W Poznaniu zwalniają nauczycieli
Przeczytałem właśnie na wp.pl, że w Poznaniu kilkaset nauczycieli straci pracę od września niby z powodu niżu demograficznego. Poniżej mój komentarz do tego artykułu:
Co z tego, że niż demograficzny? To tylko zasłona dymna. Przecież można zmniejszyć liczebność klas. W szkole, w której uczę klasy mają po 35 osób. To nie jest żaden komfort nauczania. Nawet podział na grupy nie pomaga. Wystarczyłoby zmniejszyć liczebność klas - do 22 osób. Korzyści podwójne: nauczyciele zachowają pracę, a poziom nauczania znacznie się podniesie, bo o wiele łatwiej uczy się w małolicznych klasach. Natomiast co do odchodzenia starych nauczycieli na emeryturę - szkoda, że tak późno. Owszem, odejdzie sporo pasjonatów, ale też sporo zatwardzialców. Nie odmawiajcie młodym nauczycielom pasji do pracy! Właśnie teraz nauczycielem zostaje niemal wyłącznie pasjonat, bo za takie pieniądze nikt normalny nie pójdzie uczyć ;) Poza tym świeża krew ma szansę nareszcie doprowadzić reformę oświaty do końca. Starzy nauczyciele nie potrafili przestawić się na nowe metody nauczania, które są wymagane po reformie i dalej tłukli dzieciakom wiedzę encyklopedyczną zamiast pracować np. metodą projektu. Dopiero teraz jest szansa na zmianę.


Im więcej klas, tym więcej godzin dla nauczycieli. Im więcej godzin, tym albo więcej nauczycieli, albo wyższe płace.
Kasy niet, więc będą ściskać. Idą na rekord - 40 osób w klasie.