Jak uzdrowić polszczyznę?

Nie uznaję dysleksji, dysgrafii i innych tego typu przypadłości. Uważam, że są one efektem rozpieszczenia i lenistwa. Np. we Wrocławiu jest przychodnia, która rozdaje zaświadczenia o dys* od ręki - wystarczy przyjść i pomarudzić. A papier to luz totalny: Można bazgrać jak kura pazurem, można robić kupę błędów, można dosłownie wszystko. Osoby z papierkiem luzują się totalnie i nie robią nic, żeby z chorobą walczyć.

Mój pomysł na walkę z tym stanem jest następujący:

  1. Zweryfikować przychodnie i zlikwidować wszystkie wydające lewe zaświadczenia.
  2. Przychodnie powinny otworzyć zajęcia rehabilitacyjne. Delikwent dostaje papier, ale jest zobligowany do uczęszczania na zajęcia, na których ćwiczy zasady poprawnej pisowni i kaligrafię.
  3. Idąc tropem z poprzedniego punktu szkoły powinny wymagać zaświadczeń, że dany delikwent na dany kurs chodzi. Jeśli zaświadczenie nie zostanie doniesione, to zdejmowany jest parasol ochronny - widocznie osoba już jest zdrowa.

Takie rozwiązanie ma same plusy - osoby, które faktycznie mają problemy, dostają okres ochronny na czas walki z upośledzeniem. Po odbytym szkoleniu ich sposób pisania nie powinien wiele odbiegać od standardu - społeczeństwo dostało prezent w postaci kolejnej osoby dbającej o ojczystą mowę.
Dziękuję za uwagę.

KOMENTARZE:

GHD | 25 marca 2006, 13:15:35

uposledzeniem? hm.. proponuje na poczatek faktycznie zapoznac z tym, co nazywamy dysleksja. Potem pisac, gadac, marudzic, tworzyc ambitne plany 'uzdrawiajace polszczyzne'..
Na dobry poczatek siegnij po ksiazke 'dar dysleksji'. Dowiesz sie z niej kilku ciekawych faktow..
pozdrawiam

minder | 25 marca 2006, 13:23:38

Ano upośledzeniem, skoro nie pozwala ona w zwykłym trybie przyswoić prawideł językowych (dys-leksja). Wiem co to jest dysleksja i skąd się bierze. Wiem, że można leczyć! Ja mówię, że *trzeba* ją leczyć, a nie rozdawać rozleniwiające zaświadczenia na lewo i prawo. Nie było moim zamiarem obrażanie kogokolwiek.

GHD | 25 marca 2006, 13:29:29

mimo wszystko proponuje przeczytac tamta ksiazke... ;)

manowce | 25 marca 2006, 14:44:16

upośledzenie to odstępostwo od normy, niższa niż przeciętna zdolność do x. możesz to nazwać upośledzeniem, niepełnosprawnością czy nienormalnością (nienoramalne = odbiegająca od normy, bez leksykalnego nacechowania pejoratywnego), chodzi o jedno i to samo.

niemniej to MOŻNA i TRZEBA leczyć. ale wymaga to nakładów cierpliwości, zaparcia i czasu, a przede wszystkim szczerych chęci. ortografii można się nauczyć na pamięć (jak to się mówi u nas na uczelni "you have to learn by heart"), płynne czytanie na głoś można trenować, teksty można sprawdzać uważnie czytając po kilka razy.

ale po co, skoro wystarczy dostać papier i można siąść na tyłku nic nie robiąc ze swoim problemem? lenistwo to straszna rzecz, ale w sumie Ci ludzie sobie szkodzą najbardziej (mnie tylko denerwują momentami), więc ich sprawa.

KKK | 25 marca 2006, 14:51:52

POPIERAM! Tych cwaniaczków jest za duża ilość jak na tak mały kraj! To jakaś epidemia ostatnimi laty! Leniwe i niechlujne językowo typy i tyle. Część winy spada na zbyt bezkrytyczne czerpanie wzorców z internetu. Każdy niedbaluch jest winien tworzenia nowego podobnego sobie. Mnie uczono w szkole kaligrafi. Kto z młodzieży wie wogóle co to takiego? W mediach typu TV nagminnie słychać "wziąść". No to każdy "bierze", he he! Tylko krytyki nikt nie bierze do siebie.

Czarna | 25 marca 2006, 19:00:12

Taaa... a każdy dys- zamiast starać się pisać poprawnie, to zasłania się papierkiem."Jestem dys-, nie muszę pisać poprawnie"

Ręcę opadają :/

^SMOK^ | 27 marca 2006, 19:49:01

Wybaczcie że ja dys- się właczę. Ale takie pomysły są dobre! Tylko że takie zajęcia mają sens tylko gdy taka osoba jest na etapie podstawówki i połowy gimnazjum czyli do około 16 roku źycia! To raz. Gdyź jak wiadomo ta choroba to wynik wytwarzania się złych połączeń miedzy komórkami w muzgu - w zasadzie w zły sposób kolejność czy jak chcecie to nazwać. Więc wyleczenie takiej choroby jest moźliwe do 16 roku źycia! Potem jej objawy moźna jedynie zmniejszyć, ale juź nie zlikwidować. Poza tym kaligrafia i ortografia winny być wpajane juź w przedszkolu aby dziecko wymusiło na rozwoju połączń w muzgu maxymalnąsprawność koordynacji obu pół kul - gdyź właśnie o tę współpracę właśnie chodzi! To przedewszystkim jest dys- brak płynnej i prawidłowej komunikacji obu pół kul.

Ale chcę zaznaczyć że w Polsce taniej wychodzi wystawić taki papierek niż prowadzić tak kosztowne przedszkola z tak wykfalifikowanym personelem by był on w stanie wpływać na rozwój połączeń w muzgu! Helou! wy wiecie jak trzeba bybyło przeszkolić nauczycieli? Znajdźcie na to kasę sam się w to włączę bo mnie osobiście moja choroba męczy!

I next time jak uźywasz słów takich jak: upośledzony p dodaj adnotaję źe nie chodzi ci o obraźanie bo chciałem ci nawrzucać.

*- błędy jak najbardziej zamierzone!

minder | 27 marca 2006, 21:10:21

SMOKU, wyszkolonych nauczycieli nie brakuje. Na samej Akademii Pedagogicznej kształconych jest rocznie około 100-250 osób, które potrafią leczyć dysleksję. Problem w tym, że nie znajdują oni zatrudnienia, bo nie ma odpowiednich placówek. To tutaj jest problem, a nie w tym, że brakuje kadry.

Tak na marginesie zastanawiam się gdzie i kiedy słowo "upośledzony" nabrało znaczenia pejoratywnego.

^SMOK^ | 28 marca 2006, 00:35:11

Nie wiem jak ciebie ale mnie to obraża! Ja w żaden sposób nie czuję się upośledzony. Dysleksja dała mi wiele innych rzeczy o których inni ludzie mogą tylko marzyć. (oczywiście pomijam temat lewych dys- co tylko papierki mają bo to inna bajka) U mnie na ten przykład zaobserwowałem możliwość jednoczesnego myślenia na płaszczyźnie logiczno-matematyczno-technicznej jak i na płaszczyźnie humanistycznej. Ma to swoje wady, nie powiem ale też duże zalety które przy dobrym systemie nauki pozwalają osiągnąć dobre wyniki przy niskim nakładzie pracy. Ale to ja, każdy jest inny.
Wracając do upośledzenia, nie miałem czasu sprawdzić definicji. Nie mniej w moim odczuciu nazwanie mnie upośledzonym to obelga gdyż jestem w pełni sprawny i nie odbiegam od norm psychicznych i fizycznych. Po prostu używam edytora tekstu z opcją poprawy błędów - gdyż wiem że te popełniałem popełniam i popełniać do końca swoich dni będę (ale i tak jest ich co raz mniej).
A co do kadry Kadra jest, ale pieniędzy NIE MA! Bo i skąd nawet służba zdrowia przymiera głodem! A ty chcesz zjawisko dys- rozwiązać? Może zacznij od czegoś prostszego? Jak uratowanie głodujących mas :P

manowce | 28 marca 2006, 00:39:14

że niby dysleksja sprawiła, że masz coś, o czym inni moga marzyć? chyba problemy. wybacz, ale to jest dorabianie sobie ideologii.

^SMOK^ | 28 marca 2006, 10:17:36

Nie muszę jej dorabiać. Nie jaki pan "Aisztain (nie nie spojrzałem jak poprawnie zapisać)" tak jak ja był dys-. I proszę jaką wielką spuściznę po sobie pozostawił. Ideologia robi się sama.
Wkroczyliście na bardzo nie bezpieczny grunt tą dyskusją, bo ja walczę i będę walczył z głupimi wywodami że jesteśmy zakałą i upośledzonymi. To tylko błędy ortograficzne i nie wyraźne pismo! (no i jeszcze parę problemów ale to indywidualne przypadki). Żyjemy w epoce komputeryzacji. Jaki problem? Jeśli coś uznamy za nieczytelne można poprosić o przepisanie na komputerze i wydrukowanie, jeśli chodzi o szkołę i klasówki i takie tam JA zawsze mówiłem, że jak co mogę zostać po lekcjach i to przepisać! Tak samo wielu innych sądzę nie widziało by problemu. Oni są świadomi swoich wad, i potrafią z nimi żyć. Może jeszcze uczepcie się nie widomych i sparaliżowanych od pasa w dół? Nakazując im ćwiczenia od urodzenia by tego wzroku nie stracili ani nie zostali sparaliżowani co? Następnym razem proszę zastanówcie się co i o kim piszecie. Bo to jest tylko prowokacja. Jeśli chce się "uzdrowić polszczyznę" nie należy szukać problemu w tym że jest pełno dys- tylko w tym że na walkę z tymi problemami pieniędzy nie ma!
A takie głoszenie postulatów to wiecie na ściankę w łazience, bo zaproponowane ptk. wymagają głębokiego przemyślenia i dyskusji czy jest to logiczne, sensowne itd itp.
Kończe bo napiszę 2 maturę.

minder | 28 marca 2006, 10:29:30

Po pierwsze: Odróżniajmy dysleksję od dys-lenistwa (papierkologii). Zgadzamy się, że dysleksję należy leczyć.

Ja postuluję przyszłościowe podejście do problemu. Skoro da się to leczyć, to należy to robić, a nie usprawiedliwiać ludzi, którzy źle piszą z czystego lenistwa.

Uważam, że co jak co, ale swój ojczysty język należy szanować i o niego dbać.

^SMOK^ | 28 marca 2006, 10:51:12

W poprzednim komentarzu wspomniałem że pomijam problem tych lewych papierków i zajmuję się jedynie tymi którzy naprawdę tymi dyslektykami są.

I zgadzam się, winno się to "leczyć" (w sumie to nie leczenie a usprawnianie komunikacji pomiędzy półkulami) Ale jak najbardziej sam, nie miał bym nic przeciwko gdyby za młodu, zastosowano na mnie porządne i poprawne metody. Dziś na pewno popełniałbym mniej błędów (o ile bym jakieś popełniał) a i moje pismo od ręczne było by czytelniejsze.
Natomiast metody jakie zaproponowałeś są niestety złe. (wymagające dopracowania i wielogodzinnych dyskusji). I niestety nie realne na Polskie realia. (o dwa razy fajne zabrzmiało). Według mnie możemy tym prowadzić dyskusję ale są obecnie znacznie ważniejsze problemy niż "plaga" dys- (nadal mówię o tych prawdziwych) jaka skończyć się winna wraz z pokoleniem z bodaj 98 (nie jestem pewien).

Co do tych leni co w sumie nie są ale lenistwo ich doprowadziło do bardzo podobnych objawów. Trzeba by było wysłać ich na bardzo gruntowne badania, czy faktycznie są czy nie. Ale miało by to sens tylko u osób do max 5 klasy szkoły podstawowej a tych starszych pozostawić jako szczęśliwych cwaniaczków. Gdyż im już będzie ciężko wyćwiczyć lenistwo ;-) Natomiast młodsi musieli by spędzać wiele godzin dodatkowo na wspomnianych już lekcjach kaligrafii (tak to bardzo dobry przedmiot) i "zmusić" do czytania książek aby ortografia dochodziła do nich wszystkimi metodami nie tylko regułkami ale też przez czytanie (dużo czytania) i pisanie (oczywiście wraz z pełną kaligrafią) - była by to w sumie "resocjalizacja" tych cwaniaczków, a i do momentu osiągnięcia dużej sprawności musieli by mieć taryfę ulgową która wraz z postępami na dodatkowych zajęciach zmniejszała by się. Nie mniej uczeń taki miałby nadal "piętno" że na takich zajęciach był ale nadal może nie być tak dobry jak inni czytaj stan pośredni pomiędzy pełnym dys- a "zdrowym" uczniem. I to ma sens.

ps. Cieszy mnie że nie zaczynamy tu walki na noże tylko poważną dyskusję, na wysokim poziomie (naturalnie jeżeli w jakimś koment. wydałem się nerwowy przepraszam ale to dla mnie drażliwy temat.)

manowce | 28 marca 2006, 11:10:17

wybacz, Smoku, ale czytam to, co piszesz i zastanawiam się o czym Ty w ogóle mówisz? einstein nie był wybitnym matematykiem z powodu dys*, ale dlatego, że był po prostu utalentowany. upośledzenie językowe nie ma tu nic do rzeczy! poza tym mógłbyś się pofatygować i sprawdzić poprawność pisowni jego nazwiska, to nie jest trudne, a ta niedbałość świadczy tylko o Twoim "wdupiewszystkomieniu".

(btw. powracam raz jeszcze do słowa "upośledzony", czyli "mający mniejszą zdolność niż inni do x" - to nie jest obraza!)

poza tym nikt nie stwierdził, że jesteście zakałą - ale jest to kalanie rodzimego języka, na co - moim zdaniem - nie powinniśmy pozwalać. owszem, doba komputerów, ale czy to oznacza, że mamy całkiem zrezygnować z zasad i pisać "jak kto woli"? czy Ty wiesz jakby wyglądął język po kilku latach przy takim podejściu? a może w ogóle zaczniemy, jak ludzie pierwotni, porozumiewać się monosylabami i wystukiwać rytmy patykiem na skale? no wybacz, ale nie po to świat się rozwija, kultura bogaci, żeby teraz zacząć się cofać!

a porównywanie do ludzi dys* niepełnosprawnych fizycznie jest moim zdaniem "z dupy wzięte". to jest zupełnie inna kategoria upośledzenia, na którą Ci ludzie NIC nie mogą poradzić - nie wymienią sobie nóg i oczu. a dys* owszem, mogą bardzo dużo zmienić w swoim życiu, mają licznie możliwości, tylko muszą CHCIEĆ z nich skorzystać.

^SMOK^ | 28 marca 2006, 11:45:21

Manowce, kochany główny agresorze ;-). Czytać trzeba ze zrozumieniem, jak nie rozumiesz, przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz, mi zajęło 12 lat nauczenie się czytania ze zrozumieniem. Wiem że czasem ciężko jest mnie zrozumieć ale te pretensje nie do mnie. Nie sprawdziłem -widać mam powody nie? Może dla tego że pracuję? I nie mam czasu na szukanie poprawnej pisowni jednego słowa. Widzisz stawiasz flagę ważności w złym miejscu. Nie mam wszystkiego gdzieś. Natomiast dla mnie ważniejsze było szybkie napisanie odp. i powrót do pracy (zaczniesz pracować to pogadamy). Może dla ciebie jest to ważne ale miałem powody stawiania flag gdzie indziej.
Mnie nazywanie mnie upośledzonym obraża bo ja nie czuję się taki.
Kalanie kalaniem odetnij im ręce aby więcej tego nie robili co? Ja nie mówię żeby zarzucić zasady językowe jedynie by pozwolić a czasem nawet wymóc na takiej osobie pisanie nieczytelnych prac na komputerze a że przy okazji napatrzy się on i na poprawia błędów ort. to tylko na + dla niego to uczy - naprawdę! (czytaj ze zrozumieniem moja droga :P ja nie mówiłem NIC o zarzucaniu zasad pisowni jedynie o zmianie długopisu na klawiaturę ale to też w ramach przepisania a nie pisania od 0).

