Dzisiaj miłościwie nam panujący Piękny Roman wpadł na pomysł,
żeby wprowadzić amnestię dla tych maturzystów, którzy nie zdali
jednego egzaminu, ale mimo tego uzyskali 30% możliwych do zdobycia
punktów.
Mój brat nie zdał matury - zabrakło mu 3 punktów z polskiego -
powinienem poprzeć ten pomysł. Nie zrobię tego, bo jest to akcja
totalnie demoralizująca. Już w tym roku można było zaobserwować
wielkie rozluźnienie wśród abiturientów - efekty było widać podczas
ogłoszenia wyników matur. W przyszłym roku luz byłby jeszcze
powszechniejszy, i co wtedy? Minister znów obniży progi?
Do tej pory w Polsce poziom kształcenia był bardzo przyzwoity -
przynajmniej do czasu reformy oświaty, która obróciła wszystko do
góry nogami. Zamiast najpierw modyfikować programy i kształcić
kadrę nauczycielską do nowych form nauczania, zmieniono najpierw
ścieżkę edukacyjną poprzez wprowadzenie gimnazjum, a dopiero potem
zaczęto majstrować przy programach. W efekcie doprowadziło to do
dramatycznego obniżenia jakości kształcenia, bo w gimnazjum ze
względu na okrojone programy nie da się zrobić podstaw, a potem
młodzież i tak się rozchodzi do liceów, w których trzeba naprawić
błędy z gimnazjum - tylko że nie ma na to czasu, bo liceom odjęto
rok!
Teraz Piękny Roman wykonał kolejny gest sabotujący polską
edukację, bo oczywistym jest, że obniżenie wymagań nie podniesie
poziomu kształcenia. Od teraz każdy będzie mówił "chromolę, nie
uczę się - przecież mogę jeden egzamin oblać". SKANDAL!