Dlaczego nie ma w Polsce szybkich łącz?
Treść komentarza (z uzupełnieniami), jaki wpisałem pod artykułem Szybki internet jeszcze nie dla Polaków. Kiedyś pisałem notę na ten temat, ale akurat podczas dodawania jogger padł.
Internet w Polsce nie będzie przyspieszał jeśli nie wezmą się za to samorządy. Uważam, że tylko władze miasta/gminy są w stanie dostarczyć szybkie łącza i nie oglądać się na innych.
Przykład? Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (MPEC) we Wrocławiu w ciągu kilku lat zbudowało w sporej części miasta sieć światłowodową, która pierwotnie służyła do monitorowania stanu urządzeń ciepłowniczych. Ktoś był jednak na tyle rozgarnięty, by udostępnić te kable publice. W wyniku tego na kilku osiedlach żyją szczęśliwi ludzie podłączeni do nielimitowanego 100Mbit każdy, z publicznym IP za niecałe 70zł miesięcznie (w tym VAT), można robić co się chce, ISP nie wnika co robisz ze swoim łączem. Niestety MPEC został (w drodze prywatyzacji) kupiony przez fiński Fortum, który nie miał zamiaru rozwijać sieci i utrzymał status quo. Potem sieć e-wro, bo o niej mowa, została sprzedana spółce Dialog Telecom. Jak dla mnie jest to śmierć tej sieci. Jakoś nie wydaje mi się, żeby Dialog chciał podłączać ludzi do stumegabitowych łącz za 70zł, skoro po położeniu takich samych światłowodów może podłączać ludzi do megabitowego ADSL za 100zł. Ruch mniejszy, a kasa znacznie większa. Oczywiście status quo ponownie zostanie utrzymane, bo ludzie zrobiliby małą rewoltę, gdyby im ktoś chciał zabrać tak fantastyczne łącza.
Konkluzja: tylko firmy podległe samorządom mogą sobie pozwolić na instalowanie szybkich łącz.
Dodatkowo często zawiązują się swego rodzaju kartele. Jeden ISP podpisuje umowę ze spółdzielnią osiedlową (czy co tam jest) i nie wpuszczają konkurencji. Przykładem jest choćby Bielsko-Biała, gdzie jest to nagminne. I co z tego, że jakaś firma chciałaby położyć kable, skoro spółdzielnia nie pozwoli jej kopać, a TePSA zażyczy sobie bandyckie pieniądze za korzystanie ze swoich studzienek? Jedyną opcją jest już chyba tylko oplakatowanie osiedli tekstami typu "chcemy Wam dać 100razy lepszy internet, ale skorumpowane władze spółdzielni nas nie wpuszczają".
Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby sieci osiedlowe działały wewnętrznie w standardzie 100MBps (w większości tak jest). Potem mogłyby nawzajem łączyć się ze sobą światłowodami. W ten sposób użytkownicy odrębnych sieci mogliby się łączyć jak ze swoimi. Tak zrobiły wrocławskie osiedlówki poza strefą e-wro. W ten sposób można wspólnymi siłami stworzyć sieć wielkomiejską (MAN). Każda ze składowych osiedlówek miałaby już jakieś punkty styku z zewnętrznym internetem. Pozostałoby zadbać o dobry ruting i dodatkowe łącza. I tutaj zazwyczaj zaczynają się schody. Jestem jednak przekonany, że sieć wielkomiejska (bo do tego czasu składowe osiedlówki byłyby w stanie zawiązać spółkę) mająca pod sobą kilka(dziesiąt) tysięcy abonentów byłaby w stanie podpiąć się do najszybszych łącz dostępnych w kraju oraz skorzystać z łącz satelitarnych.
To wszystko niestety na razie mrzonki, bo sieci osiedlowe musiałyby chcieć ze sobą współpracować, a nie wygryzać się nawzajem ;)


W Tarnowie sprawę wzięły w swoje ręce firmy, które 10 lat temu zaczęły okablowywać miasto. Obecnie podzieliły między sobą teren na strefy wpływów, ale ustawiły między swoimi sieciami gigabitową bramkę. Większa część miasta jest na światłowodach 100Mbit, podłączonych do węzłów 1Gbit. Co prawda mój dostawca ma wyjście na świat w okolicach 30Mbit, a główny konkurent zdaje się koło 45, ale naprawdę da się tego używać. :)
Do tego publiczne IP, a abonament miesięczny 55PLN. :)