Rospuda niezgody.
Tekst ten dojrzewał we mnie od kilku dni. Piszę, bo trochę opadły emocje.
Afera wokół budowy obwodnicy Augostowa przez unikalną na skalę europejską dolinę Rospudy przypomina lawinę. Pamiętam jak jeszcze na zeszłorocznym Woodstock Adam Wajrak (lub jego kolega, nie pamiętam dokładnie twarzy) rozdawał specjalnie przygotowane wydania Wyborczej z artykułami na temat Rospudy. Wtedy w zasadzie nic nie mówiono na ten temat. Był głosem wołającego na puszczy. Teraz w ciągu dwóch niespełna tygodni sprawa urosła do rangi międzynarodowej.
O co tyle hałasu?
Dolina Rospudy jest ostatnim na skalę europejską zachowanym naturalnym torfowiskiem niskim i przejściowym z nienaruszonymi stosunkami wodnymi. Występują tu, często jako unikaty w skali kraju, chronione prawnie gatunki roślin (głównie storczykowate) i zwierząt (jarząbek, kropiatka). Należy też do Zielonych Płuc Polski. Nie trzeba chyba więcej argumentów, by powiedzieć jak ten teren jest istotny ekologicznie.
Ten unikalny ekosystem chce się zniszczyć przeprowadzając przezeń estakadę autostradowej obwodnicy Augustowa.
Mieszkańcy Augustowa słusznie domagają się autostrady - TIRy przejeżdżające przez miasto są ogromnym zagrożeniem dla mieszkańców - statystyki wypadków mówią same za siebie. Nie wiadomo jednak kto wmówił ludziom, że ekolodzy chcą powstrzymać budowę autostrady w ogóle. Otóż nie! Ekolodzy CHCĄ obwodnicy Augustowa! Ekolodzy nie chcą, by przechodziła ona przez najcenniejszy przyrodniczo teren. I tyle. Konflikt między interesem mieszkańców a ekologów jest jak widać pozorny. Najgorsze jednak jest to, że ktoś z niewiadomych powodów podburza mieszkańców Augustowa i okolic przeciwko obrońcom przyrody.
Nie dalej jak wczoraj słyszałem w Trójce wypowiedzi oburzonej młodzieży, która mówiła, że autostrada jest dla nich ważna, że ekolodzy nie wiedzą o co chodzi, że nie znają potrzeb mieszkańów i inne tego typu argumenty świadczące o totalnej niewiedzy. Tak samo wypowiadali się mieszkańcy zapytani o to jak będą głosować w referendum (o którym za chwilę): "Jeśli będzie referendum, to wszyscy - WSZYSCY - będziemy na tak." Ciekaw jestem czy człowiek, który wypowiedział te słowa w ogóle wiedział o co walczą ekolodzy, jakie jest ich zdanie w sprawie obwodnicy i w jakiej sprawie w ogóle miałoby być przeprowadzone referendum.
No właśnie - referendum. Na ten temat też się sporo nasłuchałem. Pierwszą myślą na wieść o decyzji premiera było "jak Piłat". Oczywiście znów wychodzi na wierzch nieudolność Kaczyńskich w rządzeniu. Nie można przeprowadzać referendum czy wolno łamać prawo (por. "Prawo i Sprawiedliwość"). Wydanie pozwolenia na budowę obwodnicy przez obszar chroniony było niezgodne z prawem polskim i unijnym, więc nawet nie ma o co pytać. Jeśli już nawet mieliby kogokolwiek pytać, to nie mieszkańców Podlasia, ale wszystkich Polaków - budowa będzie finansowana m.in. z moich (i Twoich też) pieniędzy. Osobiście nie życzę sobie by za moje pieniądze rujnowano przyrodę. Tyle mam do powiedzenia w tej kwestii.
A jak rozwiązać problem TIRów do czasu wybudowania obwodnicy? Przecież w jeden dzień jej nie wybudują i przez następne 10 lat TIRy nadal będą rozjeżdżać Augustowian. Rozwiązanie jest proste, ekologiczne i korzystne dla wszystkich stron: TIRy na tory!. Korzyści dla kierowców: mogą się wyspać, za przejazd płacą mniej niż za paliwo, dojeżdżają szybciej. Korzyści dla PKP - kasa. Korzyści dla społeczeństwa - mniej korków, mniej hałasu, mniej dziur w drogach, mniej spalin. W zasadzie dlaczego to rozwiązanie miałoby być praktykowane jedynie do czasu wybudowania autostrady? Niechże w całej Polsce TIRy jeżdżą koleją! Oczywiście trzeba tylko chcieć. Niestety w Polsce "tylko" zbyt często wymieniane jest na "aż".








