie reklam zasłaniających okna autobusów. Postanowiłem więc zapytać RM, co przez ten rok udało im się uchwalić. Tak jak poprzednio napisałem mejla i wysłałem dnia 31.07.2010. Poniżej załączam treść:

Witam

Ponad rok temu wysłałem do Państwa e-mail poruszający tematykę przestrzeni miejskiej. Chodziło mi przede wszystkim o zasłanianie fasad budynków bilbordami reklamowymi - jawny gwałt na przestrzeni miejskiej. Otrzymałem bardzo uprzejmą odpowiedź, w której zapewniano mnie, że Radzie Miasta problem ten jest bliski i że przygotowywane są stosowne uchwały. Od tamtego czasu minął rok, niestety nic się w tej kwestii nie zmieniło. No, może jedyną rzeczą jest likwidacja wielkopowierzchniowych reklam z autobusów, które uniemożliwiały oglądanie świata za oknem. Pytam więc ponownie:
1. Kiedy Rada Miasta zamierza zakazać rozwieszania płacht reklamowych na fasadach budynków nie będących w remoncie? Czy w ogóle coś się w tej kwestii dzieje?
2. Czy Przewodniczący Rady Miejskiej zamierza zbadać powiązania osób, które ewentualnie torpedowały takie uchwały z osobami odpowiedzialnymi za wywieszanie reklam? Zachodzi tutaj prawdopodobieństwo korupcji, gdyż oczywistym jest, że takie reklamy są źródłem ogromnych zysków.
3. W jaki sposób Miasto zachęca właścicieli kamienic do remontów elewacji? Stan fasad na ul. 3 Maja woła o pomstę do nieba. Aktualnie JEDNA kamienica ma remontowaną fasadę, drugim odremontowanym budynkiem jest Hotel Prezydent, a to i tak wyłącznie od strony ulicy - fasada zwrócona w stronę dworca nadal jest obskurna i wygląda wręcz groteskowo obok błyszczącego frontu.
3a. Czy Rada rozważała możliwość uchwalenia "podatku od brzydkiej elewacji"? Można by ustalić pewne kryteria, kiedy fasada jest brzydka i trzeba ją remontować. Jeśli remont się nie rozpocznie w wyznaczonym terminie, to trzepnąć właściciela po kieszeni.

Ponownie polecam lekturę artykułu http://www.abc.com.pl/problem/1426/

Z wyrazami szacunku, itd (imię, nazwisko, adres)

Może trochę przesadziłem z podatkiem od brzydkiej fasady, ale mimo tego uważam, że gmina powinna mieć instrument, którym może zmusić niesfornych do zaprzestania oszpecania miasta. Coś na kształt przepisu nakazującego określony kształt dachu w Zakopanem.

Do wczoraj (6.10.2010) nie otrzymałem na swojego mejla odpowiedzi. Teoretycznie mógłbym złożyć skargę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i przypomnieć urzędnikom, kto tu rządzi i kto ma komu służyć. Postanowiłem jednak dać im szansę i skrobnąłem takiego oto mejla:

W dniu 31.07.2010 wysłałem na adres elektroniczny sekretariatu Rady Miasta Bielska-Białej list o treści znajdującej się poniżej. Do dnia dzisiejszego, tj. 6.10.2010 roku nie otrzymałem nań odpowiedzi mimo spełnienia wymagań dot. korespondencji elektronicznej z organami administracji publicznej (podanie imienia, nazwiska i adresu pocztowego). O ile mi wiadomo jest to przyczynek do złożenia skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Mimo wszystko bardziej zależy mi na uzyskaniu odpowiedzi na przedstawione pytania niż sądowej walce z urzędnikami.

Pozdrawiam, (imię, nazwisko, adres)

P.S. List ten wysyłam także do wiadomości prasy lokalnej. Historia korespondencji zostanie opisana również na moim blogu http://blog.dominik.kozaczko.info/

List wysłałem do sekretariatu RM, ale także do ich radcy prawnego oraz do Super-Nowej, Kroniki Beskidzkiej i Gazety Wybiórczej, a co. Skończyły się żarty, zaczęło się dziennikarstwo obywatelskie.

Walcz z żebractwem!

Nareszcie ruszyła akcja przeciwko żebractwu. Szkoda tylko, że w Trójmieście. Szukam chętnych do wdrożenia takiej akcji w Bielsku-Białej.

3 DWO - call for papers

Skoro szewc może chodzić bez butów, to blog organizatora może dostać wpis na końcu ;)

Trzecia edycja konferencji Dni Wolnego Oprogramowania odbędzie się w dniach 5-7 marca 2010 - jak zwykle w V LO w Bielsku-Białej. Osoby zainteresowane wygłoszeniem prelekcji proszone są o przesłanie abstraktu na adres dwo [m@łp@] lo5 [krop] bielsko [krop] pl w terminie do 20 grudnia 2009. Agenda konferencji zostanie ogłoszona w okolicach połowy stycznia 2010 i wtedy też ruszą zapisy.

Już teraz serdecznie zapraszam.

Małe zwycięstwo w krucjacie na rzecz lepszej Polski

Odwiedziłem dzisiaj zacną i szanowaną instytucję zwaną Pocztą Polską celem odbioru awizowanej przesyłki. Kolejka przed okienkami była umiarkowana, ale nie posuwała się zbyt szybko, gdyż tylko jedno okienko było czynne, a pani siedząca w drugim pracowicie wypisywała jakieś druczki.

Gdy już doczekałem swojej chwili, podałem pani druczek oraz dowód osobisty. Pani rzuciła okiem na jedno i drugie i powiedziała, że nie jestem zameldowany pod adresem z awiza. Odparłem jej na to, że od roku odbieram pocztę i do tej pory nie było problemu. Ona na to, że na awizie jest inne imię. Okazało się, że listonosz przekręcił moje imię dodając na końcu "a", przez co powstała forma żeńska i pani w okienku nie potrafiła tego zrozumieć. Próbowałem jej wytłumaczyć, że to nie moja wina, co jest na awizie wypisane - ja chcę po prostu odebrać przesyłkę do mnie adresowaną. Pani już na początku rozmowy była zdenerwowana, ale po zwróceniu jej uwagi zacietrzewiła się już dokumentnie. Przesyłkę w końcu wydała, ale przy okazji natchnęła mnie do odwiedzenia pani Naczelnik.

Pani Naczelnik niestety była na ważnym spotkaniu i moją skargę przyjął kontroler. Poprosiłem, żeby przypomniano pani okienkowej, że komuna skończyła się 20 lat temu i teraz to urząd jest dla obywateli, a nie na odwrót. Tak swoją drogą pracownicy Urzędów Skarbowych w większości już to rozumieją: od trzech lat nie spotkałem się ze złym traktowaniem w US. Wyłączając koniec kwietnia, to nawet kolejek tam nie ma.

W każdym bądź razie przed chwilą odebrałem telefon od pani Naczelnik, z którą ciepło sobie porozmawiałem. Przede wszystkim zostałem solidnie i dokumentnie przeproszony za zachowanie pani okienkowej. Jednocześnie zostałem zapewniony, że pracownicy zostali pouczeni i podobna sytuacja nie powinna już mieć miejsca. Dodatkowo uciąłem sobie ciepłą pogawędkę na temat doręczeń oraz wykonywaniu przez panie okienkowe innych czynności niż obsługa interesantów w obliczu potężnej kolejki.

Reasumując, zachęcam wszystkich niezadowolonych z pracy jakichkolwiek urzędników do składania skarg. Najlepiej pisemnie, bo urząd ma ustawowy obowiązek na taką skargę odpisać (swoją drogą ciągle czekam na odpowiedź UOKiK na temat Maspeksu). Każda taka skarga - nawet zignorowana lub nie uwzględniona - informuje urząd, że nie może traktować interesantów per noga bez konsekwencji. Brak odpowiedzi w ustawowym czasie można zaskarżyć do Naczelnego Sądu Administracyjnego :] Czasem trzeba być upierdliwym.

Bielskie pizzerie - część 1

Postanowiłem zrecenzować bielskie pizzerie. Natchnieniem były perypetie z niektórymi z nich. Oceny są całkowicie subiektywne i często oparte na jednorazowym kontakcie.

Demonios

Była to pierwsza pizzeria, w której zamawiałem pizzę po przeprowadzce do nowego mieszkania i przez to przez długi czas darzyłem ją sentymentem. Dodatkowym plusem jest u nich program lojalnościowy, w którym za 10 kuponów z opakowania plus 10 paragonów otrzymujemy dowolną średnią pizzę gratis. Cenowo ich oferta też jest całkiem atrakcyjna. Średnia pizza (idealna dla dwóch głodomorów) kosztuje średnio 22zł. Zwyczajowy czas oczekiwania nie przekracza 30 minut. Ich ogromnym plusem jest smak. Jak na razie nie jadłem lepszej pizzy na telefon. Niestety zdarza im się dostarczyć placek w stanie niezbyt ciepłym. Po ostatnim taki wyskoku obiecałem sobie, że przed zapłaceniem sprawdzę temperaturę i odmówię przyjęcia, jeśli będzie zimna. Ewentualnie w ogóle przestanę u nich zamawiać, co zresztą było przyczynkiem do poszukiwań innej pizzerii.

InVito

Ich lokal w centrum znajduje się dosłownie naprzeciw lokalu Demoniosa (ul. Cechowa), co w mojej opinii dość ciekawie może wpływać na konkurencję. Do tej pory ich pizzę zamawiali moi uczniowie ze względu na atrakcyjne promocje (np. druga pizza za pół ceny). Z racji tego, że obraziłem się na Demonios, postanowiłem ich przetestować. Zadzwoniłem pod odpowiedni numer, zgłosiła się pani z telecentrum: - Dzień dobry, słucham.
- Chciałem zamówić pizzę.
- W Bielsku-Białej?
- Tak?
- Na ulicy Iksińskiego?
- Nie, Kowalskiego.
- Czy zamawiał pan już u nas pizzę?
- Nie.
- A w systemie mam, że tak i na ulicę Iksińskiego. Proszę podać numer.
- 123456.
- No, mam tu taki sam i jest na ul. Iksińskiego.
- Ale teraz jest na Kowalskiego.
- No dobrze... Jaki numer domu?
- 20/20.
- Które piętro?
- Czwarte.
- Domofon działa?
- Ostatnio działał.
- Słucham zamówienia.
- Poproszę Tralalala, tą mniejszą.
- O Chryste...
- ?
- System w Bielsku się zacina, nie wie pan?
- Nie wiem, pierwszy raz u was zamawiam.
- Proszę podać jeszcze raz.
- Tralalala, 32cm.
- To będzie 23,90zł. Płatne kartą czy gotówką?
- Gotówką?
- Jest pan studentem?
- Nie, nauczycielem, ale mam kartę Euro26.
- E to nie. To będzie 23,90, Tralalala 32cm na ulicę Kowalskiego 20/20. Kurier będzie miał przy sobie 20zł. Czas oczekiwania w Bielsku to godzina.
- Godzina?! ... No dobra...
- Do usłyszenia.
[trach]
Już wiem, że dobrze się zastanowię, zanim ponownie złożę u nich zamówienie.

Ciąg dalszy być może nastąpi.

Po co komu Wolne Oprogramowanie?

Jeśli ktoś jest z Bielska-Białej lub okolic, coś kiedyś słyszał o "wolnym oprogramowaniu", a chciałby dowiedzieć się więcej - zapraszam. W czwartek 23 kwietnia poprowadzę wykład popularyzatorski w Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, godz. 15:15, sala L132.

