Uroki posiadania auta
Co ja się dzisiaj nabiegałem!
Najpierw pojechałem na przegląd. W ogóle boski jestem, bo miesiąc jeździłem bez ważnych badań. Na szczęście niebiescy nie zaczepiali mnie po drodze i jakoś uszedłem.
Po powrocie z przeglądu nieśmiało zerknąłem na ubezpieczenie. No pięknie. Kończy się dzisiaj o północy. To teraz niech mi ktoś jeszcze powie gdzie we Wrocku można znaleźć jakąś agencję ubezpieczeniową. Znalazłem jedną dosłownie cudem, 10 minut przed zamknięciem. Na szczęście pani była bardzo miła i wszystko sprawnie wypisała.
Rezultat: cały dzień stracony, prawie 800zł na koncie mniej (bo ubezpieczenie musiałem wziąć na raty).
W międzyczasie przejechałem pół miasta, pomogłem koleżance z komputerem i (nie)przygotowałem się na jutrzejszy egzamin na nauczyciela kontraktowego. Jak go jutro zdam, to jestem po prostu boski.


A mi dziś pieprzone dresiarstwo lusterko w aucie urwało.
Nic tylko uciąć skurwysynowi, na oczach całego osiedla, rękę.