Coraz więcej łyżek dziegciu

Staram się nie przejmować głupstwami. Mimo tego brak mojego nazwiska na liście wszystkich nauczycieli, jacy kiedykolwiek uczyli w mojej szkole w publikacji wydanej z okazji 20-lecia owej szkoły jest dla mnie dziwnie przykry. Szczególnie po słowach dyrektora, który zapytany o to odparł, że "krasnoludki są sprawiedliwe; jak się ma problemy z wypełnianiem szkolnej dokumentacji, to takie rzeczy mogą się zdarzyć". Chwilę potem dodał, że żartował, ale jakoś mu nie wierzę. Na liście znalazł się kolega pracujący u nas od 2009 roku, znaleźli się też koledzy, którzy razem ze mną byli w szkole zatrudniani w 2007 roku. Ktoś tę listę nauczycieli przecież uzupełniał, ktoś całą publikację weryfikował przed oddaniem do druku. Nie wiem, może jednak za bardzo się przejmuję.