Wykład jest efektem sukcesu konferencji Dni Wolnego Oprogramowania, którą odwiedzili pracownicy i studenci ATH. Do tej pory uczelnia ta uchodziła za jeden z niezdobytych bastionów Microsoftu. Jak widać, dzięki DWO udało się wybić kilka kamieni z tego muru. We czwartek będę tę wyrwę poszerzał :) Trzymajcie kciuki.

II Dni Wolnego Oprogramowania w Bielsku-Białej - ruszyły zapisy

Po drobnych bojach z konfiguracją Django na szkolnym serwerze, udało mi się uruchomić zapisy na drugą edycję Dni Wolnego Oprogramowania.

DWO to konferencja organizowana przez V Liceum Ogólnokształcące w Bielsku-Białej. Przeznaczona jest dla pasjonatów WO oraz osób, które zainteresował szum otaczający tę gałąź informatyki. Prawie trzy dni informatycznej uczty, wymiany doświadczeń, wizytówek i kluczy PGP. W programie prelekcje, warsztaty, dyskusje i dobra zabawa w sympatycznym gronie geeków. Serdecznie zapraszamy! Wstęp wolny!

Strona konferencji: http://dwo.lo5.bielsko.pl/

Kościół z fasadą w graffiti?

Pomysł ten tli się w mojej głowie już co najmniej od pół roku. Dzisiaj dostałem impuls, żeby zacząć działać.

Z pewnością sporo osób odwiedzających Bielsko i na pewno większość mieszkańców zna kościół przy dworcu PKS. Wielka obrzydliwa góra betonu. Tak się jednak składa, że ów beton jest ułożony w dość zgrabne tafle. Aż się prosi, żeby wynająć artystów graficiarzy, którzy na tej ogromnej przestrzeni wymalują ładne murale. Wyobraźcie sobie - pierwszy w Polsce kościół przyozdobiony sztuką nowoczesną! Nie wiem czy gdziekolwiek na świecie już ktoś coś takiego zrobił, ale miejsce we wszelkich przewodnikach miałby zapewnione. Poza tym raczej niewiele jest w Polsce (i na świecie) kościołów opartych na planie kwadratu, których ściany są niemal całkowicie płaskie i kompletnie pozbawione okien.

Jedynym problemem może okazać się proboszcz, który podobno (nie rozmawiałem osobiście) do postępowych nie należy. Dlatego moja propozycja wygląda następująco - przygotować projekty zamalowania powierzchni kościoła (wkrótce wykonam zdjęcia), z którymi następnie będzie można pójść do proboszcza, biskupa, etc. Musi się znaleźć jakiś dość wysoko postawiony ksiądz, któremu pomysł i projekty przypadną do gustu i pomoże zorganizować lobbing na rzecz realizacji.

Korzyści z realizacji mogą być przeróżne - dla parafii przede wszystkim ogromna atrakcja: turyści z pewnością chcieliby kupić pamiątki czy albumy z dokumentacją projektu. Może też przy okazji by się pomodlili. Dla miasta wielka atrakcja, bo turyści przyjeżdżający obejrzeć ewenement zostawią całą górę pieniędzy i może przy okazji odwiedzą inne atrakcje, jakich w Bielsku nie jest wcale tak mało. Dla graficiarzy ogromny prestiż - po TAKICH ścianach nieczęsto udaje się malować; w dodatku zapewniona byłaby późniejsza ochrona takiej pracy

AKTUALIZACJA:
Zrobiłem na szybko kilka zdjęć:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Niestety ze zdjęć można sobie wyrobić jedynie mgliste pojęcie. Poza tym to raptem trzy fotki, a budynek jest wielki i takich ścian jest tam więcej ;)

Bielsko-Biała tonące w słońcu

Okolica jest jakby wymarła, choć to ścisłe centrum. Większość mieszkańców z pewnością udała się na przedmieścia, by jeszcze lepiej wykorzystać cudowną pogodę. Powietrze jest czyste i pachnące. Wspaniała woń zakłopotanej spóźnieniem wiosny. Delikatny szum wiatru gasi świdrującą uszy ciszę. Pojedyncze samochody i nieliczni przechodnie przemykają chyłkiem, jakby zawstydzeni, że swą obecnością burzą milczącą doskonałość niedzielnego popołudnia.

