Pogłos debaty.
Brałem ostatnio udział w debacie na temat przyszłości i rozwoju mojego miasta - Bielska-Białej. Muszę powiedzieć, że jestem zawiedziony postawą mieszkańców, którzy na tę debatę przybyli. Głównym tematem był projekt przebudowy Placu Wojska Polskiego. Byłem jedynym głosem (za wyjątkiem radnych), który wspierał ideę "pustego" placu - projektu, który wygrał ogłoszony przez miasto konkurs.
Dlaczego czuję się zawiedziony? Bo osoby, które się wypowiadały nie potrafiły pomyśleć szerzej niż pozwala im własne podwórko. Kilka osób zaprzeczało samym sobie. O co poszło? Wzburzenie wywołała "pustka" - koncepcja pustego placu. Nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że pl. Wojska Polskiego to pierwotnie RYNEK, który z definicji jest placem pustym. Nie pomógł nawet wstęp przeprowadzony przez historyka, który na starych widokówkach pokazywał, że ten plac był zawsze pusty.
Ludziom nie podobało się, że nie ma na nim zieleni i przez to nie będzie miejscem przyjaznym. Jedyna zieleń na nim to rzędy drzew wzdłuż wschodniej i zachodniej pierzei. Jakoś nikt nie pomyślał o tym, że miejscem na zieleń są PARKI miejskie. Potrzebujecie trawnik na pl. Wojska Polskiego, żeby psy miały się gdzie załatwiać?! Pl. Lutra jest bardzo zielony i jakoś nie wydaje mi się, żeby był idealnie przyjaznym miejscem spotkań.
Jak dla mnie przyjaznym miejscem na spotkanie byłby ogródek kawiarniany/piwny stojący na placu, fontanna (jest w projekcie), ławeczka (także występują). Pusty plac to nieskończona liczba możliwości aranżacyjnych! Wystawy outdoorowe, ogródki piwne, kioski z kwiatami, lodowisko, scena widowiskowa i wiele innych rzeczy. To wszystko jest możliwe WYŁĄCZNIE gdy plac będzie niezabudowany stałymi elementami.
Spójrzcie na bielski Rynek (Starówkę). Jest beznadziejny! Właśnie dlatego, że na małej przestrzeni upchnięto dużo zbędnych rzeczy. Jakiś idiotyczny mostek, dwie fontanny, dwa posągi, stanowiska archeologiczne, zegar kwadransowy i Bóg wie co jeszcze. Kompletnie nieprzyjazne miejsce. Przez Rynek się przebiega - jak najszybciej - by nie oglądać tych paskudztw. Pl. Wojska Polskiego ma szansę stać się przyjaznym rynkiem podobnym do wrocławskiego, krakowskiego czy poznańskiego - gdzie ciągle coś się dzieje. Ma szansę stać się placem kształtowanym przez mieszkańców - pierwszą prawdziwie przyjazną PRZESTRZENIĄ w mieście. Plac, na którym tętni życie. Plac, który stanie się alternatywą dla tych, którzy nie lubią chodzić po centrach handlowych.
Jeśli ktoś potrzebuje pobyć wśród zieleni, to przecież niedaleko jest park! Wystarczy przejść ul. Stojałowskiego i już jesteśmy w parku koło Ratusza. Nie trzeba dalej szukać. Ludzie! Myślcie globalnie!
Wypowiadając się podczas debaty użyłem kilka razy odniesienia do Wrocławia. Od razu słyszałem głos, że Bielsko nie jest Wrocławiem. To oczywiście prawda, ale to wcale nie oznacza, że nie możemy mieć szerokich aspiracji! Opole jest mniejsze od Bielska, a ma swój festiwal. Że nie wspomnę o Sopocie. Dlaczego nie można przenieść do Bielska festiwalu filmów animowanych? Wystarczy tylko chcieć i zacząć działać! A figurki postaci z bielskich kreskówek rozrzucone po całym mieście? Wrocław ma krasnale, ale Bielsko ma większy potencjał w tym względzie! Podobno przeszkodą są prawa autorskie. Guzik prawda! Dla właścicieli praw to czysty zysk - figurki przyciągną turystów, którzy kupią potem gadżety (choćby koszulki) i będą reklamować Bielsko.
Drugą kwestią sporną był parking. Oczywiście wszyscy chcą wyrzucenia samochodów z płyty Placu Wojska Polskiego, ale jakoś nikt nie chce zbudowania POD placem parkingu podziemnego. Wszyscy chcą, by plac tętnił życiem towarzyskim, ale nikt nie chce pozwolić, żeby dało się w pobliżu zaparkować. Wszyscy krzyczeli, że trzeba wyrzucić ruch samochodowy z centrum i niech sobie ludzie komunikacją miejską dojeżdżają. Nie tędy droga. Bielsko nie ma genialnej infrastruktury komunikacyjnej. Nie jest Londynem czy Wiedniem z fantastyczną siecią metra i tramwajami. Jeśli usuniemy miejsca parkingowe, to zabijemy tę część miasta. Nikt nie przyjedzie się spotkać i zrobić zakupy jeśli nie będzie mógł zaparkować! Wszyscy pojadą do Sfery, bo tam znajdą miejsca parkingowe. Myślcie trochę!
Chciałem wrócić jeszcze do kwestii zieleni - Bielsko jest jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce. Tego oczywiście nie widać, jeśli nigdy nie wyjechało się dalej niż do Czechowic. Mamy parki, mamy mnóstwo drzew i trawników wzdłuż ulic (wystarczy przespacerować się ul. Sixta, Grunwaldzką, Sobieskiego, Mickiewicza). Nie potrzebujemy dodatkowego parku w centrum miasta. Potrzebujemy RYNKU z prawdziwego zdarzenia - potrzebujemy pustego placu Wojska Polskiego (na którym i tak przewidziano drzewa)!


A ja tam uważam, że w Bielsku to by się przydały... przejścia dla pieszych. Strasznie ich tam mało ;-)