Serio - czemu nie?

Co jakiś czas pojawia się temat legalizacji marihuany - czy to w mediach, czy też w prywatnych rozmowach. Podejrzewam (nie chce mi się sprawdzać), że sam poruszałem tutaj ten temat. Jakiś czas temu oglądałem film o konopii, w którym poza tą najbardziej zmianą odmianą mówiono o stosowaniu włókien konopnych w przemyśle. A przypomniałem sobie o tym po raz kolejny wymieniając sznurówki w glanach. Zadziwiające, jak ludzkie myśli potrafią błądzić.

Ciągle nie rozumiem przesłanek, jakie przemawiają za delegalizacją "ziela". Na rynku dostępnych jest wiele różnych używek - większość z nich mocno uzależnia, np. alkohol, tytoń, kawa. Jak w tym szeregu wyglądałaby marihuana? Typowo. Owszem - uzależnia. Nieważne już teraz czy mocno, czy nie. Ludzie się uzależniają od niej tak samo, jak od alkoholu czy tytoniu. A kofeinistów to już nawet nikt nie liczy. No więc co by się zmieniło? Niewiele. Doszedłby kolejny program profilaktyki do ośrodków pomocy społecznej. Co ciekawsze - statystyki przemocy mogłbyby spaść, bo czysta marihuana działa odprężająco. W przeciwieństwie do całej reszty używek z alkoholem na czele.

Co więc jest z marihuaną nie tak? Tylko proszę nie przytaczać tekstów, że otwiera ona wrota do świata twardych narkotyków. Teraz otwiera, bo jest tak samo jako one nielegalna. Idziesz do dilera po działkę ziela, to równie dobrze możesz iść po kokę. Przy okazji nie masz pewności, co dostajesz. Ziele może być zanieczyszczone wszelkimi świństwami, żeby je "wzmocnić". W przypadku legalizacji ziele byłoby standaryzowane. Pełna kontrola procesu produkcji, akcyza, banderolki. Już pomijam wpływy do kasy państwa. Przede wszystkim chodzi właśnie o pewność co do otrzymywanego produktu. I znowu: czemu nie? Uzależnia - tak; jest ryzykowna dla zdrowia - tak; to samo można powiedzieć o alkoholu i tytoniu, a jednak są legalne - dlaczego?

Inna kwestia, od której moja myśl się zaczęła: legalizacja marihuany pociągnęłaby za sobą uproszczenie procesu hodowli konopii włóknistej. Jakie korzyści? O wiele trwalsze tkaniny, łatwiejsza produkcja wyższej jakości papieru, obniżka cen materiałów budowlanych przy poprawie ich jakości. Może tu właśnie leży pies pogrzebany? Przemysł włókienniczy korzysta na tym, że wykorzystuje mniej trwałe włókna bawełniane czy wełnę. Spisek, nie? :P Tkaniny konopne są kilkukrotnie bardziej trwałe - niemal niezniszczalne - to dzięki nim dżinsy stały się legendą: po prostu nie dało się ich rozwalić. Obecne też są trwałe, ale to tylko ułamek trwałości konopnego oryginału. Konopię można dodawać do pulpy papierowej, przez co można przetwarzać makulaturę niemal w nieskończoność - obecnie po kilku przetworzeniach taki papier nie nadaje się do niczego, bo się po prostu nie trzyma.

Na razie tyle w tej kwestii, ale naprawdę chciałbym poznać jakieś rzeczowe fakty przemawiające za dalszą delegalizacją marihuany. I niech to lepiej będą takie argumenty, pod które w miejsce "marihuana" nie będzie się dało wstawić "tytoń" czy "alkohol".

Ballada o dzielnych wojach herbu Jabbersmok

Posłuchajcie, drogie dzieci
Tej historii, która w świecie
znana będzie już niebawem
(i to bez konfliktu z prawem).

W trzecią środę listopada
Maciek, co Windowsem włada
Wraz z kolegą Mateuszem
przysięgali na swe dusze:

Że gadulca wykorzenią
Że Jabbera wnet rozplenią
Że Teabota wypromują
I się przy tym nie zatrują.

Do pomocy sam się zgłosił
Imć Kozaczko, który głosi
Że pingwinów ród jest wielki
(Więc ma z Tuxem nawet szelki).

W trójkę szybko uradzili
Że nie tracąc ani chwili
Rychło ruszą do stolicy
Bo z nich twardzi zawodnicy.

W drodze przygód mieli mnogo
I nie było wcale błogo
Zwłaszcza kiedy kontrolerka
Chciała zagrać z nimi w berka.

Oprócz tego w trzy godziny
(Chociaż każdy był aż siny)
Wykonali prezentację
Wykazując wielką grację.

Całkiem zgrabnie spletli bowiem
Kilka wątków - dość, że powiem
Iż Jabbera liczne cnoty
Wyostrzyli niczym groty.

Byli więc z niej bardzo dumni
Chociaż kilku podłych durni
Chciało zamysł storpedować
Nie chcąc ściągi wydrukować.

(A pamiętaj, drogie dziecię,
Że w informatycznym świecie
Nie ma dobrej prezentacji
Bez ściągawki kolportacji)

Szczęściem jednak w sądnej chwili
Miłą panią przekupili
I ściągawek sześć zestawów
Dorzucili do wykładu.

W międzyczasie pozwiedzali
Teren wokół dworca hali
Plus pobliskie kazamaty
I Tarasy - choć na raty.

A gdy się naoglądali
Wsiedli w tramwaj i w oddali
Srogą obaczyli twierdzę
I aż im zadrżało serce.

To był cel ich eskapady
Tam wygłoszą swe wykłady
Tam jabbera sławić będą
Oraz famę wnet zdobędą.

Choć się wcale nie spieszyli
Już pod bramą twierdzy byli
Skąd szambelan bez oporu
Poprowadził ich w głąb dworu.

Tam po pauzy krótkiej chwili
Do prelekcji przystąpili
Która - tutaj daję słowo
Prowadzona była z głową

Całość Maciek prezentował
Imć Kozaczko sekundował
A Mateusz szeptał sprytnie
"Co nie wyjdzie, to się wytnie"

Ich zmagania podziwiali
Najważniejsi, bo na sali
Pani Prezes zasiadała
A wraz z nią jej świta cała.

Wszyscy szczerze uśmiechnięci
Wszyscy pełni dobrych chęci
Wszyscy mocno poruszeni
I już wiemy - coś się zmieni.

Prezes rzekła: "Ja to kupię,
Gadu-Gadu ja mam w nosie.
Wolę lepsze rozwiązania:
Chcę Jabbera, jakem Ania!"

Nie minęły trzy niedziele
A już się podziało wiele
Technologia już wdrożona
Prezes więc zadowolona

I rozgłasza wszystkim wokół
Że ten Jabber to protokół
Który człeka czyni wolnym,
Mądrym, zacnym i przezornym.

Lecz nie poprzestała na tem
Bo Teabota patronatem
Honorowym swym objęła
By dopełnić cnego dzieła.

Tako więc historii karty
Zapisali - to nie żarty
Z Bielska-Białej trzej młodzieńcy
Więc im ukłon złóż w podzięce.


Ballada ukazała się w 107 numerze gazetki VLO "Piątaszek".

P.S. Żeby była jasność: autorem jestem ja, a wiersz jest objęty licencją CC-BY-NC-ND (wyjątkowo, bo reszta wpisów jest na CC-BY-NC-SA)

Akcja książka - drugie starcie

Przeglądając archiwalne wpisy mojego bloga trafiłem na Akcję Książka:

  1. Złap najbliższą książkę.
  2. Otwórz ją na 123 stronie.
  3. Znajdź piąte zdanie.
  4. Obublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
  5. Nie szukaj najfajniejszej książki, jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

Tomasz Jastrun - Gorący lód: "W pracy kilka razy smarował się leczniczym kremem."