Bielsko-Biała tonące w słońcu

Okolica jest jakby wymarła, choć to ścisłe centrum. Większość mieszkańców z pewnością udała się na przedmieścia, by jeszcze lepiej wykorzystać cudowną pogodę. Powietrze jest czyste i pachnące. Wspaniała woń zakłopotanej spóźnieniem wiosny. Delikatny szum wiatru gasi świdrującą uszy ciszę. Pojedyncze samochody i nieliczni przechodnie przemykają chyłkiem, jakby zawstydzeni, że swą obecnością burzą milczącą doskonałość niedzielnego popołudnia.

Przechodzę na drugą stronę ulicy. Promienie słońca oświetlają obskurną fasadę pobliskiej kamienicy. Jej upstrzone suszącym się praniem balkony zdają się falować lekko w rytm podmuchów wiatru. Jakiś dzieciak siedzi na przedostatnim piętrze i obgryzając paznokcie wystawia szczerbaty uśmiech ku słońcu. Koty pilnują pozostawionych na parkingu samochodów. Na mój widok niektóre z nich przeciągają się leniwie i porusząją wąsami. Inne tylko strzygą uszami. Rozumiemy się bez słów.

KOMENTARZE:

DODAJ KOMENTARZ: