Zadanie szkolne - plan emerytalny

W trakcie lekcji na temat arkusza kalkulacyjnego przedstawiam uczniom metodę oszczędzania, którą w szczególnym przypadku można zastosować do ustalenia wysokości swojej emerytury. Proszę o analizę i naświetlenie wszelkich nieścisłości i przerysowań.

Założenia początkowe: Zaczynamy odkładać w wieku 25 lat po 150zł miesięcznie. Pieniądze lokujemy na lokacie a'vista oprocentowanym 4,5% w skali roku z miesięczną kapitalizacją odsetek. Dodatkowo postanawiamy w styczniu każdego roku robić waloryzację zwiększając kwotę wpłaty o 15zł.

Pytania: Ile pieniędzy zgromadzimy przez 40 lat pracy? Na jak długo wystarczą nam te pieniądze przy założeniu, że emeryturę w pierwszym roku ustalamy sobie na 2500zł, a roczna waloryzacja będzie wynosić 50zł? Oprocentowanie konta i kapitalizacja odsetek pozostaje takie same.

Bez uwzględniania podatku Belki wyszło mi, że po 40 latach takiego oszczędzania powinienem mieć na koncie ~479kzł i powinno to wystarczyć na ponad 21 lat skromnej (bo po tych 40 latach 2500zł będzie miało mniejszą wartość niż obecnie) emerytury. Zważywszy na to, że facetom ogólnie trudno jest dożyć poza 80tkę, to powinno rodzince starczyć jeszcze na pogrzeb i stypę.

No i teraz najzabawniejsza część: od podanej metody oszczędzania gorsza jest jedynie przysłowiowa skarpeta. W rzeczywistości można swoje fundusze ulokować znacznie korzystniej i to przy niskim ryzyku. Tak czy inaczej wychodzi, że stosując tę metodę można mieć naprawdę zacną emeryturę. Zanim zacznę porównywać te wyniki z prospektami OFE proszę o pomoc w urealnieniu założeń tej symulacji.

P.S. Pierwszy raz taki symulator oszczędzania przedstawił na lekcji mój kolega Bartek Żywczak.

Dlaczego nie należy zgadzać się na budowę meczetu w Warszawie?

No właśnie: dlaczego nie?

Zastanawia mnie, dlaczego tak dużo ludzi mówiąc "muzułmanin" myśli "terrorysta". To takie samo krzywdzące nadużycie jak "Niemiec" - "nazista", czy "katolik" - "bigot/dewotka".

Idźmy dalej. Czy gdyby judaiści chcieli wybudować synagogę byłby raban? Raczej nie. Radiomaryjni by protestowali i w sumie tyle. Reszta społeczeństwa byłaby albo obojętna, albo popierałaby ideę budowy synagogi. A przecież Żydzi obecnie traktują Palestyńczyków podobnie, jak sami byli traktowani przez Niemców 70 lat temu. Oh, pardon. Palestyńczycy to przecież głównie muzułmanie, więc można ich gnębić...

Przysłuchiwałem się dyskusji w Trójce na temat planów budowy meczetu. Któryś ze słuchaczy zaproponował "wymianę barterową": niech zbudują meczet, ale pod warunkiem, że chrześcijanie będą mogli zbudować kościół w jakimś arabskim kraju (zaproponował chyba Arabię Saudyjską). Problem tylko w tym, że aktualnie w sporej części krajów arabskich rządzą fundamentaliści. Czyli krótko mówiąc sytuacja w tych krajach przypomina Włochy, Hiszpanię i Niemcy z początków XX w. A może nawet gorzej. Kto oglądał lub czytał "Persepolis", ten ma choć mgliste pojęcie. Jeśli więc kraje te się trochę ucywilizują, to może wtedy będzie tam możliwy pluralizm religijny.

Kolejna podnoszona przy tej okazji kwestia: wszyscy się boją, że nas "Turcy" zaleją. Na czym jednak ów "zalew" polega? Ano na tym, że muzułmanie mają trochę inne priorytety. Jak ich stać na posiadanie dzieci, to mają 10 lub więcej. Jak ich nie stać, to mają średnio 5. Proste. Jak to wygląda u mieszkańców Zachodu? Jak ich stać na dzieci, to mają 1 max 2, jak ich nie stać, to mają 5 l ub więcej. Z prostego rachunku wynika, że społeczeństwa Zachodu albo wymierają, albo się degenerują (w rodzinach wielodzietnych zwykle brak jest funduszy choćby na edukację). Tymczasem muzułmanie się mnożą i edukują. No i do kogo tu mieć pretensje?

Zupełnie marginalną kwestią jest fakt, że w okresie międzywojennym też miał być budowany meczet w Warszawie i nikt złego słowa nie powiedział. Budowa nie doszła jednak do skutku, bo wybuchła wojna, a muzułmanie przeznaczyli zebrane pieniądze na dozbrajanie Wojska Polskiego (lub pokrewny cel, szukam informacji).

I już zupełnie na koniec: w Warszawie już jest jeden meczet, a w sumie w Polsce stoją cztery, choć tylko gdański posiada minaret.