O resocjalizacji

W sobotę byłem na koncercie Olka Grotowskiego i Małgosi Zwierzchowskiej (specjalne podziękowania dla Oli i jej rodziców). Występ jak zwykle fantastyczny, kaskady śmiechu itd. Zastanowiła mnie jednak jedna anegdota, którą opowiedzieli między utworami.

Otóż duet występował kiedyś we Wrocławiu w zakładzie karnym na Kleczkowskiej. Na widowni około 100 zakapiorów. Piosenki jak zwykle wymagają interakcji z publicznością. Otóż ci osadzeni byli tak złaknieni wszelkiej kultury, że śpiewali tak żywiołowo i donośnie, że do sali wpadł oddział uzbrojonych po zęby strażników, bo myśleli, że wybuchł bunt.

Sytuacja jakkolwiek zabawna nasunęła mi wniosek, że jednym z głównych punktów resocjalizacji powinno być faszerowanie kulturą, w szczególności występy kabaretowe, projekcje ambitniejszych filmów czy też wystawy fotograficzne. Uważam, że mogłyby to pomóc szybciej "wyleczyć" skazanych. Oczywiście kompletny degenerat czy recydywista wiele z tego nie wyniesie, ale jeśli istnieje szansa nawrócenia "pierwszaków", to chyba należałoby z niej skorzystać.

KOMENTARZE:

DODAJ KOMENTARZ: