Poprawność językowa a wiarygodność

Uzupełniałem dzisiaj publiczność na pewnej prelekcji. Pani mówiła bardzo ważne rzeczy, uświadamiała rolę swojego stanowiska w badaniu jakości itp. Niestety cały jej wykład położony został przez niezręczność językową. Dowiedziałem się na przykład, że:

  • można powziąć wiedzę
  • luki się doskonali
  • istnieje takie słówko jak standarty - o ile w wyrazie standard ostatnia głoska ma prawo się ubezdźwięcznić w formie podstawowej, tak po prostu nie wyobrażam sobie, że można powiedzieć standarty zamiast standardy
  • pani powiedziała o sobie: "będąc pracownikiem, dyrektorem i wieloma innymi rzeczami"
  • peany na czyjąś cześć się zaświadcza
  • w Polsce wybudowano tysiąc lat na Tysiąclecie
  • jakieś tam osoby nie lubieją swojej koleżanki

W ten sposób, z powodu nieporadności językowej, pani będąca ponoć szychą w ministerstwie straciła kompletnie wiarygodność. Jak dla mnie mogła mówić o wpływie nasłonecznienia na odcień futra szynszyli.

KOMENTARZE:

manowce | 06 kwietnia 2006, 19:43:10

ostatnie mnie zamordowało XD

poza tym tekst o futrze szynszyli rządzi! :D

mefju | 06 kwietnia 2006, 19:48:47

ale Pani pewnie miło się zrobiło jak zobaczyła, że jedna osoba cały czas zawzięcie notuje...

minder | 06 kwietnia 2006, 19:50:05

o tak, z pewnością. z radości rozwiązałem włosy i związałem sobie w dwie kitki jak Pipi Pończoszanka, serio. ciekaw jestem jak TO jej się podobało :P

manowce | 06 kwietnia 2006, 20:19:40

nawet najciekawszy temat przedstawiony w beznadziejnej formie nikogo nie zainteresuje. mnie denerwują błędy u ludzi, którzy ich popełniać *nie powinni*.

AtoMan | 23 maja 2006, 14:43:33

"standrady"? (lubie sie czepić :-P )

Przypomina mi to rozpoczęcie roku... "Witam wszystkich uczni" ;-)

minder | 23 maja 2006, 14:46:03

ahm ;) ok

DODAJ KOMENTARZ: