Poprawność językowa a wiarygodność
Uzupełniałem dzisiaj publiczność na pewnej prelekcji. Pani mówiła bardzo ważne rzeczy, uświadamiała rolę swojego stanowiska w badaniu jakości itp. Niestety cały jej wykład położony został przez niezręczność językową. Dowiedziałem się na przykład, że:
- można powziąć wiedzę
- luki się doskonali
- istnieje takie słówko jak standarty - o ile w wyrazie standard ostatnia głoska ma prawo się ubezdźwięcznić w formie podstawowej, tak po prostu nie wyobrażam sobie, że można powiedzieć standarty zamiast standardy
- pani powiedziała o sobie: "będąc pracownikiem, dyrektorem i wieloma innymi rzeczami"
- peany na czyjąś cześć się zaświadcza
- w Polsce wybudowano tysiąc lat na Tysiąclecie
- jakieś tam osoby nie lubieją swojej koleżanki
W ten sposób, z powodu nieporadności językowej, pani będąca ponoć szychą w ministerstwie straciła kompletnie wiarygodność. Jak dla mnie mogła mówić o wpływie nasłonecznienia na odcień futra szynszyli.


ostatnie mnie zamordowało XD
poza tym tekst o futrze szynszyli rządzi! :D