Przechodzę na drugą stronę ulicy. Promienie słońca oświetlają obskurną fasadę pobliskiej kamienicy. Jej upstrzone suszącym się praniem balkony zdają się falować lekko w rytm podmuchów wiatru. Jakiś dzieciak siedzi na przedostatnim piętrze i obgryzając paznokcie wystawia szczerbaty uśmiech ku słońcu. Koty pilnują pozostawionych na parkingu samochodów. Na mój widok niektóre z nich przeciągają się leniwie i porusząją wąsami. Inne tylko strzygą uszami. Rozumiemy się bez słów.

Zadanie: Wypromować Bielsko

Od ponad roku próbuję przekonać władze Bielska-Białej, że warto promować miasto. Proponowałem wykorzystanie Bolka i Lolka oraz innych postaci pochodzących ze SFR. Jedyny odzew jest taki, że miasto nie ma praw do wizerunku postaci. A co za problem poprosić właścicieli o użyczenie praw i zawrzeć swego rodzaju umowę prywatno-publiczną? Dla miasta promocja, dla właścicieli wizerunków kasa ze sprzedaży pamiątek. Wszyscy zyskują na tym układzie. Jeśli napłynie więcej turystów, to sklepikarze też się obłowią.

Mam więcej pomysłów jak wypromować miasto i szukam osób chętnych do założenia grupy lobbingowej.

Pogłos debaty.

Brałem ostatnio udział w debacie na temat przyszłości i rozwoju mojego miasta - Bielska-Białej. Muszę powiedzieć, że jestem zawiedziony postawą mieszkańców, którzy na tę debatę przybyli. Głównym tematem był projekt przebudowy Placu Wojska Polskiego. Byłem jedynym głosem (za wyjątkiem radnych), który wspierał ideę "pustego" placu - projektu, który wygrał ogłoszony przez miasto konkurs.

Dlaczego czuję się zawiedziony? Bo osoby, które się wypowiadały nie potrafiły pomyśleć szerzej niż pozwala im własne podwórko. Kilka osób zaprzeczało samym sobie. O co poszło? Wzburzenie wywołała "pustka" - koncepcja pustego placu. Nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że pl. Wojska Polskiego to pierwotnie RYNEK, który z definicji jest placem pustym. Nie pomógł nawet wstęp przeprowadzony przez historyka, który na starych widokówkach pokazywał, że ten plac był zawsze pusty.

Ludziom nie podobało się, że nie ma na nim zieleni i przez to nie będzie miejscem przyjaznym. Jedyna zieleń na nim to rzędy drzew wzdłuż wschodniej i zachodniej pierzei. Jakoś nikt nie pomyślał o tym, że miejscem na zieleń są PARKI miejskie. Potrzebujecie trawnik na pl. Wojska Polskiego, żeby psy miały się gdzie załatwiać?! Pl. Lutra jest bardzo zielony i jakoś nie wydaje mi się, żeby był idealnie przyjaznym miejscem spotkań.

Jak dla mnie przyjaznym miejscem na spotkanie byłby ogródek kawiarniany/piwny stojący na placu, fontanna (jest w projekcie), ławeczka (także występują). Pusty plac to nieskończona liczba możliwości aranżacyjnych! Wystawy outdoorowe, ogródki piwne, kioski z kwiatami, lodowisko, scena widowiskowa i wiele innych rzeczy. To wszystko jest możliwe WYŁĄCZNIE gdy plac będzie niezabudowany stałymi elementami.

Spójrzcie na bielski Rynek (Starówkę). Jest beznadziejny! Właśnie dlatego, że na małej przestrzeni upchnięto dużo zbędnych rzeczy. Jakiś idiotyczny mostek, dwie fontanny, dwa posągi, stanowiska archeologiczne, zegar kwadransowy i Bóg wie co jeszcze. Kompletnie nieprzyjazne miejsce. Przez Rynek się przebiega - jak najszybciej - by nie oglądać tych paskudztw. Pl. Wojska Polskiego ma szansę stać się przyjaznym rynkiem podobnym do wrocławskiego, krakowskiego czy poznańskiego - gdzie ciągle coś się dzieje. Ma szansę stać się placem kształtowanym przez mieszkańców - pierwszą prawdziwie przyjazną PRZESTRZENIĄ w mieście. Plac, na którym tętni życie. Plac, który stanie się alternatywą dla tych, którzy nie lubią chodzić po centrach handlowych.

Jeśli ktoś potrzebuje pobyć wśród zieleni, to przecież niedaleko jest park! Wystarczy przejść ul. Stojałowskiego i już jesteśmy w parku koło Ratusza. Nie trzeba dalej szukać. Ludzie! Myślcie globalnie!

Wypowiadając się podczas debaty użyłem kilka razy odniesienia do Wrocławia. Od razu słyszałem głos, że Bielsko nie jest Wrocławiem. To oczywiście prawda, ale to wcale nie oznacza, że nie możemy mieć szerokich aspiracji! Opole jest mniejsze od Bielska, a ma swój festiwal. Że nie wspomnę o Sopocie. Dlaczego nie można przenieść do Bielska festiwalu filmów animowanych? Wystarczy tylko chcieć i zacząć działać! A figurki postaci z bielskich kreskówek rozrzucone po całym mieście? Wrocław ma krasnale, ale Bielsko ma większy potencjał w tym względzie! Podobno przeszkodą są prawa autorskie. Guzik prawda! Dla właścicieli praw to czysty zysk - figurki przyciągną turystów, którzy kupią potem gadżety (choćby koszulki) i będą reklamować Bielsko.

Drugą kwestią sporną był parking. Oczywiście wszyscy chcą wyrzucenia samochodów z płyty Placu Wojska Polskiego, ale jakoś nikt nie chce zbudowania POD placem parkingu podziemnego. Wszyscy chcą, by plac tętnił życiem towarzyskim, ale nikt nie chce pozwolić, żeby dało się w pobliżu zaparkować. Wszyscy krzyczeli, że trzeba wyrzucić ruch samochodowy z centrum i niech sobie ludzie komunikacją miejską dojeżdżają. Nie tędy droga. Bielsko nie ma genialnej infrastruktury komunikacyjnej. Nie jest Londynem czy Wiedniem z fantastyczną siecią metra i tramwajami. Jeśli usuniemy miejsca parkingowe, to zabijemy tę część miasta. Nikt nie przyjedzie się spotkać i zrobić zakupy jeśli nie będzie mógł zaparkować! Wszyscy pojadą do Sfery, bo tam znajdą miejsca parkingowe. Myślcie trochę!

Chciałem wrócić jeszcze do kwestii zieleni - Bielsko jest jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce. Tego oczywiście nie widać, jeśli nigdy nie wyjechało się dalej niż do Czechowic. Mamy parki, mamy mnóstwo drzew i trawników wzdłuż ulic (wystarczy przespacerować się ul. Sixta, Grunwaldzką, Sobieskiego, Mickiewicza). Nie potrzebujemy dodatkowego parku w centrum miasta. Potrzebujemy RYNKU z prawdziwego zdarzenia - potrzebujemy pustego placu Wojska Polskiego (na którym i tak przewidziano drzewa)!