Porównanie miało sens jeśli tylko wychwycisz koncepcję o co mi chodzi.

A możliwości - są tak duże pójść do poradni i tyle tak mi pomogli że już wolałem sobie sam pomóc. Co widać.

Co do twoich zdolności i zdolności dys- To NIE zapominaj każdy jest indywidualny (po za tym wspomniany wyżej naukowiec był fizykiem nie matematykiem) a te talenty jakie daje praktycznie każdemu dys- to zdolność łatwego rozumienia pewnych rzeczy, zjawisk fizycznych chemicznych itd. Nie zapamiętam regułki ale rozumiem od tak co sie dzieje jak i dlaczego jestem w stanie w jednej chwili przytoczyć i omówić wszystkie zjawiska jakie towarzyszą pracy silnika czy kaloryfera. A poznałem wielu innych dys- i okazało się że mają podobnie, nie zawsze z fizyką czy czymś ale zasada ta sama.
(używam przenośni poniżej)
W moim odczuciu dys- postrzega 3 wy-miarowo a inni 2. Podkreślam że mówię o większości i te wymiary są przenośnią, i są to tylko moje obserwacje - na podstawie szkoły gdy ja wszystko rozumiałem a ci zdrowi nic - czemu? Potem połączyłem to z tym czym jest dysleksja i wnioski są że może i kaleczymy język w piśmie. Ale mamy zalety i nie można nas postrzegać jako wrogów czy zarazy - to nie nasza wina nie?

manowce | 28 marca 2006, 11:55:07

po pierwsze - pracuję. po drugie - studiuję. uwierz mi, że wolnym czasem nie szastam na prawo i lewo. A sprawdzenie JEDNEGO nazwiska zajmuje w Google, uwaga: (znaleziono w 0,09 sek.). brak czasu to zawsze idealna wymówka na wszystko, nie lepiej po prostu powiedzieć uczciwie i szczere "nie chce mi się"?

czytać, ze zrozumieniem, umiem. i bądź wreszcie łaskawy przestać robić przytyki osobiste do moich zdolności tudzież ich braku, dziękuję.

takie twierdzenie o trój- i dwuwymiarowości to chyba plecenie sobie wianków chwalebnych na głowę, bo naprawdę zdolności człowieka nie mają nic wspólnego z dys*. owszem, można powiedzieć, że w przypadku np.: osób niewidomych wyostrza im się słuch i węch, oni faktycznie zyskują na innych zmysłach. ale dys* co, że niby nie umiem ortografii, ale w zamian pięnie tańczę wykonując figury geometryczne godne radzieckiego baletu?

poza tym zaznaczam, że cąły czas argumentujesz wyższośc dys* nad innymi tylko i wyłącznie na własnym przykładzie. cóż, może jesteś wybitny, a przy okazji masz narcystyczne tendencje i lubisz się wyzewnętrzniać internetowym czytelnikom. w każdym razie nie możesz uogólnić wszystkich ludzi z dys* tylko dlatego, że Ty sam miałeś jakieś magiczne zdolności do wyciągania królików rozwiązań z kapelusza wiedzy. a wypowiadasz się za wszystkich.

swojego zdania w każdym razie nie zmienię - wszelakie dys* to wady, nie zalety i nie sądzę, żeby dawały jakieś specjalne zdolności.

manowce | 28 marca 2006, 11:55:59

*figury gimnastyczne miało być

Czarna | 28 marca 2006, 16:59:12

Wydaje mi się, że dyskusja troszkę zeszła z torów...
Potępiamy leniwych lewopapierkowców, a nie dyslektyków, którzy chcą nad sobą pracować, nie obrażają się, gdy ktoś im wytknie błąd, ale doceniają to i starają się zapamiętać, a pisząc coś na forum publicznym w internecie sprawdzają najpierw teksty...

Nie dochodźmy do paranoi...
Dziękuję za uwagę :)

DODAJ KOMENTARZ: