Wielkie czerwone nieporozumienie.

Zostałem oszukany. Wiedziony bardzo intensywnym wspomnieniem kupiłem sobie gumę Wrigley's Big Red. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że smakuje ona najwyżej w 1/100 tak dobrze jak ta, którą jadłem pierwotnie. Pierwsza moja Big Red była sprowadzona z Anglii. Miała ładny jasnoczerwony kolor (a nie jakiś bladoróżowy) i przede wszystkim paliła język mała papryczka. Po wyjęciu jej z ust czuło się wyraźną ulgę, a patrząc na kolor można się było zastanawiać czy ta czerwień to nie przypadkiem od krwi z wypalonego ozorka. A co ja dostałem? Jakąś nędzną popierdółkę, która straciła resztki smaku po dwóch minutach leniwego żucia. ŻENADA.

KOMENTARZE:

kaśka | 31 października 2006, 19:28:05

Tja... Mnie po niej jeszcze zaczęło mdlić. Oszustwo! :]

Minder | 31 października 2006, 20:27:18

Może jednak komuś smakuje? Mam 9 listków do oddania w dobre ręce (albo raczej szczęki :] )

veila | 31 października 2006, 21:29:23

No to ja się piszę :]

manowce | 01 listopada 2006, 12:08:17

coś w stylu: naści nieboże co w dupę wejść nie może q:

DODAJ KOMENTARZ: